banner ad

Piękna apokalipsa

2 grudnia 2016

piata-pora-rokuN.K. Jemisin „Piąta pora roku”, tłum. Jakub Małecki, wyd. Sine Qua Non
Ocena: 8 / 10

Może koniec świata to proces, który rozpoczyna się wraz z chwilą narodzin każdego człowieka? A może prawdziwa apokalipsa jest wówczas, gdy tracimy kogoś bliskiego? N.K. Jemisin w swojej „Piątej porze roku” pyta i zarazem odpowiada, choć czyni to w sposób niejednoznaczny, co samo w sobie jest fascynujące.

Świat rozrysowany w powieści, która została uhonorowana prestiżową nagrodą Hugo Awards, jest dziki i tajemniczy. To olbrzymi kontynent targany od wieków (nie)naturalnymi katastrofami. Bo wybuchy wulkanów czy trzęsienia ziemi są wynikiem gwałtownych rozładowań w skorupie ziemskiej, ale również ? czasami ? efektem ingerencji górotworów, ludzi o wyjątkowych, nadnaturalnych zdolnościach. O nich właśnie przede wszystkim opowiada ta historia.

Interesująca jest konstrukcja powieści. Dzięki trzem równolegle prowadzonym wątkom czytelnik ma okazję na poznanie tajemnic związanych z naturalnym porządkiem i politycznymi podziałami, etnicznymi konfliktami w miastach takich jak Yumenes czy Meov, a także fragmentami zdecydowanie większej historii. Pod koniec każdego rozdziału otrzymujemy bowiem fragmenty dzienników, listów czy naukowych rozpraw z tego fikcyjnego świata.

„Piąta pora roku” jest opowieścią o Essun, kobiecie pogrążonej w żałobie, która stara się odnaleźć zaginione dziecko, podaniem o Damai, społecznie wykluczonej dziewczynie pragnącej (z pomocą tajemniczego Opiekuna) zapanować nad swoimi nadnaturalnymi zdolnościami, a także dziejami Sjen i Alabastera, pary niedopasowanych do siebie kochanków, którzy wyruszyli ? nie do końca w zgodzie ze swoją wolą ? w niebezpieczną podróż w głąb kontynentu.

Jemisin postarała się o to, aby czytelnik ? chcąc zrozumieć intrygę ? musiał zachować maksymalną koncentrację podczas całej lektury. Zwłaszcza na początku, gdy każda z kobiet dopiero zaczyna własną misję. Autorce udało się równocześnie opracować nieprawdopodobną mozaikę emocji odnoszących się do tematów takich jak rodzicielstwo, społeczne poświęcenie, ale również do sfery erotyki, intymnych, ludzkich doświadczeń. Choć górotwory ludźmi tak naprawdę nie są ? a przynajmniej nie w opinii osób niewrażliwych na sejsmiczne wstrząsy.

Interesujący jest też język, którym operuje autorka. Odpowiednio liryczny, uczuciowy. Czasami pojawiają się w nim neologizmy (wszak mamy tu do czynienia z mistycznym światem fantasy), a także ? gdy wymaga tego konkretna scena ? doprawiony bywa wulgaryzmami. Jemisin zaproponowała dosyć skomplikowaną narrację, ale bezsprzecznie potrafi zapanować nad strukturą powieści i wszystkim wątkami.

Elementem wyróżniającym „Piątą porę roku” jest jednak przede wszystkim zakończenie, którego ze zrozumiałych przecież względów, nie należy zdradzać. Skąd bierze się źródło siły kobiet? Kim ? tak naprawdę ? one są? No i jak rozumieć koniec świata? Książka Jemisin to interesująca, bo niejednoznaczna odpowiedź rozpoczynająca nowy cykl fantasy.

Marcin Waincetel

Tematy: , , , , ,

Kategoria: recenzje