banner ad

Mumie, wilkołaki i tajemnice historii

5 lipca 2017

Andrzej Pilipiuk „Wilcze leże”, wyd. Fabryka Słów
Ocena: (brak)*

W czym przejawia się urok pisarstwa Andrzeja Pilipiuka? Ano choćby w tym, że z pozornie banalnych opowieści potrafi wydobyć wszystko, co najlepsze ? dreszczyk emocji, tajemnice przeszłości, przygodowy nastrój i multum ciekawostek. Nie może być jednak inaczej, skoro jednym z bohaterów jego opowiadań jest domorosły detektyw specjalizujący się w historycznych zagadkach (a niejednokrotnie sprawach paranormalnych). „Wilcze leże”, najnowszy zbiór tekstów Pilipiuka, to cudowna kronika fantastycznych wydarzeń.

Bo w ten sposób trzeba byłoby określić na przykład „Odległe krainy”, a więc tekst, w którym Robert Storm, przywołany we wstępie absolwent archeologii, kolekcjoner zabytków, renowator, handlarz antykami, natrafia na ślad nietypowego zaginięcia ? sprawa dotyczy niepełnosprawnego chłopca, który w niezbadanych okolicznościach zniknął z jednej z warszawskich kamienic. I choć wydarzyło się to w połowie lat 80., to tropy wskazują na powiązanie z osobą żydowskiego rabina żyjącego jeszcze w czasach II wojny światowej. Pilipiuk podsuwa w tym opowiadaniu różne informacje, zaciera ślady, prowadzi wreszcie do zaskakującego finału. To ciekawie spuentowana, ale raczej nie najlepsza historia ze zbioru.

Jednak wszystko, co następuje po niej, zasługuje na rekomendację. Z kilku względów. Autor opowiadań o Jakubie Wędrowyczu jak zawsze wykazuje się fenomenalnymi konceptami, ale tym razem można odnieść wrażenie, że jeszcze bardziej wzbogacił portrety psychologiczne swoich głównych bohaterów. To cieszy. Zwłaszcza w kontekście Roberta Storma, na którego drodze pojawiła się nowa sympatia, pokrewna dusza, choć sprawa dawnej narzeczonej również musi zostać rozwiązana. Przedstawione jest to w nader interesujący sposób w opowiadaniu „Cmentarzysko Marzeń”. Nie mniej intrygująco prezentuje się opisane tam śledztwo Storma. Bo tym razem rzecz rozbija się o rękopis „Drugich wakacji Szatana”, zaginionej powieści Kornela Makuszyńskiego, która była kontynuacją „Szatana z siódmej klasy”. Mało tego! Andrzej Pilipiuk na końcu dzieli się z nami wynikami własnego dochodzenia w tej niezwykłej sprawie.

Cały zbiór cechuje, jak zawsze zresztą, wartość historyczna poszczególnych opowiadań. Autor jest z wykształcenia archeologiem, „niestrudzonym tropicielem ciekawostek z lamusa”, zatem drobiazgowe odtworzenie przeszłości jest tutaj poniekąd naturalne. Lecz nie są to suche fakty, a anegdotycznie podatne ciekawostki, prawdziwa skarbnica wiedzy. Stali czytelnicy Pilipiuka doskonale wiedzą, o czym mowa. Dla nowych niech będzie to zachętą.

Chyba najwięcej satysfakcji przyniesie utwór tytułowy, najdłuższy, a więc „Wilcze leże”. Jest to opowieść osadzona na początku II wojny światowej na terenach wschodniej Lubelszczyzny, która koncentruje się na przedstawieniu losów Racheli. Żydowska dziewczyna cudem uniknęła śmierci z rąk niemieckich oprawców, jednak jej przyszłość jest w dalszym ciągu niepewna. Schronienie w leśnej kryjówce wydaje się być osobliwe… Pilipiuk przedstawił historię, w której dawne wierzenia ludowe o demonicznych istotach zyskały bardzo realny wymiar. Nie jest to horror ? a jeśli już to groza, tyle że wojenna ? lecz nieco sentymentalne podanie o wyjątkowym, kiełkującym uczuciu dwojga młodych ludzi, a także próbie ocalenia… człowieczeństwa. Zaskakujące, intrygujące, naprawdę warte poznania.

Nie lada gratkę przygotował też autor dla osób fascynujących się starożytnym Egiptem, bo między innymi temu tematowi poświęcony jest po części tekst „Samobójstwo na Maślicach”. Do czego może doprowadzić miłość, uczucie silniejsze niż śmierć? Tego próbuje dowiedzieć się jeden z wrocławskich funkcjonariuszów policji. To kolejna nietypowa, bardzo ciekawie pomyślana historia.

Nie można też zapominać o doktorze Skórzewskim, który pojawia się choćby w tekście „Ci, którzy powinni pozostać”. Sędziwy lekarz i podróżnik będzie miał okazję poznać się z włoskim specjalistą od spraw amputacji i pomocy weteranom wojennym (akcja osadzona została w 1935 roku). Jednak i tym razem okazuje się, że nie jest to przypadkowe spotkanie. Raczej ingerencja opatrzności, boskich sił, co wiąże się bezpośrednio z tajemnicą naszego istnienia na tym świecie. To nieco poważniejsze, poniekąd filozoficzne opowiadanie.

Ale w zbiorze nie brakuje też humoru, a jakże! Podanego zazwyczaj w formie ironicznych spostrzeżeń Storma na temat czasów, w których przyszło mu żyć (choć jest to zazwyczaj czarny humor). Domorosły detektyw zyskał przy okazji bardzo ciekawą towarzyszkę podróży, o czym będzie się można przekonać w tekście zamykającym ? „Relikwiarzu”.

Omówienie wszystkich opowiadań mija się z sensem ? są zbyt dobre, aby zdradzać choćby zalążki fabuły, a tym samym pozbawiać czytelnika efektu zaskoczenia. Warto jednak wyjawić, że tym razem Storm będzie mógł pozwiedzać nieco więcej świata („List z wysokich gór”), a to z tego względu, że zostanie wciągnięty w sam środek intrygi szpiegowskiej z czasów zimnej wojny („Lalka”).

Pilipiuk, pomimo że korzysta ze sprawdzonych pomysłów narracyjnych, to potrafi nieustannie zaskakiwać treścią. Należy do grona autorów, którym wyobraźni nie brakuje, co udowadnia niejednokrotnie. Wydaje się wręcz, że „Wilcze leże” jest pod tym względem jednym z jego najciekawszych zbiorów. To niezrównane gawędy z elementami fantastycznymi, czyli literatura rozrywkowa, którą warto znać!

Marcin Waincetel

*Nie poddajemy ocenie książek, które ukazały się pod naszym patronatem.

Tematy: , , , , ,

Kategoria: recenzje