Los „człowieka sowieckiego”

30 marca 2017

Wasilij Grossman „Życie i los”, tłum. Jerzy Czech, wyd. W.A.B.
Ocena: 10 / 10

Przez wielu krytyków dzieło Grossmana uważane jest za największą rosyjską powieść XX wieku. Znany angielski historyk Antony Beevor umieścił ją, obok prac naukowych (np. o Hitlerze), wśród pięciu najlepszych książek o II wojnie światowej. Autor swoje opus magnum ukończył w 1960 roku, choć wkrótce potem zostało ono zarekwirowane przez KGB, wraz z taśmami z maszyny, na której powstało. Powieść uznano za wyjątkowo niebezpieczną, bowiem jest w istocie rozliczeniem z sowieckim reżimem.

Grossman na niemal 900 stronach opisuje historie ludzi żyjących w matni bolszewickiego państwa, których tłem jest starcie dwóch zbrodniczych systemów: niemieckiego nazizmu i sowieckiego komunizmu podczas II wojny światowej. Powieść określana bywa „epopeją stalingradzką”, bowiem Stalingrad staje się centralnym punktem, w którym łączy się większość pogmatwanych losów bohaterów.

Z jednej strony jest to powieść o mocnym zabarwieniu historycznym czy militarnym, zwłaszcza w kontekście wojskowych manewrów związanych z walkami w mieście. Niezwykłe opisy zdruzgotanego Stalingradu, stacjonujących w nim wojsk czy jednostek rozlokowanych w różnych miejscach frontu zdumiewają szczegółami i rozmachem. Grossmann czerpał z własnych bogatych doświadczeń (i sporządzonych notatek) w tym zakresie, ponieważ po niemieckiej inwazji na ZSRS w 1941 roku zgłosił się na ochotnika do wojska. Został specjalnym korespondentem gazety Armii Czerwonej ?Krasnaja Zwiezda? i spędził trzy lata na froncie. Brał udział w kluczowych momentach wojny: bitwie pod Moskwą i o Stalingrad, na Łuku Kurskim i w Berlinie.

Autor poświęca również uwagę barbarzyństwu niemieckiego okupanta, zwłaszcza dokonywanej przezeń eksterminacji Żydów zamieszkujących Europę Wschodnią. Matka Grossmana, Żydówka, po wejściu wojsk niemieckich została ujęta w Berdyczowie i zgładzona wraz z dziesiątkami tysięcy Żydów, którzy pozostali w mieście. Jej też dedykowane jest dzieło. Zapewne nie przez przypadek wątek silnej, emocjonalnej relacji matka-syn pojawia się w książce kilkukrotnie. W moim odczuciu najbardziej wzruszającymi fragmentami są właśnie list matki-Żydówki do syna (głównego bohatera), będący swoistym pożegnaniem z życiem w obliczu nieuniknionej śmierci niesionej przez nazistowską maszynę, oraz miłość matki (żony głównego bohatera) do syna-żołnierza walczącego na wojnie; przejmująco Grossman ukazał ciche usychanie z rozpaczy milionów matek opłakujących swoich chłopców. Natomiast transport Żydów do obozu zagłady, a potem już na jego terenie przemarsz do komór gazowych, jest jednym z najbardziej wstrząsających literackich opisów Zagłady.

Z drugiej strony jest to opowieść o zmaganiu się zwykłego człowieka z potęgą sowieckiego, totalitarnego państwa. Miłosz swego czasu opisując jedną z książek Józefa Mackiewicza, pisał, że jej sednem jest „męka myśli”. Tutaj podobnie, co dziwić nie może, skoro tematyka dotyczy tej samej bolszewickiej zarazy, atakującej i niszczącej ludzkiego ducha. Duża część powieści dotyczy fizyka Wiktora Sztruma i jego rodziny. Nie bierze on udziału w działaniach wojennych, pracuje w moskiewskim laboratorium nad nowymi teoriami. Grossman w tej postaci skupił cały ciężar istoty „obywatela sowieckiego”, o którego życiu lub śmierci, zarówno tej fizycznej, jak i towarzyskiej, decyduje oficjalna, na daną chwilę, linia partyjna. Granica między życiem, a śmiercią jest bardzo cienka, dzieli je zaledwie jeden telefon od Stalina. A najprostsze, codzienne czynności i obowiązki, choćby załatwienie meldunku, są w tym świecie jak brodzenie w mule. Nad wszystkim wisi, jak nigdy nieprzechodząca mgła, paniczny strach. Ludzie, myśląc o przetrwaniu albo o karierze, donoszą, pomawiają, zdradzają przyjaciół.

Większość występujących w opowieści mężczyzn ma związki z państwem sowieckim, służy w Czeka bądź w wojsku albo jest rewolucjonistami starej daty. Ważne miejsce w ich życiu zajmują kobiety. Te z kolei skazane są na kochanie ludzi niemających litości dla „wrogów ludu”, lekceważących bolszewickie zbrodnie, wykonujących partyjne dyrektywy, w skutek których mordowani są kułacy czy burżuje.

Grossman uparcie przypomina, że niemiecki nazizm i sowiecki komunizm są jednakowo zbrodniczymi systemami. Osobiście boleśnie odczuwając „wielką czystkę” roku 1937, nie daje się nabrać na bajania o tym, że „idea jest piękna”. W scenie przesłuchiwania starego bolszewika przez niemieckiego oficera padają słowa o podobieństwie dwóch reżimów: tak naprawdę sowiecka walka klas jest odpowiednikiem niemieckiej walki ras ? w Sowietach rolę Żyda, człowieka niższej kategorii, spełniają kułacy i burżuje. W podobnych okolicznościach podobną rozmowę z taką samą tezą opisuje w swojej wielkiej książce „Łaskawe” Jonathan Littell. A wspomniany Mackiewicz zgadza się z Rosjaninem, gdy ten stwierdza, że komunistyczna Rosja doprowadziła do takiego zniewolenia, jakiego carska Rosja nigdy nie widziała.

„Życie i los” jest pięknie napisana, głęboka i wstrząsająca. To świadectwo ludzkiego okrucieństwa, które ma twarz nazisty i komunisty, i ludzkiej słabości w obliczu potęgi państwa.

Kasper Linge

Tagi: , , , , , ,

Kategoria: recenzje