banner ad

Saint-Exupéry w nowym kostiumie – prosto od projektantki

4 grudnia 2013

Studio Saint ExAnia Szado „Studio Saint-Ex”, wyd. Marginesy
Ocena: brak1

Choć Antoine de Saint-Exupéry nie miał nic wspólnego ze światem haute couture, narratorem opowieści o jego życiu jest młoda, obiecująca projektantka mody Mignonne Lachapelle. Szkopuł w tym, że ktoś taki nigdy nie istniał?

Ania Szado zastosowała podobny zabieg co Adrian O?Hagan w „Rozważaniach psa Mafa i jego przyjaciółki Marilyn Monroe”: włożyła życiorys gwiazdy w usta fikcyjnej postaci. Ale w przeciwieństwie do czworonogiego narratora, który był inteligentniejszą wersją prawdziwego maltańczyka Monroe, Mignonne Lachapelle to postać zupełnie zmyślona. Włączenie jej do biografii autora „Małego Księcia” nie było jednak przypadkowe. „Studio Saint-Ex” opowiada bowiem o emigracji Antoine?a de Saint-Exupéry?ego do Nowego Jorku w czasach, gdy rodził się tam haute couture.

Jest rok 1940. Po zajęciu Francji przez Niemcy władzę przejmują naziści. Antoine de Saint-Exupéry przybywa do najludniejszego miasta w Stanach Zjednoczonych, zaś kilkanaście miesięcy później dołącza do niego chimeryczna żona Consuelo. Niechęć do nowo przybyłej, samotność, tęsknota za ojczyzną i lataniem, poczucie bezużyteczności, a także brak zrozumienia ze strony środowiska francuskich emigrantów wprowadzają Antoine?a w stan przygnębienia. Zaczyna szukać pocieszenia w pisaniu (tak oto powstaje jedna z najsławniejszych książek dla dzieci „Mały Książę”) oraz u nauczycielki angielskiego i początkującej projektantki mody, Mignonne Lachapelle. Sprawy zaczynają się jednak komplikować, kiedy obiekt jego westchnień zyskuje pierwszą poważną klientkę, a jest nią? Consuelo.

Szado obala powszechny obraz Saint-Exupéry?ego jako wyłącznie pisarza dla dzieci i autora „Małego Księcia”, ustawiając go na tle samolotów wojskowych, kobiecych piękności i błyszczącej na firmamencie Ojczyzny Matki ? niczym mężnego Belmonda. Jak wynika z jej książki, pisarstwo wcale nie było dla Antoine?a najważniejszą rzeczą w życiu. Równie mocno, albo i mocniej, cenił sobie zawód pilota oraz słodką Francję. Wysoki, przystojny, zabawny, uwielbiany przez kobiety (choć wg źródeł walczył prawdopodobnie z impotencją, a już na pewno z łysiną, nazywając siebie z ironią pięknym blondynem) wprost błyszczał na salonach. W tej otwartej i pomysłowej duszy krył się jednak również zagubiony i wrażliwy chłopiec, który nie potrafił, ale i nie chciał zadomowić się w Stanach, świadomie rezygnując z nauki języka angielskiego i okopując się w swoim własnym, francuskim świecie. Przez cały okres pobytu na emigracji szukał jedynie sposobności, aby powrócić do służby i walczyć o niepodległość kraju tak, jak to potrafił najlepiej ? niemalże dotykając chmur.

Antoine de Saint-Exupéry to niezaprzeczalna gwiazda, również powieści Ani Szado (jego sławne nazwisko z pewnością jest doskonałym wabikiem na potencjalnego czytelnika). Jak jednak ma się do tego wszystkiego Mignonne Lachapelle, skoro to jej przysługuje głos pierwszoosobowego narratora? Nie da się ukryć, że została ona stworzona na potrzeby Saint-Exupéry?ego i w dużym stopniu podporządkowana jego biografii. Już samo imię bohaterki wzięło się zapewne od przezwiska, jakie autor „Małego Księcia” nadawał ciągnącym do niego pięknościom, a mianowicie: mignonnes czy mignonettes (fr. ślicznotki). Jej postać wykazuje zaś pewne podobieństwo do niektórych kobiet związanych z pisarzem, m.in. do jego kochanki Sylvii Reinhard, u której w domu pisał „Małego Księcia”, czy do nauczycielki angielskiego, Ad?le Breaux, mającej na prośbę Antoine?a zabawiać Consuelo. Ale po części oparta została także na biografii ukraińskiej projektantki mody z Nowego Jorku lat 20-tych, Valentine Schlee. Idąc tą drogą, „Studio Saint-Ex” jawi się już nie tylko jako historia sławnego pisarza, ale również opowieść o utalentowanej i upartej kobiecie, która zrobiła wielką karierę, przechodząc katusze podobne do tych, jakie stały się udziałem głównej bohaterki popularnej powieści Lauren Weisberger „Diabeł ubiera się u Prady”.

Dwie legendy. Czy to aby nie za dużo jak na jedną książkę? Na szczęście Szado nie stawia w „Studio?” typowych pomników – prędzej żywe osoby, które w każdej chwili mogą się niechcący poruszyć. Bez względu na to czy fikcyjne, czy rzeczywiste, wszystkie postacie zebrane w powieści są wiarygodne psychologiczne, a przy tym barwne i soczyste. Oprócz dwójki wspomnianych bohaterów mamy tu m.in. niefrasobliwego brata Mignonne (Leo), jej bezwzględną szefową (madame Fiche), a także kapryśną południową piękność (Consuelo). Warto dodać, że Szado stworzyła własną ? bardzo zresztą udaną ? wersję żony Antoine?a, która w kontakcie z młodziutką i delikatną projektantką nabrała jeszcze wyrazistszego charakteru, a samej książce nadała pikantnego smaczku.

„Studio Saint-Ex” spodoba się głównie fanom, a w zasadzie fankom, klimatów romansowych, nieco kurtuazyjnych i afektowanych, przydymionych atmosferą lat 40-tych i otulonych w jedwabny aksamit. Powinni ją jednak również docenić inni czytelnicy – i nie mam tu tylko na myśli miłośników Saint-Exupéry?ego i jego najsławniejszego dzieła – ponieważ została naprawdę dobrze skrojona. Ma lekki, zmysłowy styl i niebanalną (opartą na falach retrospekcji) strukturę niczym popisowa suknia Mignonne Lachapelle.

Emilia Dulczewska-Maszota

1Nie poddajemy ocenie książek, które ukazały się pod naszym patronatem.

Tagi: , , , , ,

Kategoria: recenzje