banner ad

Miasto w oparach opium

20 maja 2015

narkopolisJeet Thayil „Narkopolis”, tłum. Agnieszka Walulik, Wyd. W.A.B.
Ocena: (brak)*

„Narkopolis” jest debiutem powieściowym indyjskiego autora Jeeta Thayila, uznanego wcześniej poety. To opowieść poświęcona opium, osadzona w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku w Bombaju. Narratora poznajemy, kiedy przyjeżdża do miasta jako przybysz poszukujący lepszego życia, być może przygód, i bardzo szybko zostaje wciągnięty do narkotykowego podziemia. Stopniowo fabuła zatacza coraz szersze kręgi, poznajemy kolejnych bohaterów, ich losy, problemy. Każdy z nich ? czy to eunuch Dimple, czy też właściciel palarni Rashid, albo były oficer chiński Pan Lee ? ma jakąś, spowitą w opiumowym dymie, historię do opowiedzenia.

Powieść rozpoczyna się w palarni opium przy ulicy Shuklaji. Czytelnikom zostaje przedstawiony sam właściciel przybytku, jego stali klienci oraz Dimple, eunuch, który przygotowuje swoje fajki. Aby uniknąć szoku poznawczego, odbiorcę wprowadza się w świat powieści bardzo delikatnie i ostrożnie. Przygotowywanie działki opium opisywane jest z namaszczeniem, jakby to była ceremonia, niemal nabożeństwo. Thayil to z całą pewnością utalentowany poeta, który umiejętnie korzysta ze swojej wrażliwości przy konstruowaniu narracji. Czytelnik ma wrażenie, że uczestniczy w czymś niezwykłym i magicznym, tajnym rytuale dostępnym jedynie dla nielicznych. Taki jest świat opium ? to brama do świata poza zwyczajną percepcją, świata poza światem. Czy to znaczy, że książkę należy uznać za pean na cześć tego środka odurzającego?

Thayil opiera powieść na własnych doświadczeniach narkomana, które nazywa straconymi dwudziestoma latami życia. Zajęło mu pięć lat, aby napisać dzieło, które jest przeciwieństwem katharsis. Katharsis ma prowadzić do oczyszczenia, ma wyprowadzać zło z duszy na zewnątrz. Tutaj złe emocje są wtłaczane do wnętrza człowieka. Bombaj ukazano jako miasto upojenia, w którym równie powszechne jak narkotyki i alkohol, są władza, pieniądze i seks. Narkotyki dają ukojenie, czasami kopa, jednakże trzeba za to płacić wysoką cenę.

Lata mijają. Kultura hippie zaczyna zdobywać świat, dociera również do Bombaju i do palarni opium Rashida. Hipisi uwielbiają tę lekką mgiełkę, ceremonię przygotowywania fajki, urok tego zakazanego miejsca. Nie tylko palarni, ale tej krainy na końcu świata. To są Indie, które marzą w delirycznym śnie, opatulone szczelnie i ciepło w idee Gandhiego, idee samowystarczalności i prostoty; pozostając w izolacji od zmian, które zachodzą na świecie. Spanie i żywienie się na ulicy jest sposobem na życie. Ale nie towarzyszy temu strach, lecz beztroska. Dla Rashida i Dimple’a nadchodzące zmiany w postaci heroiny zwiastują nowy porządek świata; świata bardziej dzikiego i niszczącego niż cokolwiek, co znali wcześniej. Miasto rozpada się, kruszą się jego fundamenty. Zamieszki, morderstwa i chaos ogarniają kraj. Autor ujawnia wszystkie zawiłości, sprzeczności i hipokryzję życia Hindusów. Powieść staje się swego rodzaju trenem bądź elegią ku czci odchodzącego świata.

Akcja „Narkopolis” ma miejsce w epoce, kiedy popularność opium wciąż jest na szczycie, jednakże powoli, ale zdecydowanie słabnie i odchodzi w zapomnienie. Bardziej niebezpieczne narkotyki przypuszczają atak na miasto. Opium staje się słabą używką, niemalże suplementem, a wspomnienia z nim związane przeistaczają się w coś w rodzaju sentymentalnych reminiscencji. O tyle wyrazistych i niezwykłych, że opowiedzianych pięknym, pobudzającym wyobraźnię językiem.

Rafał Siemko

*Nie poddajemy ocenie książek, które ukazały się pod naszym patronatem.

Tagi: , , , , , , ,

Kategoria: recenzje