banner ad

Ludzkie dramaty – recenzja komiksu „Śmiech i śmierć” Adriana Tomine’a

27 kwietnia 2020

Adrian Tomine „Śmiech i śmierć”, tłum. Agata Napiórska, wyd. Kultura Gniewu
Ocena: 9 / 10

Stworzenie zajmującej, oryginalnej obyczajowej noweli graficznej mogłoby się wydawać niezbyt trudnym zadaniem. Nic bardziej mylnego, gdyż wielu twórców poległo w tej dziedzinie, a wyśmienite tytuły można policzyć na palcach kilku dłoni. Warto w tym miejscu przywołać chociażby przejmujące historie autorstwa legendarnego Willa Eisnera („Nowy Jork. Życie w wielkim mieście”), album „Jamilti i inne historie” Rutu Modan czy dziwne „Testując apokalipsę” Toma Kaczynskiego. Zaszczytne miejsce w tej kategorii zajmuje też komiks „Śmiech i śmierć” Adriana Tomine’a, który w końcu został wydany w naszym kraju.

Amerykański komiksiarz dał się poznać z najlepszej strony opublikowanym u nas w 2010 roku albumem, zatytułowanym „Niedoskonałości”. Tomine zaserwował w nim wzruszającą, a zarazem ciepłą historię młodych Azjatów żyjących w Stanach Zjednoczonych. Prezentowani przez niego bohaterowie byli dość nieporadni, zmagali się z szeregiem problemów i blokad wewnętrznych, a ich egzystencja stanowiła pasmo nieustannych porażek, rozczarowań i gorzkich chwil. Autor w pełen maestrii sposób opowiadał o różnych formach miłości, trudnym przywiązaniu do bliskiej osoby czy życiu pełnym wyrzeczeń. Wymienione elementy znajdziemy też w wydanym właśnie zbiorze niemal bezbłędnych nowel graficznych.

Tom „Śmiech i śmierć” złożony jest z sześciu błyskotliwych opowieści o różnej tematyce, koncentrujących się na skomplikowanych relacjach międzyludzkich i niezrealizowanych planach. Album otwiera nietypowa „Krótka historia sztuki zwanej rzeźbiarstwem ogrodowym” opowiadająca o niespełnionym ogrodniku w średnim wieku. Obserwujemy w niej poczynania sfrustrowanego Harolda, któremu wydaje się, że odkrył przepis na sławę i bogactwo. Mężczyzna okleja rośliny gliną i drewnem, tworząc w ten sposób niezbyt urodziwe dzieła. Przez lata nieskutecznie próbuje sprzedać swój patent, który w jego mniemaniu jest czymś niepowtarzalnym i przełomowym. To opowieść o ślepym podążaniu za marzeniami, zakłamywaniu rzeczywistości oraz wstydzie najbliższej rodziny wobec szaleństw nieszczęśnika.

Pozostałe historie prezentują się równie wybornie. W „Amber Sweet” dochodzi do dziwnej sytuacji, która na dobre odmienia życie skromnej, zamkniętej w sobie dziewczyny. Okazuje się bowiem, że bohaterka jest łudząco podobna do gwiazdy filmów porno (tytułowej Amber Sweet), co sprowadza na nią szereg przykrości i nieszczęść. Kobieta zastanawia się, czy powodem jej związku z przystojnym chłopakiem nie jest jej podobieństwo do Amber, a niespodziewane spotkanie z ową aktorką branży erotycznej znacznie zmieni jej światopogląd. W „Do boju, Sowy!” Tomine ukazuje nam kolejnego życiowego wykolejeńca, uwikłanego w toksyczny związek ze sfrustrowaną dziewczyną. Dennis Barry to urodzony cynik, egocentryk i frustrat, wyżywający się na swej ukochanej i ukrywający przed nią obciążający go sekret. W tej historii najbardziej przerażająca nie jest postawa Barry’ego, ale niemoc i uzależnienie od niego znerwicowanej dziewczyny.

„Przekład z japońskiego” należy uznać za mistrzostwo krótkiej formy komiksowej. Przeżywająca poważny kryzys żona wraca ze swoim synem samolotem z Japonii do Stanów Zjednoczonych. Otrzymujemy spowiedź kobiety, kierowaną do małoletniego potomka. Zaskakująca jest oprawa graficzna – na planszach nie dostrzegamy postaci, tylko swoiste fotografie z podróży. W „Intruzach” włamujemy się do mieszkań i domostw przypadkowych osób wraz z żołnierzem, który w ten sposób próbuje poradzić sobie z traumą i demonami wojny. Na koniec wisienka na torcie, czyli tytułowa nowela „Śmiech i śmierć”. Nieśmiała czternastoletnia Jesse pragnie zostać komediantką i występować na scenie stand-up. Mama wspiera swoją ukochaną córkę, a ojciec jest bardziej sceptyczny i negatywnie nastawiony do kolejnego nietrafionego pomysłu pierworodnej. Twórca „Niedoskonałości” ukazuje tutaj uniwersalną opowieść o wspieraniu dziecka mimo własnej niepewności, brutalnym zderzeniu z rzeczywistością oraz utracie bliskiej osoby i tęsknocie.

Kreska Tomine’a jest prosta, acz urzekająca. Każda z opowieści jest wykonana w innej stylistyce – szara kolorystyka w opowieści „Do boju, Sowy!”, duże, wymowne plansze w „Przekładzie z japońskiego” czy konsekwentny układ stron w noweli „Śmiech i śmierć” (dwadzieścia małych, sekwencyjnych kadrów utrzymanych w sepiowych barwach). Album jest fenomenalnym zbiorem chwytliwych, pomysłowych historii z psychologiczną głębią, wiarygodnymi bohaterami i uniwersalnym przesłaniem. Niebanalne nowele koncentrujące się na silnych uczuciach, pragnieniach, marzeniach, lękach i niepokojach szarych obywateli cywilizowanego świata. Lektura obowiązkowa!

Mirosław Skrzydło

Tagi: , ,

Kategoria: recenzje