banner ad

Mozaika życia i śmierci

3 listopada 2016

slady-maleckiJakub Małecki „Ślady”, wyd. Sine Qua Non
Ocena: (brak)*

Jakub Małecki zachwycił wszystkich miłośników rodzimej literatury zeszłoroczną, niebywale wciągającą i wstrząsającą książką „Dygot”. Umiejętnie połączył w niej: piekło i okrucieństwo II wojny światowej, dramat rodzinny, nieszczęsny los przeklętych osób ze sporą dawką realizmu magicznego oraz mrocznej strony ludzkiej psychiki. W swej nowej powieści, zatytułowanej „Ślady”, zdolny pisarz ukazuje tragiczne historie życiowych rozbitków. Trzymanie w pogotowiu paczki chusteczek jest uzasadnione.

Recenzowane dzieło można rozpatrywać w dwóch kategoriach. Z jednej strony otrzymujemy nowele przepełnione bólem, rozpaczą i goryczą, opowiadające o życiu poszczególnych bohaterów książki. Każdą z błyskotliwych opowieści możemy czytać pojedynczo, w oderwaniu od pozostałych, jako osobną historię o bezbłędnym przekazie i trzymającej w napięciu fabule. Z drugiej natomiast te, z pozoru niepowiązane ze sobą historie, niespodziewanie tworzą nierozerwalną więź, splatając się ze sobą w niesamowitych okolicznościach. Nie lada wyzwaniem pozostaje zatem odnajdywanie owych fragmentów, kojarzenie faktów i korelacji pomiędzy poszczególnymi postaciami. Niezbędne do tego będzie powracanie do wcześniejszych nowel i przypominanie sobie bohaterów, częstokroć pojawiających się ledwie epizodycznie. Z lektury niniejszej książki płynie pouczająca lekcja o naszej egzystencji i wachlarzu emocji towarzyszącemu nam przez całe życie.

Najmocniejszym punktem „Śladów” są kreacje dwuznacznych, wzorcowo poprowadzonych postaci. Chwaścior to niepełnosprawny intelektualnie mężczyzna o zwichrowanej psychice, który przez swą inność zostaje uznany za „wsiowego przygłupa”, osobnika z diabelskimi koneksjami, sprawcę nieszczęść dosięgających mieszkańców Kwilna. Tymczasem mamy tu do czynienia z poczciwym grajkiem, postrzegającym otaczający świat na własny, nieco naiwny, acz urokliwy sposób. Równie interesująco wypada opowieść o niejakim Drzypapie – dziwnym chłopaku, który po pięciu latach życia w absolutnym milczeniu, w trakcie szarpaniny z jednookim kotem zaczął niemiłosiernie krzyczeć. Do tego trzeba dodać, że w momencie, gdy podrósł, miał ponad dwa metry wzrostu, a strach był dla niego zupełnie niezrozumiałym, niemal obcym pojęciem. Takich pasjonujących życiorysów znajdziemy w „Śladach” co niemiara. Praktycznie każda nowela zasługuje na krótkie przybliżenie i autentyczne słowa pochwały.

Książka Małeckiego urzeka również wątkami fantastycznymi i baśniowymi (jak choćby smok, duchy czy chłopak o niepojętych mocach), z wielką wprawą wplatanymi do danych nowel. Nad całą powieścią unosi się wyraźna aura tajemnicy, nadnaturalności i grozy. Wiejskie legendy, starodawne wierzenia, wróżby i zabobony są ważnym elementem składowym losu postaci pokroju Chwaściora. Jakub Małecki nie zapomina zatem o gatunku, od którego zaczął swą przygodę z pisarstwem, czyli fantastyki. Z tego też powodu omawiane dzieło przypomina twórczość Neila Gaimana, Davida Mitchella („Atlas chmur”) czy genialną książkę Daniela Wallace’a, „Wielką rybę”. Bohaterem zbiorowym „Śladów” śmiało można określić śmierć – ostateczny koniec naszego żywota. Praktycznie każda z historii kończy się w dramatycznych okolicznościach, a jedynym zarzutem, jaki mogę mieć do nowej powieści twórcy „Przemytnika cudów”, to zbyt mała objętość niektórych rozdziałów i potraktowanie po macoszemu niektórych, dobrze nakreślonych postaci.

W „Śladach” Małecki po raz kolejny udowadnia, że jest wyjątkowo pomysłowym, sprawnym pisarzem, który z gracją potrafi snuć fantastyczne opowieści, znajdujące się na pograniczu kilku gatunków literackich. Od czasu „Dygotu” postrzegam go jako jednego z najlepiej rokujących i przenikliwych polskich twórców młodego pokolenia, doceniając ogromny progres, jaki osiągnął od swych wczesnych opowieści. Niniejsza publikacja to efektownie, z zegarmistrzowską precyzją zrealizowana mozaika życia i śmierci. Z niecierpliwością będę wyczekiwał kolejnych książek twórcy „Dygota”. Coś mi mówi, że niejednokrotnie nas jeszcze pozytywnie zaskoczy.

Mirosław Skrzydło

*Nie poddajemy ocenie książek, które ukazały się pod naszym patronatem.

Tagi: , , ,

Kategoria: recenzje