banner ad

Śmierć w dzień, śmierć w nocy

6 marca 2019

Ann Cleeves „Biel nocy” tłum. Sławomir Kędzierski, wyd. Czwarta Strona
Ocena: 8 / 10

Mówi się, że najciemniej jest pod latarnią. A czy najjaśniej, paradoksalnie, może być po zmroku? Ann Cleeves, autorka „Bieli nocy”, drugiego tomu kryminalnej „Serii Szetlandzkiej”, zdaje się przekonywać, że? owszem. Brzmi tajemniczo? W tym właśnie, między innymi, tkwi magnetyzująca siła prozy Brytyjki.

Cleeves kolejny raz zaprasza nas do świata zbrodni, która podszyta jest szaleństwem, ale też melancholią. Przeklętymi uczuciami prowokującymi do najbardziej wynaturzonych czynów. Szczególny nastrój powieści podkreśla natura ? surowa, groźna, raczej niesprzyjająca życiu, lecz równocześnie niewymownie piękna. A piękno, tyle że niezwiązane z przyrodą, a sztuką, jest motywem, od którego rozpoczyna się właściwie akcja „Bieli nocy”.

W Biddista, maluteńkiej miejscowości na Szetlandach, otwarta zostaje wystawa, na której swoje artystyczne prace prezentuje Fran Hunter. Na wernisażu organizowanym przez plastyczkę Bellę Sinclair obecny jest oczywiście Jimmy Perez, który większą słabość niż do sztuki przejawia wobec Fran. Szczególne miejsce ekspozycji ? dawna suszarnia ryb przerobiona na kawiarnię ? nie gwarantuje jednak sukcesu ekspozycji. Nieliczni zgromadzeni zapamiętają nie prezentację dzieła, a bardziej kuriozalną sytuację, gdy zupełnie anonimowy mężczyzna zaczyna szlochać, krzyczeć, słowem: dopada go histeria. Okazuje się, że Anglik nie wie, kim jest ani skąd właściwie wziął się w przybytku sztuki?

Zdawać by się mogło, że to performance, ale nic z tych rzeczy. Cleeves w niecodzienny sposób przedstawiła nam bowiem pierwszą ofiarę swojej książki, gdyż? dzień po wystawie owego mężczyznę znaleziono martwego w opuszczonym magazynie na łodzie. Stosunkowo szybko okazuje się też, że jego rzekome samobójstwo zostało upozorowane. Sprawa jest co najmniej dziwna, zwłaszcza że na twarzy nieboszczyka znajduje się maska klauna.

Autorka „Bieli nocy” ponownie nakazuje nam skupić się na problemie, który zdaje się być jednym z wyznaczników jej bestsellerowej serii. Mianowicie koegzystowania ze sobą ludzi, obcych, ale też bliskich, którzy żyją w hermetycznym, zamkniętym środowisku. Swoistym więzieniu, można by rzec. Śmierć Anglika odbija się echem słyszalnym dla wszystkich mieszkańców Biddisty. Nietrudno się domyślić, że zabójstwo może zainicjować kolejne mordy. Nie wiadomo, kim jest ofiara, kto jest katem i jakimi motywacjami się kierował.

W prozie Cleeves równie ważna, co intryga kryminalna, jest aura niepokoju podsycana przez przyrodę. W czasie prowadzenia śledztwa nastał bowiem czas białych nocy, gdy słońce praktycznie nie zachodzi, a zmierzch przechodzi bezpośrednio w brzask. Zdawać by się mogło, że wszystkie tajemnice ujrzą wówczas światło dzienne, ale nic bardziej mylnego. Brytyjska powieściopisarska opisuje świat naznaczony ludzkimi wątpliwościami, okresową paranoją. Swoista zmowa milczenia utrudnia prace dochodzeniowe Pereza, którego wspomaga Roy Taylor, policjant oddelegowany z Inverness.

„Biel nocy” to kolejny rozdział większej historii, która w kilku elementach wyróżnia się na tle współczesnej prozy kryminalnej. Bardzo nieśpiesznie prowadzona akcja, obraz zamkniętej społeczności, w której panuje zmowa milczenia, napięcie pomiędzy tym, co obce, a tym, co znane ? oto, co stanowi o sile prozy Cleeves. Świat poznawany z perspektywy Jimmy?ego Pereza nie przestaje zachwycać. I trwożyć.

Marcin Waincetel

Tagi: , , , , , , ,

Kategoria: recenzje