banner ad

Nieudana geneza – recenzja komiksu „Superman. Rok pierwszy” Franka Millera i Johna Romity juniora

11 sierpnia 2020

Frank Miller, John Romita jr. „Superman. Rok pierwszy”, tłum. Jacek Żuławnik, wyd. Egmont
Ocena: 4 / 10

„Superman: Rok pierwszy” to kolejna próba opowiedzenia genezy sztandarowego herosa ze stajni DC Comics. Patrząc na twórców odpowiedzialnych za ten projekt (kultowy artysta Frank Miller oraz uznany rysownik John Romita Jr.), można stwierdzić, że tytuł ten był skazany na sukces. Nic bardziej mylnego. Autor serii „Sin City” zawiódł na całej linii, a jego wizja Ostatniego Kryptończyka pełna jest niespójności, chaotycznych przeskoków czasowych, a przy tym pozbawiona wyraźnego pazura i choćby krzty oryginalności.

Frank Miller to niekwestionowana gwiazda współczesnej sztuki komiksowej i jeden z najważniejszych amerykańskich twórców przełomu wieków, który przyczynił się do znacznego wzrostu popularności owego medium. Przygodę z komiksem rozpoczął od objęcia funkcji rysownika w podupadającej i niezbyt chwytliwej serii „Daredevil”. W momencie, gdy zaproponowano mu stanowisko scenarzysty opowieści o niewidomym adwokacie, cykl przeszedł wyraźną metamorfozę. Miller skupił się na życiu zawodowym i prywatnym Matta Murdocka, jego rozterkach sercowych, a nade wszystko współczesnej problematyce społecznej (bieda, przemoc domowa, uzależnienia). Do najważniejszych dzieł stworzonych przez amerykańskiego mistrza pióra należy zaliczyć „Ronina”, „300”, wspomnianą już serię „Sin City”, „Powrót Mrocznego Rycerza” czy „Batmana: Rok pierwszy”. Wart odnotowania jest także jego romans ze sztuką filmową, czego najlepszym dowodem jest napisanie scenariusza do „Robocopa 2” czy reżyserska praca przy ekranizacji „Sin City”. Niestety w ostatnich latach Miller znacznie obniżył poziom artystyczny swych dzieł. Przekonał się o tym każdy, kto czytał chociażby niechlubną kontynuację „300” zatytułowaną „Xerxes”.

W najnowszym albumie scenarzysta „Hard Boiled” w telegraficznym skrócie ukazuje ważne wątki z życia młodego Supermana. Otrzymujemy zatem stałe motywy, które ukształtowały osobowość walecznego Kal-Ela: ucieczkę z umierającej planety Krypton, poświęcenie, na które musieli zdobyć się rodzice niemowlęcia, znalezienie dziecka i jego wychowanie przez dobroduszne małżeństwo Kentów, młodzieńcze odkrycie własnych super mocy i próby ukrycia tych zdolności przed ludźmi. Następnie Miller serwuje nam wyimki z nastoletnich lat Clarka. Dowiadujemy się o jego miłości do rudowłosej Lany Lang czy sukcesach w licealnej drużynie futbolu amerykańskiego. Swoistą niespodzianką jest służba bohatera w marynarce wojennej. Najgorzej prezentuje się wątek w Atlantydzie, to bodaj najsłabsza historia napisana kiedykolwiek przez Millera. Nagle widzimy młodego Kenta w stroju Supermana i jego konfrontację z surowym Posejdonem, ojcem syreny Lori, u boku której protagonista przeżywa miłosne ekscesy. Ciąg dalszy to już (do bólu) wyświechtana przeprowadzka do Metropolis, praca w „Daily Planet”, uratowanie dziennikarki śledczej Lois Lane przed niechybną śmiercią oraz zakochanie się w niej. W trzecim akcie komiksu pojawiają się epizodycznie Batman, Lex Luthor, Wonder Woman oraz Joker, choć ich udział w opowieści jest mocno niesatysfakcjonujący.

Największą bolączką „Roku pierwszego” jest słabe ukazanie Supermana oraz jego ziemskiego wcielenia, Clarka Kenta. Źle wypadają motywacje bohatera, proces kształtowania się heroicznego obrońcy Ziemi czy portret psychologiczny błądzącego w chmurach nastolatka. Miller poległ na całej linii, ukazując spłyconą miłość protagonisty do trzech pięknych kobiet – Clark równie szybko się zakochuje, co zapomina o swoich wybrankach sercowych.

Komiksu nie ratują też solidne, acz momentami dość nieschludne rysunki Johna Romity juniora. „Superman. Rok pierwszy” nawet na chwilę nie dobija do poziomu rewelacyjnej genezy Mrocznego Rycerza pióra Millera. Album wyłącznie dla kolekcjonerów dzieł wspomnianego scenarzysty i komiksów z DC Comics wydawanych przez Egmont Polska.

Mirosław Skrzydło

Tagi: , , , , , , ,

Kategoria: recenzje