banner ad

Rzeczywistość gorsza od mrocznego uniwersum wojny – recenzja komiksu „Die tom 1: Fantastyczne rozczarowanie” Kierona Gillena i Stephanie Hans

6 listopada 2020

Kieron Gillen, Stephanie Hans „Die tom 1: Fantastyczne rozczarowanie”, tłum. Paulina Braiter, wyd. Non Stop Comics
Ocena: 6,5 / 10

Pierwszy tom komiksowej serii „Die”, wbrew tytułowi, nie okazuje się „fantastycznym rozczarowaniem”, a wręcz przeciwnie. Choć w pełni docenią go ci, którzy są fanami gier fabularnych. A przynajmniej rozumieją, czym one są.

„Die” interesująco zestawia koncept gier RPG ze światem rzeczywistym. Pierwsze skojarzenie, jakie nasuwa się po rozpoczęciu lektury, to kultowe „Dungeons & Dragons”, jednak odniesień popkulturowych – mniej lub bardziej bezpośrednich – znajdziemy tu wiele więcej.

Fabuła jest stosunkowo prosta – grupka przyjaciół rozkochanych w RPG-ach pewnego razu trafia na grę niezwykłą. Taką, która przenosi ich z naszej rzeczywistości do świata wyobraźni, świata gry właśnie, opartego ściśle na zasadach, na jakich opiera się sama sesja RPG.

Dwa lata później wracają, choć nie wszyscy. Jedno z nich zostaje „po drugiej stronie”. Na całej reszcie to, co przeszli, kładzie się mrocznym cieniem i powoduje, iż nie potrafią ułożyć sobie życia w realnym świecie. Kiedy już jako dorośli spotykają się ponownie, w wyniku niepokojąco sugestywnych zdarzeń, okazuje się szybko, że gra się nie skończyła, nie zapomniała o nich. Wracają więc do świata RPG i ponownie muszą zmierzyć się nie tylko z niewyobrażalnym złem tamtejszej krainy, ale także z problemami wynikającymi z własnej natury i kompleksów.

Świat gry jest brutalny, trawiony wojną i cierpieniem, niezmiennie jednak oscyluje na granicy fantastyczno-baśniowej estetyki. Przenikany symboliką popkultury realnego świata, okazuje się doświadczeniem tyleż makabrycznym, co niezwykle fascynującym. Jednak najciekawsze są wzajemne relacje przyjaciół. Wyrwani z naszej rzeczywistości, która nie jest dla nich komfortowa, jednak stanowi ostoję (może niezbyt satysfakcjonującej, ale jednak) stabilizacji, z każdą stroną i każdym kolejnym etapem podróży dają upust swoim tajonym frustracjom, lękom i tkwiącym w nich zadrom. W wyniku poprzedniej eksploracji świata gry bohaterowie dorośli nazbyt wcześnie, co zmieniło ich nieodwracalnie i wypaczyło emocjonalną konstrukcję, uniemożliwiając poprawne funkcjonowanie oraz odbierając szanse na normalne życie. Powrót do gry sprawia, że wszystkie bolączki zaczynają się coraz mocniej manifestować. W wyniku kolejnych zdarzeń każde z nich otwiera się mocniej, jednocześnie coraz bardziej dostrzegając własne wady i problemy.

„Fantastyczne rozczarowanie” to komiks o ciekawej konstrukcji fabularnej. Fantastyka jest tu bardziej dodatkiem, a całość skupia się raczej na problematyce trudów funkcjonowania w dorosłości, która okazuje się wręcz bardziej bolesna niż makabryczny świat gry. Z jednej strony odwołano się do młodzieńczych dążeń do grupowej przynależności, a z drugiej obnażono gorzką prawdę, iż problemy dorosłości, mimo że nieporównywalne choćby z koszmarem wojny, to jednak potrafią zżerać od środka i doskwierają może nie tak bezpośrednio, ale nie mniej boleśnie.

Graficznie pierwszy tom „Die” utrzymany jest w mrocznej, intensywnej kolorystyce. Stephanie Hans skupia się na konkretnych elementach kadrów, mając za zadanie je uwypuklić. Co za tym idzie – marginalizowane jest tło, zwykle rozmyte, niejako pozbawione formy, dzięki czemu sprawia bardziej fantasmagoryczne wrażenie. I – paradoksalnie – nie wydaje się niedopracowane, ale odpowiedzialne za budowanie klimatu opowieści, ściśle korespondującego z fabułą.

Pierwszy tom dowodzi, że seria „Die” ma wielki potencjał. Jak na razie głównie nakreślono tło wydarzeń i ukazano skomplikowane rysy bohaterów, przy okazji garściami czerpiąc z dorobku popkultury. Z początku komiks może sprawiać wrażenie wtórnego i sztampowego, jednak finalnie okazuje się zajmującą obyczajową opowieścią umiejętnie osadzoną w rozbudowanym świecie fantasy. Cała nadzieja w tym, że twórcy podtrzymają poziom – zwłaszcza od strony scenariusza, za który odpowiada Kieron Gillen – i kolejne tomy nie tylko nie obniżą lotów, ale wręcz rozwiną historię.

Mariusz Wojteczek

Tagi: , , , ,

Kategoria: recenzje