banner ad

Pięknie uporządkowana magia ? recenzja filmu „Mary Poppins powraca”

10 czerwca 2019

„Mary Poppins powraca”, scen. David Magee, reż. Rob Marshall, dys. Galapagos
Ocena: 9 / 10

Mary Poppins jest elegancka i charyzmatyczna, posiada naturalny wdzięk, a na dodatek przestrzega kilku zasad, dzięki którym świat wydaje się być miejscem lepszym i piękniejszym. Zarówno dla młodszych, jak i nieco starszych. Bohaterka popularnej serii książek dla dzieci autorstwa Pameli L. Travers powraca ? tym razem za sprawą ekranizacji wyreżyserowanej przez Roba Marshalla.

Niezaprzeczalny urok tej filmowej opowieści tkwi w przesłaniu mówiącym, że siła, jaką daje rodzina, jest doprawdy potężna. A jeśli dołożymy do tego magię zaklętą w codzienności, to efekt jest po prostu zachwycający. Rob Marshall, twórca „Wyznań gejszy”, „Chicago” czy „Tajemnic lasu”, wydaje się być zresztą prawdziwym specjalistą od realizacji zachwycających widowisk scenicznych. Bo właśnie mianem widowiska należy określić „Mary Poppins powraca”.

Powrót ? słowo wcale nieprzypadkowe. Po pierwsze jest to powrót bohaterki, która w literackim świecie pojawiła się już w połowie lat 30. XX wieku. Wtedy to australijska powieściopisarka Pamela Lyndon Travers, zachęcona przez angielskiego poetę i malarza George?a Williama Russella, zdecydowała się opowiedzieć losy niani i czarodziejki Mary Poppins. Po drugie, produkcja wyreżyserowana przez Roba Marshalla jest kontynuacją disneyowskiej ekranizacji z 1964 roku i także zrealizowana została w formie musicalu. Pięknego, nieco staroświeckiego, ujmującego formą, przekazem i stylem, a jednocześnie dostarczającego bogactwa estetycznych wrażeń. Zachwycają scenograficzne przestrzenie. W pamięci i sercu zapada muzyka łącząca w sobie melancholię i optymizm.

To samo emanuje z Emily Blunt, odtwórczyni tytułowej roli, która z błyskiem w oku i tajemniczym uśmiechem wita się z państwem Banks. Co ciekawe, akcja rozgrywa się tym razem dwadzieścia lat po wydarzeniach znanych z poprzedniego filmu. Trafiamy do Londynu w czasie Wielkiego Kryzysu, gdy Michael i Jane są już dorośli. Nie znaczy to jednak, że nie potrzebują pomocy. Mary Poppins zjawia się bowiem w momencie, gdy mężczyzna wciąż nie może pogodzić się ze śmiercią żony, natomiast jego siostra wiedzie samotne życie, poświęcając się niemal bez reszty dla biednych mieszkańców brytyjskiej metropolii. W filmowym spektaklu najważniejsze są jednak dzieci, najmłodsze latorośle Banksów, które symbolizują radość, dobroć, a także wyobraźnię ? moc niemalże terapeutyczną.

Michael (Ben Whishaw), niespełniony malarz pracujący w banku, staje przed koniecznością chronienia swoich najbliższych. Zagrożenie jest poważne ? rodzinny dom Banksów może bowiem zostać zajęty przez komornika. W filmie z wyczuciem zarejestrowano niesamowitą dramaturgię. W tym kontekście rola Mary Poppins jest niesamowicie istotna. To już nie tylko opiekunka, dobrotliwa niania, a zaradna życiowo kobieta, która potrafi wlać w serca bohaterów poczucie nadziei. I pokazać im prawdziwe cuda rzeczywistości, co w ujmujący sposób oddano, gdy scenografia niektórych scen przemienia się w klasyczną animację. Brzmi zadziwiająco? Jest tak w istocie!

„Mary Poppins powraca” to nad wyraz udana kontynuacja literackiej serii książek i musicalu z 1964 roku. Zawarto w tym filmie wszystkie najważniejsze składniki pierwowzoru, co wymagało szacunku i zrozumienia dla twórczości Travers, ale też zaktualizowano treść o nowe konteksty. Wydaje się, że film Marshalla to idealny przykład opowieści familijnej, w której wartością nadrzędną jest nieskończona moc wyobraźni oraz rodzina, o czym nigdy nie należy zapominać. Mary Poppins mówi ? a także śpiewa ? na ten temat od lat!

Marcin Waincetel
fot. Jay Maidment / ? 2018 Disney Enterprises

Tagi: , , , , , , , , , ,

Kategoria: recenzje