banner ad

Kryminalne zagadki Barcelony

15 grudnia 2011

Jerónimo Tristante „Zagadka ulicy Calabria”
Ocena: 4 / 10

Narodziny kryminału literackiego zbiegły się z rozwojem prasy w XIX wieku, wówczas zaczęto drukować powieści w odcinkach. Od samego początku ten typ literatury pełnił więc rolę rozrywkową i tę podstawową funkcję do dziś zachował (aczkolwiek jego popularność i swoista pojemność formy sprawia, że kryminał jest wykorzystywany przez rozmaite literatury wysokie, żeby wspomnieć choćby autorów nurtu nouveau roman, zwłaszcza Alaina Robbe-Grilleta).

Powieść kryminalna realizuje pewien schemat fabularny skoncentrowany wokół zbrodni i ? w zależności od odmiany (powieść detektywistyczna, sensacyjno-awanturnicza czy powieść czarna) ? wzbogacony o charakterystyczne elementy będące wyznacznikiem gatunku.

Utwór Jerónimo Tristante „Zagadka ulicy Calabria” należałoby zaliczyć do powieści detektywistycznej, w której akcja rozwija się wraz ze śledztwem prowadzonym przez głównego bohatera (zwykle jest to postać nadzwyczaj błyskotliwa, obdarzona ponadprzeciętną inteligencją i psychologicznym wyczuciem). Taki ma być stworzony przez autora „Zagadki?” Victor Ros. I chociaż do charyzmy komisarza Maigreta czy Sherlocka Holmesa nieco tutaj brakuje, bohater cyklu (wcześniej sumptem wydawnictwa Noir Sur Blanc ukazały się „Tajemnica rodu Arandów” i „Sprawa ‚Czarnej Wdowy'”) stara się nawiązywać do tych tradycji. Z jakim skutkiem, pozostawiam ocenie czytelników. Natomiast pozwolę sobie odnotować kilka uwag ?na gorąco?.

Książkę zabrałem ze sobą w podróż (miała złagodzić 9 godzin w przedziale 2 klasy PKP). Wybrałem „Zagadkę ulicy Calabria” z dwóch powodów:
1. Przeczytałem obiecujący prolog, którego akcja rozgrywa się w pociągu, co, dość naiwnie, wziąłem za dobrą monetę;
2. Z wcześniejszych doświadczeń zapamiętałem, że kryminały ? o ile autor potrafi opowiadaniem porwać czytelnika ? nadają się doskonale na długie podróżowanie.

W prologu poznajemy więc frapującego człowieka, obdarzonego doskonałym zmysłem obserwacji, potrafiącego z łatwością wyciągać logiczne wnioski z okoliczności i sytuacji, które pozornie nie są ze sobą powiązane, obdarzonego świetnym instynktem i czujnością, gotowego do działania, gdy trzeba udaremnić nikczemną intrygę. Klasyczny, wyrazisty detektyw. Polubimy go od razu.

Wprowadzenie obiecujące. Właściwie jest to najlepszy fragment powieści. Później bywa różnie.

„Zagadka ulicy Calabria” to książka nierówna, są w niej momenty dynamiczne, gdzie tok narracji płynie naturalnie i wartko. Czytelnik z przyjemnością zanurzy się w jego nurcie. Partie tekstu opisujące pracę Victora: z rozmachem przeprowadzoną przez niego rekonstrukcję porwania ofiary, systematyczne zbieranie poszlak, gromadzenie śladów, przesłuchania świadków wciągają odbiorcę w ciekawą grę, osadzoną w pełnej kontrastów, wielobarwnej Barcelonie końca XIX wieku, nieco mrocznej lecz fascynującej. Rozmowy z ciemnymi typkami prowadzone przez inspektora, wnikanie w środowisko półświatka, sondowanie potencjalnych przeciwników to elementy które wypada zapisać na plus autora. Śledztwo toczy się swoim torem; pisarz zadbał o właściwy dobór proporcji: olśnieniom i sukcesom towarzyszą porażki i fałszywe tropy.

Wprowadzenie postaci sympatycznego młokosa Eduarda, nieco zagubionego w okrutnym świecie to dodatkowy atut powieści. Przypomina się postać Gavroche?a stworzona przez Victora Hugo. Jerónimo Tristante, włączając do powieści epizody z udziałem Eduarda, umiejętnie rozładowuje napięcie, wpuszcza nieco powietrza w duszną atmosferę opowiadania. Jest to również doskonały pretekst do ukazania sugestywnego obrazu biedoty ówczesnej Barcelony.

Rola miasta w „Zagadce ulicy Calabria” nie ogranicza się do dekoracji. Barcelona nie jest co prawda katalizatorem wydarzeń, ale jej aktywne uczestnictwo, reagowanie na zwroty akcji, wzmacnianie nastrojów zdaje się funkcjonować na podobnej zasadzie, co Wrocław w doskonałym cyklu Marka Krajewskiego.

Mniej więcej w połowie książki historia zaczyna niestety kuleć. Od chwili kiedy porwany wraca do domu, lecz jego stan psychiczny jest tak opłakany, że uzyskanie jakichkolwiek wyjaśnień nie wchodzi w grę, czytelnik odniesie wrażenie, że autor złapał zadyszkę. Późniejsze samobójstwo ofiary w towarzystwie zebranych przyjaciół, samego detektywa Rosa i lekarza rodziny jest co najmniej mało wiarygodne. Trudno oprzeć się wrażeniu, że pisarz nie miał po prostu lepszego pomysłu na zakończenie wątku.

W powieści „Zagadka ulicy Calabria” rażą ciągoty autora do wplatania w tok akcji rozważań o charakterze społecznym. Wypowiadane ustami bohaterów dygresje i komentarze dotyczące kwestii sprawiedliwości czy moralności spowalniają bieg wydarzeń i, szczerze mówiąc, nie oszałamiają poziomem erudycji.

Najcięższy zarzut jednak dotyczy samej istoty powieści detektywistycznej, jednej z konstytutywnych cech, które decydują o jakości kryminału. Tytuł książki Jerónimo Tristante zbyt wcześnie traci na adekwatności. Znika zagadka na ulicy Calabria. Dobry kryminał jest wtedy, gdy czytelnik do samego końca nie wie, kto zabił. W utworze Hiszpana zbyt łatwo odkrywamy tajemnice, a w okolicach drugiej części już wiadomo, jak to wszystko się skończy.

Należę do osób, które wolą gdy finał dzieła zaskakuje, dlatego zwykle nie słucham, kiedy ktoś opowiada przy mnie film, na który planuję się wybrać. Natomiast jeśli są tacy, co nie przepadają za niespodziankami w kryminałach, to być może będą z lektury „Zagadki?” zadowoleni.

Marcin Karnowski

Gdzie kupić:
Kup książkę w księgarni Selkar
Kup książkę w księgarni Lideria

Tagi: , , , , , ,

Kategoria: recenzje