banner ad

Próba przed końcem świata

8 lipca 2013

CzarnobylFrancesco M. Cataluccio „Czarnobyl”, Wyd. Czarne
Ocena: 6 / 10

To jedno z tych miast, których nazwy już zawsze będą wybrzmiewały złowieszczym dźwiękiem. Czarnobyl znany jest praktycznie tylko z katastrofy w pobliskiej elektrowni jądrowej, która 27 lat temu przykryła radioaktywną chmurą radziecki sen o „pokojowym atomie”. Ukraińska mieścina przez wieki była jednak świadkiem burzliwych wydarzeń z udziałem czterech niekoniecznie żywiących sąsiedzką przyjaźń nacji.

Francesco M. Cataluccio, włoski redaktor i reportażysta, mieszkał akurat w Warszawie, gdy 26 kwietnia 1986 roku wybuch wodoru rozerwał jeden z reaktorów czarnobylskiej siłowni. Seria błędów podczas testu bezpieczeństwa znalazła finał w największej katastrofie w historii energetyki. 150 tysięcy kilometrów kwadratowych uległo zupełnemu skażeniu, a toksyczna chmura rozprzestrzeniła się w krótkim czasie na całą Europę. W Polsce ? jak wspomina Cataluccio ? znalazł się nagle następny dobry powód, by pić ile wlezie. Wódka wypalała wysuszoną radioaktywnym pyłem śluzówkę, zaspokajając nieznośne pragnienie skuteczniej, niż woda. „Alkohol, nie po raz pierwszy w tych stronach, przynosił ulgę”.

Czarnobyl to dzisiaj symbol. Arena małej apokalipsy, gorzki owoc sowieckiego „mirnyj atomu” i miasto przeklęte na wieki. W reportażu Cataluccia tragedia sprzed 27 lat jest jednak dopełnieniem czegoś, co wydawało się wzbierać w Czarnobylu niemal od początku istnienia miasta. Jak gdyby pęczniejący przez stulecia wrzód pękł w jednym momencie wraz z pancerzem reaktora bloku energetycznego nr 4.

Pierwsze wzmianki o Czarnobylu pochodzą z końca XII wieku. Od tamtego czasu miasto przechodziło z rąk do rąk – należało do Księstwa Kijowskiego, następnie do Litwy, było polskim lennem, trafiło pod berło cara, by wreszcie w latach 1920. wejść w skład Ukraińskiej SRR. Czarnobyl stawał się też kolejno świadkiem humanitarnych klęsk – powstania Chmielnickiego, chłopskich rokoszy, wojny domowej, wielkiego głodu, niemieckiej inwazji. Oprawcy – z którejkolwiek by strony nie przyszli – najbardziej „upodobali” zaś sobie Żydów, stanowiących spory odsetek miejscowej ludności (Czarnobyl był znaczącym ośrodkiem chasydyzmu i siedzibą znanej dynastii cadyków). Dość wspomnieć, że w jednym tylko pogromie, tuż po trzecim rozbiorze Polski, zginęło sto tysięcy ludzi zabitych przez szalejących kozaków.

Krótka i bardzo zwięzła książka włoskiego autora skrótowo rekonstruuje losy Czarnobyla i polsko-ukraińsko-rosyjsko-żydowskich relacji, pełne brutalnych „prób przed końcem świata”. Pojawiają się w niej liczne nazwiska, fakty, kulturowe nawiązania… Przeszkadzać może jedynie przekonanie autora o niemal nadprzyrodzonym fatalizmie skrawka ziemi, którego jedynym przekleństwem było tak naprawdę położenie na styku różnych ludzkich żywiołów. Cataluccio do tego stopnia wierzy w czarnobylski zły urok, że przywołuje apokryficzne odczytanie Apokalipsy św. Jana, rzekomo przewidującej radioaktywną plagę. Po odsączeniu magii, zostaje jednak kawałek całkiem niezłej lektury – w sam raz na półtoragodzinny kurs pociągiem.

Sebastian Rerak

Czarnobyl

Tagi: , , , , ,

Kategoria: recenzje