banner ad

Prawdy objawione

5 czerwca 2015

sam-zabelDylan Horrocks „Sam Zabel i magiczne pióro”, wyd. Timof i cisi wspólnicy
Ocena: 8,5 / 10

Kryzys twórczy dosięga każdego pisarza i scenarzystę, który z biegiem czasu zaczyna powątpiewać w sens swego ? skądinąd trudnego ? fachu. Rodzina i bliscy irytują, terminy gonią, fani narzekają na brak nowych dzieł, a życie przytłacza bezsensem i powtarzalnością. Rodzi się pustka egzystencjalna, której artysta nie jest w stanie pokonać w żaden możliwy sposób. Problem ten stał się głównym powodem powstania przewrotnego albumu „Sam Zabel i magiczne pióro” autorstwa pochodzącego z Nowej Zelandii Dylana Horrocksa.

Tytułowy Sam Zabel to obiecujący twórca komiksowy, mający na swym koncie kilka docenionych i popularnych opowieści. Niestety od dłuższego czasu grzęźnie w niemocy, do tego stracił zdolność odczuwania radości (anhedonia). Bezwładnie godzinami siedzi przed ekranem monitora, bezskutecznie szukając weny. Pod nieobecność pracującej żony i uczęszczających do szkoły dzieci, protagonista komiksu rozmawia z kotem, pozostawiając po sobie wyłącznie bałagan i stos niewykonanych zleceń. Właśnie pracuje nad nowym zeszytem perypetii niegdysiejszej superbohaterki, Lady Night. Sam nie potrafi znaleźć sensowności tego zadania ? praca odtwórcza, polegająca na powielaniu utartego schematu, kompletnie go nie interesuje. Swoiste panaceum na trapiące go problemy znajduje w nieustannych ucieczkach do wirtualnej arkadii. Niespodziewanie pojawia się światełko w tunelu w postaci starych komiksów o tematyce fantastyczno-naukowej tajemniczego Evana Rice’a.

sam-zabel-rys-1

Podczas wygłaszania referatu na konferencji naukowej zdesperowany autor poznaje nieśmiałą, początkującą rysowniczkę, Alice Brown. To właśnie ona opowiada mu o dziełach Rice’a, przywracając w nim miłość do sztuki komiksowej. W antykwariacie poleconym przez Alice Sam odnajduje album „Król Marsa”. W trakcie czytania zadziwiająco dobrego woluminu, scenarzysta przenosi się do świata wykreowanego przez Evana Rice’a. Na jego drodze staje kolejna młoda dama ? uzbrojona w rakietowe buty Miki Roketto, jakby żywcem przeniesiona z młodzieżowej mangi. Zebel zostaje uznany przez mieszkańców Czerwonej Planety za Rysownika Króla Boga i umieszczony w siedzibie wyczekiwanego demiurga, gdzie czekają na niego roznegliżowane, egzotyczne dziewczyny. Zaczyna się pasjonująca eskapada po obcych światach, podczas której Sam, Alice i Miki zmierzą się z przeróżnymi przeciwnościami losu.

Pełne niezgorszych fantasmagorii, zaskakujących zwrotów akcji i rozbrajających postaci wojaże trójki bohaterów w rzeczywistości mają na celu ukazanie różnego oblicza komiksu. Dylan Horrocks, niczym Scott McCloud w głośnym „Zrozumieć komiks”, rozkłada na czynniki pierwsze tę specyficzną gałąź sztuki. „Król Marsa” to hołd złożony groszowym, pulpowym magazynom SF z lat czterdziestych i pięćdziesiątych poprzedniego stulecia (legendarny „Planet Comics”). Ponadto wnikliwy Nowozelandczyk trawestuje opowieści graficzne z Kraju Kwitnącej Wiśni (kłaniają się dzieła Osamu Tezukiego), a także przeznaczone dla dorosłego czytelnika, niesławne hentai. Mamy tu również nawiązania do twórczości Edgara Rice’a Burroughsa („John Carter”) i innych autorów z gatunku science-fiction.

sam-zabel-rys-2

Ważnym elementem recenzowanej historii jest jasny przekaz autora odnośnie roli kobiety w sztuce komiksowej. Przedmiotowe traktowanie płci pięknej na trwałe wpisało się do kanonu ? widać to nie tylko w przypadku przywołanego gatunku hentai, ale również w opowieściach superbohaterskich. Świetnie obrazuje to rozmowa Sama z wyimaginowaną Lady Night czy jego erotyczne igraszki z namiętnymi kobietami z kosmicznego haremu. Najbardziej przerażająca jest jednak przemiana Miki Roketto, dokonana przez młodego zbereźnika, oraz ich spotkanie w obecności oślizgłych macek.

Oprawa graficzna nie jest może najmocniejszym punktem rzeczonego albumu, ale dobrze oddaje nastrój i warstwę fabularną. Najlepiej obrazuje to odnaleziony przez bohatera komiks „Król Marsa”, który charakteryzują proste ilustracje utrzymane w czerwonej i zielonej kolorystyce o niebywałej wręcz dynamice. Nieco gorzej jest z niektórymi innymi wątkami (np. zniewolona Miki). Pastelowe barwy i cartoonowa stylistyka nie oddają do końca ich mrocznego wydźwięku, przez co album może być postrzegany jako lektura dla małolatów. Tymczasem historia skierowana jest do starszego czytelnika, zawierając przy tym sporo scen erotycznych i poważnych treści.

„Sam Zebel i magiczne pióro” to pean na cześć siły wyobraźni i zdolności kreacji. Ludzki umysł potrafi tworzyć nieprawdopodobne rzeczywistości, a sposób wyrażania własnych marzeń posiada specyficzną moc. Mądre, przenikliwe i dojrzałe dzieło. Ważny głos w dyskusji na temat ogranych schematów komiksowych (vide: kobiecości i seksualności). Mówiąc krótko, prawdy objawione w nowatorskim wydaniu.

Mirosław Skrzydło

Tematy: , , , , ,

Kategoria: recenzje