banner ad

Nekrosfera, czyli nowy poziom ewolucji – recenzja komiksu „Niezwyciężony” Rafała Mikołajczyka

7 stycznia 2020

Rafał Mikołajczyk „Niezwyciężony”, wyd. Booka
Ocena: 9 / 10

Pustynna burza przynosi śmiertelne niebezpieczeństwo. Członkowie kosmicznej wyprawy ratunkowej muszą radzić sobie jednak nie tylko z potęgą natury i narastającą paniką. Witajcie w świecie z kart powieści „Niezwyciężony” Stanisława Lema, który przedstawił w formie graficznej adaptacji Rafał Mikołajczyk.

Przełożenie treści utworów Lema na język innego medium generuje niemałe trudności. Bo dzieła pisarza przypominają niekiedy filozoficzne traktaty, naukowe eseje, które są skomplikowane zarówno w formie, jak i treści. „Niezwyciężony” jest w tym kontekście dość wyjątkowy, a to dlatego, że w tej opowieści spod znaku twardej fantastyki naukowej nie brakuje elementów przygodowych. Rafał Mikołajczyk wybrał zatem wdzięczny, bardzo plastyczny materiał źródłowy, dzięki któremu mógł ukazać wizjonerstwo Lema, ale również własny talent.

„Niezwyciężony” opowiada o załodze tytułowego krążownika. Celem wyprawy dowodzonej przez Horpacha jest odszukanie członków poprzedniej ekspedycji. Na twarzach bohaterów rysownik wyrył życiowe doświadczenie – bo dla niezwyciężonych to zapewne niepierwsza misja o podobnych charakterze. Z czasem jednak ich reakcje zdominują zdziwienie, oszołomienie, bezradność. Biochemicy, fizycy, geolodzy i cybernetycy będą musieli stanąć w obliczu nieznanego. Kontrast pomiędzy wiarą a rozumem, przesądem a rozsądkiem – tak przecież trudny do wyjaśnienia nawet przy pomocy słów – został  doskonale uchwycony w zachowaniu członków załogi.

Na zachowanie wpływ ma bowiem miejsce, w którym wylądował Niezwyciężony. Pustynna planeta Regis III jest dzika, surowa, niezamieszkana… Przynajmniej do czasu. Życie może przybierać przecież bardzo różnorodne formy. To też zresztą jeden z wielkich tematów tej historii, co w znakomity sposób oddano w komiksie. Widać to na kadrach przedstawiających człowieka i maszynę współistniejących w swoistej symbiozie – czy to podczas procesu hibernacji, czy kontrolowania kosmicznego łazika.

Mikołajczyk – zachowując przesłanie i właściwie niezmienioną treść powieści Lema – zaznaczył w komiksowej adaptacji własną osobowość artystyczną. Interesującym zabiegiem jest zastosowanie zaledwie kilku tonacji kolorystycznych. Głębokie plamy czerni potęgują kosmiczną grozę i kontrastują z odcieniami czerwieni. Na ich tle wyróżnia się szary masyw krążownika, którego wnętrze wypełniają metaliczne zdobienia.

Niezwyciężony jest samodzielną fortecą, potrafiącą wystrzeliwać sondy orbitalne. Sama technologia może jednak stać się źródłem prawdziwego zagrożenia. Co nie znaczy, że to sztuczna inteligencja reprezentuje w tej historii czyste zło. Stanisław Lem mówi o cywilizacyjnych przemianach, istocie humanizmu i bohaterstwa, wreszcie o naturalnie postępującej ewolucji. To wszystko zostało należycie zaakcentowane przez Rafała Mikołajczyka, który jest wyjątkowo utalentowanym rysownikiem, a może nawet swoistym dziedzicem twórczości Lema.

Komiksowy „Niezwyciężony” to świetna opowieść rozrywkowa, ale też intelektualna przygoda rozgrywająca się w najdalszych zakątkach galaktyki. Wprawdzie pustynna burza przynosi śmiertelne niebezpieczeństwo, a członkowie wyprawy mierzą się z potęgą natury i narastającą paniką, ale muszą też poszukać odpowiedzi na pytania związane z wielką tajemnicą stworzenia. Znajdują się one w nekrosferze – obszarze śmierci, a może raczej kolejnego poziomu ewolucji. Tak dla maszyn, jak i ludzi.

Marcin Waincetel

Tagi: , , , , , ,

Kategoria: recenzje