banner ad

Okrutna baśń – recenzja komiksu „Piotruś Pan” Régisa Loisela

1 listopada 2014

piotrus-panRégis Loisel „Piotruś Pan”, wyd. Egmont
Ocena: 9 / 10

Skierowana dla młodszych czytelników książka „Piotruś Pan”, szkockiego pisarza Sir Jamesa Matthew Barriego z 1911 roku, na przestrzeni ostatnich dekad doczekała się wielu wersji, trawestujących owe dzieło w oryginalnej formie. Wystarczy przywołać ciekawą interpretację klasycznej opowieści, stanowiącą niejako swobodną kontynuację przygód Piotrusia, czyli sławetny film „Hook” Stevena Spielberga z Robinem Williamsem w roli dorosłego protagonisty oraz ciekawą biografię Barriego i okoliczności powstania książki – „Marzyciela” z Johnnym Deppem. Na początku dwudziestego pierwszego wieku ogłoszono konkurs na oficjalną kontynuację perypetii tytułowego wiecznego chłopca, którą wygrała brytyjska pisarka Geraldine McCaughrean dziełem „Piotruś Pan w czerwieni”. Należy także podkreślić sporą rolę w promocji „Piotrusia Pana” wytwórni Disney i wyprodukowanego przez nich filmu animowanego z 1953 roku. Postacie i koncept magicznej krainy wykorzystał również legendarny scenarzysta komiksowy Alan Moore w obrazoburczej i mocno pornograficznej powieści graficznej „Zagubione dziewczęta”. Recenzowany album autorstwa francuskiego mistrza Régisa Loisela wyjaśnia owianą woalem tajemnicy legendę pojawienia się beztroskiego chłopca w fantastycznej rzeczywistości: Nibylandii.

Akcja złożonego z sześciu zeszytów komiksowego cyklu „Piotruś Pan” rozpoczyna się zimą 1887 roku w ponurym Londynie. Stolica Wielkiej Brytanii prezentuje się dość nieokazale, można nawet odnieść wrażenie, że oto znaleźliśmy się w przedsionku piekła – przeklętej metropolii, w której króluje ubóstwo, okrucieństwo oraz ogólna znieczulica na ludzką krzywdę i chroniczne cierpienie. Tytułowy bohater to małoletni rudzielec o wyjątkowo krzywych zębach i szelmowskim uśmieszku. Chłopiec realizuje stały rytuał, związany z odwiedzaniem pokrzywdzonych przez życie rówieśników zamieszkujących obskurny sierociniec. Snuje chwytliwe historie o swej matce, pełne poetyckich nawiązań i miłości. Prawdziwy obraz rodzicielki Piotrusia jest zgoła odmienny. Matka dzieciaka to alkoholiczka w końcowym stadium uzależnienia, obwiniająca pierworodnego o swój żałosny stan. Zamiast wysłać syna po jedzenie, zleca mu zdobycie butelki z wysokoprocentowym trunkiem, grożąc mu surowymi konsekwencjami w razie niewypełnienia misji. W pierwszym rozdziale serii („Londyn”) poznajemy parszywych nędzników dybiących na życie młodzieńca oraz dowiadujemy się o jego bliskiej relacji z wiekowym panem Kundalem. Podczas nocnej eskapady Piotruś spotyka na swej drodze latającą wróżkę, którą nazywa Dzwoneczkiem. Dzięki jej mocy wzbija się w powietrze i leci wprost do magicznej Nibylandii, gdzie rozpocznie się przygoda jego życia.

piotrus-pan-rys1

Mityczna kraina zamieszkała jest przez szereg fantasmagorycznych istot, znanych z ludowych legend, baśni i bajek. Protagonista wydaje się oczarowany otaczającymi go stworami, jakby żywcem przeniesionymi z jego ulubionych opowieści. Zanim jednak trafia do ich kryjówki, poznaje złowieszczego, nieco psychopatycznego Kapitana Haka i jego piratów. Jak każdy jego rówieśnik Piotruś marzy o przyłączeniu się do mężnej załogi i przeżywaniu z nimi zapierających dech w piersiach przygód. Chłopak szybko musi zweryfikować swój pozytywny pogląd na temat nowej, zdradliwej rzeczywistości. Piraci okazują się nad wyraz bezduszni, jak na jego kodeks postępowania, roznegliżowane syreny to zabójcze demony, a Dzwoneczek to złośliwa diablica zazdrosna o Piotrusia. W okrutnej baśni, w której znalazł się małoletni londyńczyk, jedynym pozytywnym akcentem są pogodny Pan oraz wrażliwa Tygrysia Lilia. W kolejnych rozdziałach w Nibylandii pojawiają się sieroty skazane na wieczną tułaczkę po ulicach upadłego miasta, a autor wyjaśni niektóre z kwestii uwypuklonych w dziele Barriego. Poznamy okoliczności, w jakich Hak stracił swą dłoń, i jego paniczny lęk przed krokodylem, dowiemy się, skąd się wziął przydomek Piotrusia, a wiadomości dotyczące jego rodziciela wywrócą całe sprawne uniwersum o sto osiemdziesiąt stopni.

piotrus-pan-rys2

Régis Loisel umiejętnie porozstawiał bohaterów na scenie, ukazując ich w pełnym świetle. Perfekcyjnie wyjaśnił pobudki nimi kierujące, skomplikowane relacje między poszczególnymi postaciami oraz ich przemyślenia, pragnienia i marzenia. Scenarzysta znany z równie udanej serii „W poszukiwaniu ptaka czasu” udowadnia, iż świat baśni i bajek jest równie brutalny i niebezpieczny jak realność. Nie jesteśmy w stanie uwolnić się od pierwotnych instynktów, nabytych cech, zła w nas drzemiącego oraz głębokiej woli przetrwania, co też należy uznać za pouczającą lekcję wypływającą z lektury recenzowanego dzieła. Autor rewelacyjnie wplótł w warstwę fabularną postać obłąkanego Kuby Rozpruwacza, a także nakreślił angielskie społeczeństwo końca dziewiętnastego wieku. Ważnym elementem opowieści jest koncepcja psychologiczna relacji: matka – syn, ojciec – syn, wzorowo przeanalizowana przez Zygmunta Freuda. Potrzeba posiadania troskliwej rodzicielki jest tak duża w sercach małoletnich bohaterów powieści, iż z czasem adaptują do tej roli, sprowadzoną do magicznej krainy, Różę. Rozwiązanie tego, a także kilku innych wątków jest przewrotne, przemyślane i mocno drastyczne. W ostatnim tomie komiks przywołuje na myśl wstrząsającą powieść „Władca much” Williama Goldinga, gdyż poziom bezwzględności porzuconych dzieci przekracza wszelkie dopuszczalne normy.

Rysunki twórcy obyczajowego albumu „Skład główny” to subtelne połączenie karykatury, iście kreskówkowej kreski oraz „brudnego” realizmu. Rysownik kapitalnie ukazał wygląd zdegenerowanego Kapitana Haka i jego podwładnych, a także Kubę Rozpruwacza, zmęczonych, przegranych twarzy mieszkańców slumsów oraz naznaczonego piętnem nieprawości Piotrusia Pana. Bezbłędnie wygląda zestawienie surowego Londynu z bajeczną Nibylandią, dynamika starć wrogich sił, dbałość o detale oraz mrożące krew w żyłach sceny, jakby przeniesione wprost z krwawych horrorów. Wydanie zbiorcze rzeczonego tytułu wzbogacone zostało o galerię szkiców Loisela, a także wstępne koncepty danych stron.

Komiksowy „Piotruś Pan” to ponura symfonia smutku, ucieczki przed dorosłością i odpowiedzialnością, utratą ludzkich odruchów i uczuć wyższych. Jej twórca zabiera nas w pasjonującą podróż po wszystkich kręgach piekła, w których niepodzielnie panuje prawo dżungli i wyraźna dehumanizacja. To jedna z tych opowieści graficznych, w której dobro nie ma prawa istnienia, a wyświechtana maksyma: „I żyli długo i szczęśliwie” jest czystą mrzonką.

Mirosław Skrzydło

Tagi: , , , ,

Kategoria: recenzje