banner ad

Opowieści z Portugalii, czyli szympans, patolog i zdezelowany automobil

20 marca 2017

Yann Martel „Wysokie Góry Portugalii”, tłum. Paweł Lipszyc, wyd. Albatros
Ocena: (brak)*

Najnowsza książka Yanna Martela dojrzewała w nim przez dwie dekady. Pomysł, który wykiełkował w głowie młodego pisarza, został oszlifowany przez starego literackiego wygę. Czuć to w wymowie powieści, ale też w jej konstrukcji czy stylu. „Wysokie Góry Portugalii” to kolejna przypowieść w dorobku autora ? czemu się dziwić, skoro w tym gatunku sprawdza się wyśmienicie. Tym razem Martel opowiada o świecie i o swojej wersji szczęścia za pomocą ciekawego mariażu łączącego wiarę, przyrodę, ale i? książki Agathy Christie.

„Wysokie Góry Portugalii” to zbiór trzech historii, które dzieją się na przestrzeni XX wieku. Pozornie oddalone czasowo i tematycznie, okazują się być niczym świetnie skonstruowane puzzle ? na koniec składają się w jeden spójny i całościowy obrazek. Konsekwencja warta podziwu. Wszystkie opowieści mają jednak pewne punkty styczne: każdy z bohaterów doświadczył straty kogoś bliskiego i na różne sposoby stara się poradzić sobie z tą nagłą pustką w sercu i życiu. Przy tym losy każdego z nich, w ten czy inny sposób, związane są z północno-wschodnim górzystym regionem Portugalii. I jeszcze jedno: wszystkie zawierają całe mrowie symboli, wydających się czasem tak surrealistycznymi, że przed oczami staje „2001: Odyseja kosmiczna” Kubricka.

W pierwszej historii czytelnik poznaje Tomása, który po stracie ukochanej, syna i ojca wybrał niecodzienną formę buntu wobec świata: chodzi tyłem. Któregoś dnia, podczas prac nad uporządkowaniem kościelnego archiwum, w starym dzienniku pewnego misjonarza, żyjącego kilkaset lat wcześniej, trafia na ślad niespotykanego artefaktu. Szpera w archiwach, sprawdza każdą nitkę, która może go zaprowadzić do „skarbu”. Wszystkie ślady prowadzą do Wysokich Gór. Dlatego Tomás wsiada w jeden z pierwszych automobili jeżdżących po portugalskich drogach i wyrusza w wyczerpującą podróż, by spróbować znaleźć to, co przez ostatnie miesiące nadawało sens jego życiu.

Druga opowieść dzieje się ostatniego dnia 1938 roku. Eusebio jest patologiem i w trakcie sylwestrowej nocy przydarzają mu się dwie niecodzienne sytuacje. Niczym zjawy pojawiające się w dramatach Szekspira jego gabinet odwiedzają dwie kobiety. I to wcale nie ot tak. Każda z nich ma do spełnienia misję: chcą uświadomić Eusebiowi, co jest w życiu najważniejsze. Do zadania podchodzą możliwie kompleksowo, jedna próbuje go przekonać poprzez swego rodzaju wykład, druga uzmysławia mu to za pomocą doświadczenia. Przebieg tego ostatniego będzie dość surrealistyczny, szczególnie dla pragmatycznego umysłu lekarza.

Na koniec autor zabiera czytelnika w lata 80. Peter przeżył z żoną niemal całe życie, szczęśliwe i harmonijne. Kiedy nagle jej zabrakło, stracił energię i poczucie sensu. Poszukując go na nowo, przez zupełny przypadek trafia do ośrodka badań nad małpami człekokształtnymi. Tam, ku swojemu ogromnemu zaskoczeniu, spotyka bratnią duszę. Tyle, że jest nią? szympans. Peter sam nie wie, co o tym wszystkim myśleć. Czy to efekt depresji, załamania nerwowego, czy też nagły przebłysk szaleństwa? Niezależnie jednak od przyczyny kupuje zwierzę i postanawia zrewolucjonizować swoje życie.

Książka pomyślana jest jako swego rodzaju poradnik. Śmiało mogłaby mieć w podtytule: trzy kroki na drodze do szczęścia. Pierwsza historia to ewidentna analogia do losu Hioba. Tomás w trakcie podróży doświadcza wszelkich możliwych tragedii i kataklizmów, jakie los i ludzie mogli dla niego zgotować. Druga opowieść to zasób wiedzy: teoretycznej i empirycznej, którą zarówno jej bohater, jak i czytelnik, powinni przyswoić. Tutaj dowiadujemy się tego, jak Agatha Christie może zbliżyć nas do Boga, ale też, że śmierć bliskich nie powinna być dla nas katastrofą, bo to nie ona, ale sposób, w jaki nasi ukochani żyli, ma znaczenie. Aż w końcu docieramy do trzeciej opowieści, gdzie przekonujemy się, jak osiągnąć harmonię ze sobą, ze światem, słowem jak być szczęśliwym.

Przy tym książkę Yanna Martela można traktować także jako swego rodzaju krytykę nowoczesności. Autor wskazuje, jak łatwo zatracić się w osiągnięciach cywilizacji, w pędzie codzienności. I znowu: pierwsza historia dostarcza opisów trudnego, frustrującego, ale i tragicznego kontaktu bohatera z nowinką rewolucji technologicznej. Nie tylko on, ale i otaczający świat nie są gotowi na to, co się wiąże z nowoczesnością. Druga z historii, gdzie znajduje się klucz do zrozumienia całej fabuły, skupia się na relacjach: z najbliższymi, z Bogiem, zmusza do analizy tego, jak żyjemy. I wreszcie trzecia opowieść ? ta jest już jawną i jednoznaczną pochwałą życia w zgodzie z przyrodą. Peter decyduje się na rezygnację z wielu naturalnych dla współczesnego człowieka udogodnień, żyje poza cywilizacją, nie będąc narażonym na jej pułapki. To pozwala mu skupić się na otoczeniu: obserwuje życie zwierząt i próbuje je naśladować. Uczy się od nich, że tu i teraz ma znaczenie.

Martel stara się przekonać czytelnika, że tylko powrót do natury może stanowić drogę do osiągnięcia harmonii. Ta idea coraz chętniej pojawia się w umysłach wielu ludzi. Czy dwadzieścia lat temu bylibyśmy gotowi na taką rewolucję: z naszym uwielbieniem postępu i jego nowinek? Wątpliwe. Może więc dobrze, że autor wstrzymał się z wydaniem „Wysokich Gór Portugalii”. Jest szansa, że dzisiaj, w czasie coraz większej ekologicznej świadomości, książka zbierze zdecydowanie większe plony.

Katarzyna Figiel

*Nie poddajemy ocenie książek, które ukazały się pod naszym patronatem.

Tagi: , , , , ,

Kategoria: recenzje