banner ad

Ściemniany lunatyzm z głową w doniczce

6 listopada 2012

Anke Feuchtenberger „Somnambule”, Wyd. Centrala
Ocena: 3 / 10

Kobieto-króliki, latające postaci ze śmigłem na czole, głowy odłączające się od reszty ciała… Każdy miewa dziwne sny. I tak jak ciężko jest doszukać się w nich krzty sensu, tak nie rozumiem też tego komiksu.

„Nie chciałam rysować snów, ale śnić rysując” – deklaruje niemiecka artystka Anke Feuchtenberger, która najwidoczniej liczyła, że jak Breton swoje wiersze, tak ona stworzy komiks ze świadomością przełączoną na tryb czuwania. Takie komiksowe sennowłóctwo. Pomysł ciekawy, wykonanie dalece mniej.

Pomny tego, że kobiety są stworzeniami lunarnymi, liczyłem, że ich relacja z bożkiem snu może dostarczać im jakiejś szczególnie intensywnej inspiracji. Praktycznie pozbawione słów, monochromatyczne opowiastki zawarte w „Somnambule” nie są jednak ani szczególnie tajemnicze, ani tak abstrakcyjnie surrealne, by miały stanowić dzieło sztuki same w sobie. Gdyby za to wręczyć komiks seksuologowi, ten tylko rozparłby się wygodnie w fotelu i zaczął rozprawiać o sublimacji popędów, wypartych pragnieniach, etc. Ja tymczasem mogę zgadywać czego metaforą jest wizja kobiety-królika, która dosłownie zostaje nabita na falliczną łodygę wyrastającą z użyźnionej jej łzami ziemi, a następnie pada w objęcia „komety” o podejrzanie jajeczkowatym kształcie. Cytując pewien prastary dowcip: „Ja jestem zboczony? A kto mi te wszystkie świństwa rysował?”.

Swoją drogą niektóre pomysły autorki są zbyt grubymi nićmi szyte jak na oniryczne projekcje. Oto np. dwie kobiety wtykają facetowi głowę w doniczkę, bo ten – jak wyjaśnia sama Feuchtenberger – musi jeszcze dorosnąć. Hmmm, głębokie. Jak doniczka.

Zdążyłem wprawdzie przeczytać kilka mądrych rozprawek o „Somnambule”, ale mimo to nie odnajduję żadnego drugiego dna pod warstwą ściemnianego lunatyzmu (a może lunatykierstwa?). Tym bardziej, że rysunki są naprawdę kiepskie, zwłaszcza jak na dzieło osoby o wieloletnim doświadczeniu w rozmaitych dziedzinach sztuki. Może wyjdę więc na ignoranta, ale… przynajmniej nie mam głowy wetkniętej w doniczkę.

Sebastian Rerak

Gdzie kupić:
Kup komiks na stronie wydawnictwa
Kup komiks w księgarni Selkar
Kup komiks w księgarni Lideria

Tagi: , , , , ,

Kategoria: recenzje