banner ad

Rachunek za życie

8 marca 2016

Karlsson_RachunekJonas Karlsson „Rachunek”, tłum. Patrycja Włóczyk, wyd. Znak
Ocena: 6 / 10

„Rachunek” to książka, która nie uniknie porównań z inną, kultową już powieścią. Podobieństwo do „Procesu” Franza Kafki jest oczywiste i zamierzone; w zasadzie można uznać „Rachunek” za swobodną parafrazę dzieła czeskiego literata. Pozostaje tylko zadać pytanie, czy powieść Jonasa Karlssona nie stanie się ofiarą samej siebie?

Bohater i jednocześnie narrator książki (jego imienia nie poznajemy) otrzymuje pewnego dnia rachunek na zdumiewającą kwotę niespełna sześciu milionów koron (ponad 2,5 miliona złotych). Wystawcą rachunku jest firma W.R.D. ? ta nazwa nic bohaterowi nie mówi. Kwota, jaką ma zapłacić, jest dla półetatowego pracownika wypożyczalni kaset wideo wręcz kosmiczna. Dopiero po kontakcie z infolinią wierzyciela dowiaduje się, za co wystawiono rachunek. Za życie. Za wszystko, co go otacza, za wszystkie chwile szczęścia, których doznał. Tu pojawia się jednak opór: przecież tego szczęścia nie było w jego życiu aż tak wiele.

Brzmi absurdalnie? I taka właśnie jest naczelna zasada powieści Karlssona ? ma być absurdalnie. Fabuła opiera się na niedorzecznej sytuacji, tak bardzo odległej od naszego doświadczenia. Życie samo w sobie jest drogie, koszty związane z mieszkaniem, jedzeniem, ubraniem etc. są już i tak wystarczająco wysokie, aby jeszcze dodatkowo ktoś miał wystawiać rachunek za te rzadkie chwile szczęścia, które stają się naszym udziałem. Tym bardziej, że czytelnik (oraz bohater) będzie dogłębnie przekonany, że poziomu szczęścia nie da się zmierzyć obiektywnie. U Franza Kafki parabolą życia był proces sądowy, w którym człowiek był sądzonym, choć nie znał swojej winy ani tym bardziej kary, która miała na niego spaść. Tutaj narrator staje przed przedstawicielami nieokreślonej organizacji, która za pomocą przedziwnej techniki ilościowej nadaje emocjom wymierną wartość.

Podczas lektury „Rachunku” możemy poczuć małe rozterki. Z jednej strony powieść jest sprawnie napisana, narracja nie kluczy, akcja nie zawiesza się, nie ma zbędnych wątków, treści; z drugiej jednak strony trudno odnaleźć w niej cokolwiek oryginalnego. Duch Kafki jest wszechobecny i nie zawsze wiadomo, kiedy mówi Kafka, a kiedy Karlsson. Ponadto teza, którą próbuje przekazać autor w powieści, jest dosyć banalna i czytelnik wychwytuje ją dosyć wcześnie. Wszystko to sprawia, że „Rachunek” jest powieścią dosyć nierówną. Czyta się ją przyjemnie, ale nie można powiedzieć, aby czymkolwiek zaskakiwała. Decyzję, czy sięgnąć po tę książkę, należy uzależnić od tego, na ile wyceniacie nie swoje szczęście, ale czas.

Rafał Siemko

Tagi: , , , , , , ,

Kategoria: recenzje