banner ad

Skroboland

8 stycznia 2015

quiet-little-melodySebastian Skrobol „Quiet little melody – A simple fairytale”, Wydawnictwo Komiksowe
Ocena: 9 / 10

„Opowiemy Wam bajkę. Nie na dobranoc. Na dzień dobry”. Takie hasło promuje debiutancki album Sebastiana Skrobola, bo choć tytuł „Quiet little melody. A simply fairytale” brzmi wyjątkowo niewinnie, pomyli się ten, kto sięgnie po tę pozycję w poszukiwaniu prostej i lekkiej bajeczki.

Istotnie „Quiet little melody” lepiej czytać za dnia, ponieważ za koszmarne sny czytelnika, zwłaszcza młodszego, autor nie odpowiada. W warstwie fabularnej Skrobol podparł się bowiem dwiema, dobrze wszystkim znanymi bajkami braci Grimm ? „Czerwonym Kapturkiem” oraz „Jasiem i Małgosią”. Z tym że pierwowzory nie dość, że odkurzył, to na dodatek wydobył z nich to, co najbardziej makabryczne. Ni stąd, ni zowąd lądujemy w ciemnym, przerażającym lesie, gdzie za każdym drzewem, krzaczkiem, na ziemi i w powietrzu coś na nas czyha i usiłuje zabić. Główna bohaterka (narysowana tak, że spokojnie mogłaby być również chłopcem, za co autorowi dziękuję w imieniu współczesnych czasów), uciekając przed wilkołakiem, wpada do dziury w ziemi. Tutaj zaczyna się opowieść, snuta przez Skrobola bardzo precyzyjnie, choć niechronologicznie. Brak linearności sprawia, że historia staje się jeszcze bardziej intrygująca. Przeskakujemy między światami nasączonymi grozą, układając puzzle wątków rozrzucane przez autora. W nadaniu tej historii spójności pomaga skromna, ale bardzo intensywna kolorystyka. Jest naszym przewodnikiem po skaczącej w czasie fabule.

quiet-little-melody-rys1

Brak warstwy dialogowej sprawia, że ciężar odszyfrowania bajki spoczywa na naszej wyobraźni, a tę Skrobol łechce wspaniałymi rysunkami. Każda strona ma w sobie niezwykłą siłę i na próżno by tu szukać zbędnych kadrów. Skrobol swobodnie łączy bajki, dodając nowe, własne wątki, i umiejętnie spina je w jedną fascynującą opowieść. Jeśli ktoś zna rysunki genialnego amerykańskiego reżysera Tima Burtona i stylistykę „Nigtmare before christmas”, to ten album jest dla niego. Nie znajdziemy tu co prawda aż tak groteskowej makabreski ale to, co proponuje autor, to bardzo udany, nowoczesny formalnie projekt.

quiet-little-melody-rys2

Artysta przenosi nas do lęków dzieciństwa, kiedy to z ciemności wychodziły potwory, a filmy, książki, komiksy czy zasłyszane w ciągu dnia bajki, nocami upostaciawiały się w każdym kącie pokoju. Sebastian Skrobol stworzył komiks na światowym poziomie. Miło mi o tym pisać, zwłaszcza że chyba najgorszym określeniem (niestety często używanym) jest stwierdzenie, że coś jest dobre „jak na Polskę”. Autor, laureat stypendium przyznanego przez sklep.gildia.pl, wysoko postawił sobie (i innym) poprzeczkę. Żałuję, że nie jestem już dzieckiem ? miło byłoby bać się Skrobolandu.

Oliwia Ziębińska

Tagi: , , , , , ,

Kategoria: recenzje