banner ad

Rezolutna dziewczynka i leśne stwory

2 grudnia 2013

Hilda i TrollLuke Pearson „Hilda i Troll”, wyd. Centrala
Ocena: 8,5 / 10

W dzisiejszej w pełni zinformatyzowanej rzeczywistości zachęcenie dzieci do czytania wydaje się priorytetowym zadaniem. Inaczej ugrzęźniemy w świecie bezrozumnych, konsumpcjonistycznych jednostek, posłusznych woli wpływowych koncernów. Komiks „Hilda i troll” Luke’a Pearsona to idealny przykład budujących młodą osobowość historii, które z wielkim pietyzmem prezentuje nam niezrównane wydawnictwo Centrala. Przyjrzyjcie się bliżej rezolutnej dziewczynce umieszczonej w fantastycznej scenerii.

Drewniana chata na odludziu u podnóży zaśnieżonych gór. Niebiesko włosa dziewczynka (tytułowa Hilda) rozkoszuje się wybornym napojem ? na me oko gorącą czekoladą – z zapałem czytając wciągającą książkę „Trolle i inne niebezpieczne stworzenia”. Gdy tylko słyszy w radiu prognozę na wieczór („możliwe ulewy”), błyskawicznie informuje rodzicielkę o swych szalonych planach. Rezolutna Hilda zamierza spędzić noc w samotności, w dodatku poza bezpieczną chatką, w ogromnym namiocie. Przez otwarte drzwi do pomieszczenia wchodzi dziwaczna istota wykonana z drewna (drewniak), która w milczeniu kładzie się przy zapalonym kominku.

Otwierająca krótki album scena jasno precyzuje zręczne fantasmagorie, jakich doświadczy odważna protagonista recenzowanej pozycji. Z odkrywanych przez nią cudów możemy wnioskować, iż znaleźliśmy się w skandynawskiej krainie. Świadczą o tym stworzenia, które na swej drodze spotka Hilda, jakby żywcem wyjęte z tamtejszego folkloru: kamienny troll, wodne duchy czy przypominający lisa z rogami jelenia, pocieszny zwierzak towarzyszący bohaterce, jak także zimowy, iście baśniowy krajobraz.

Hilda i Troll - rysunek

„Hilda i troll” to historia w sam raz dla zagorzałych fanów talentu wirtuoza japońskiej animacji, czyli Hayao Miyazakiego. Podobnie jak w przypadku dzieł twórcy „Spirited Away: W krainie Bogów” mamy do czynienia z urokliwą opowieścią, której centralną postacią jest dzielna dziewczynka mierząca się z potężnymi istotami (kłania się „Mój sąsiad Totoro”). W ostatecznym rozrachunku wcale nie okazują się one tak groźne, na jakie wyglądają, a kluczem tychże wciągających bajek jest odwaga młodych postaci i ich dobroć. Można również doszukać się pewnych podobieństw z genialną „Koraliną” Neila Gaimana: dorośli przedstawieni w obu książkach okazują się oderwani od rzeczywistości dzieci, zajęci swymi sprawami, lekceważący przy tym pozostawione na pastwę losu pociechy.

Największym atutem noweli graficznej jest jej oprawa graficzna oraz samo (wyjątkowo ekskluzywne) wydanie. Brytyjski ilustrator w przyjemny, groteskowy sposób rysuje poszczególnych bohaterów, od których aż trudno oderwać wzrok (kreacja dziewczynki to prawdziwe mistrzostwo). Niestandardowe rozmieszczenie kadrów, żywa kolorystyka (dominują bordowy, błękit paryski, brzoskwiniowy oraz różne odcienie brązu), częste zmiany plenerów i stanów pogody, a zwłaszcza dwustronicowy kadr prezentujący pracownię Hildy wprost zawaloną stertą przeróżnych przedmiotów (choćby zabawką wikinga, dziecięcymi szkicami czy interesującymi okazami przyrody) to mocne punkty sentymentalnej historii Pearsona.

Centralka, czyli osobna linia wydawnicza Centrali adresowana głównie do młodych czytelników, po raz kolejny ofiarowała nam olśniewający komiks, zarówno dla małych, jak i dużych. Jedynym mankamentem jest zbyt krótka fabuła, aż chciałoby się dodatkowych (przynajmniej) trzydziestu stron.

Leśny duch wyszeptał mi jednak pewien sekret. Niebawem ma się pojawić drugi tom przygód Hildy. Wprost fantastycznie!

Mirosław Skrzydło

Tagi: , , , , , ,

Kategoria: recenzje