banner ad

„Kto chciałby być krytykiem, gdyby mógł być poetą?”

2 sierpnia 2016

cien-eunuchaJaume Cabré „Cień eunucha”, tłum. Anna Sawicka, wyd. Marginesy
Ocena: (brak)*

Czekałem z niecierpliwością na tę książkę, od kiedy dowiedziałem się, że oficyna Marginesy przygotowuje polskie wydanie kolejnej powieści katalońskiego pisarza. Sam Cabré określa „Cień eunucha” jako swoją najlepszą czy też ulubioną powieść. Co więcej, przyznaje, że napisał ją, będąc pod silnym wrażeniem filmu „Ziemia obiecana” Andrzeja Wajdy.

Miquel Gensana został zaproszony przez piękną Julię, koleżankę z redakcji „Czasopisma”, aby opowiedzieć jej o zmarłym niedawno przyjacielu z dzieciństwa, parlamentarzyście, niejakim Bolosie. Spotkanie ma się odbyć w modnej, klasycznej restauracji. Tak się złożyło, że ów lokal jest bardzo bliski sercu Miguela. Mieścił się tam jego dom, zanim majątek rodziny nie został roztrwoniony. Spotkanie przeradza się w swoistą wiwisekcję, rekonstrukcję sagi rodu Gensanów. Rodu tyleż zagadkowego, co nieszczęśliwego.

Motyw domu będącego bodźcem do sentymentalnej podróży w przeszłość pojawił się już w „Głosach Pamano”. Wprawdzie dom Miquela zyskał nową fasadę i wystrój, ale to właśnie za sprawą tej zmiany przeszłość wraca ? wyraża się przez swą nieobecność w teraźniejszości. Zepchnięta w najodleglejsze zakątki podświadomości, dochodzi do głosu. Cienie wspomnień nabierają realnych kształtów. Miquel nie był dzieckiem szczęścia. W życiu musiał radzić sobie z pogardą nie tylko ze strony obcych, ale też (przede wszystkim) własnej rodziny. Powieść to w pewnym sensie studium rozpadu więzów rodzinnych, konfliktu pokoleń, który po części jest spowodowany buntem dzieci wobec rodziców, a po części zawiścią i nieporozumieniami. W opowieści Miquela znajdziemy niezmierzone pokłady cierpienia i bólu. Główny bohater oraz wielbiony przez niego wuj Maurycy nie pasowali do swojej familii. Nie potrafili się odnaleźć w rzeczywistości rodzinnego interesu włókienniczego. Tym, co ich kusiło, była sztuka ? literatura i muzyka. Oni nie byli stworzeni do normalnego życia, życie nie było dla nich. Można to określić mianem nieprzystosowania. Sam Gensana odczuwał niemoc. Próbował się stwarzać, kreować własną tożsamość, własne szczęście. W gruncie rzeczy na niewiele się to zdało. W głębi ducha czuł wciąż niespełnienie; zarówno jako mężczyzna (wielka, nieurzeczywistniona miłość), jak i obywatel swego kraju (pochodził z pokolenia Katalończyków, którzy ucierpieli najbardziej ze strony dyktatury Franco). Miquel mówił, że istnieją trzy sposoby na nieśmiertelność. Pierwszym z nich są dzieci, kolejnym ? religia, a ostatnim i najbardziej wysublimowanym jest sztuka. On sam odrzucał pierwsze dwa, określając siebie mianem „bezpłodnego agnostyka”. Pozostawała mu więc tylko sztuka.

No właśnie. To kolejna powieść Cabrégo, w której istotną rolę odgrywa sztuka i jej percepcja. Sztuka jako sposób na osiągnięcie nieśmiertelności, piękna i sensu w życiu, które nie zawsze ów sens ma (a przynajmniej nie zawsze wyraźnie widoczny). Autor próbuje dotrzeć do istoty artyzmu. W oczach Miquela Gensany muzyka jest synonimem szczęścia. A nawet w swojej istocie jest szczęściem. Bohater chciałby osiągnąć coś, co zapewni mu nieśmiertelność, ale sam nie jest artystą. Nie potrafi wspiąć się na wyżyny geniuszu. Tworzenie prawdziwej sztuki jest dla niego nieosiągalne ? jak wszystko inne zresztą. Dlatego właśnie widzi za sobą cień eunucha, ciągnący się za nim krok w krok.

Jaume Cabré to jeden z niewielu współczesnych pisarzy, którzy piszą erudycyjnie, wykazując zainteresowanie i obycie w różnych dziedzinach wiedzy. Wystarczy wspomnieć, że ? o czym dowiadujemy się z przedmowy tłumaczki Anny Sawickiej ? struktura powieści odpowiada strukturze „Koncertu skrzypcowego” Albana Berga. Jest to na pewno szerokie pole do badań dla muzykologów, ja skromnie ustępuję im pola. Autor wydaje się wyrażać przekonanie, że literatura i muzyka to pokrewne dziedziny sztuki. Tak w jednym, jak i w drugim ważna jest konstrukcja, narracja, rytm. W „Cieniu eunucha” pisarz swobodnie przeplata poszczególne motywy, czasami powraca do tematów, stosuje autocytaty. To wszystko składa się na subtelną muzyczność powieści.

Nowa powieść Jaume Cabrégo nie jest lekturą łatwą, ale czytelnik czuje niewątpliwą satysfakcję z obcowania z wartościową literaturą. Co więcej, autor panuje nad materią słowa ? w „Głosach Panamo” miałem czasami wrażenie, że przedkłada formę nad treść.

Rafał Siemko

*Nie poddajemy ocenie książek, które ukazały się pod naszym patronatem.

Tematy: , , , ,

Kategoria: recenzje