banner ad

Koleżanka w białej bluzce

14 lipca 2015

kolezanka-OsieckaKarolina Felberg-Sendecka „Koleżanka. Wspomnienia o Agnieszce Osieckiej”, wyd. Dom Wydawniczy PWN
Ocena: (brak)1

Agnieszka Osiecka mawiała, że prawdziwe przyjaźnie można zawrzeć tylko w szkole i na studiach, a więc w czasach, gdy białą bluzkę przywdziewamy tylko na apele, nie na co dzień. Daniel Passent napisał, co cytuje Felberg-Sendecka w swojej książce, że ten zwyczaj poetka kultywowała całe życie i uroczyście zakładała galową koszulę każdego pierwszego września. Może to znak, że nigdy nie jest za późno, by zaprzyjaźnić się z Agnieszką. A skoro tak, to grzech nie skorzystać z tej okazji natychmiast. Nie będzie więc typowej recenzji, będą listy o „Koleżance” do Koleżanki Osieckiej niczym w jej epistolarnym opowiadaniu „Biała bluzka”.
Do pióra więc!

 

Droga A!

Najchętniej nadałabym do Ciebie dwie pocztówki. Jedna zaczynałaby się przykładnie od: „Dziękuję za Twój list”, druga natomiast od: „Jestem zazdrosna”, bo czy to ładnie wysyłać dokładnie tę samą wiadomość do tak wielu adresatów?
A jednak rezygnuję z tej teatralnej manifestacji, znamy się już przecież piętnaście lat i wiem, że nigdy do nikogo nie należałaś na wyłączność, dlaczego dla mnie miałabyś zrobić wyjątek? Nalewam więc wina, jak szaleć ? to szaleć2, i wertuję kartki od Ciebie raz jeszcze. Ponoć słynęłaś z upychania w kopertach wycinków czasopism, zdjęć, dowcipów zanotowanych na skrawkach papieru ? za to o sobie pisałaś niewiele. Tak jest i tym razem, dostałam potężną dawkę przedruków z gazet i książek, spisanych wspomnień, anegdot i zaledwie kilka stron skreślonych Twoim niebieskim długopisem. I choć rozwiewasz na nich wiele sekretów (fakt, że od dawna były tajemnicami poliszynela, ale o tym innym razem), nadal nie wiem, co się w Tobie kryło, gdy stukałaś w maszynę od Marka Hłaski, rzucałaś za ocean za ukochanym czy witałaś dzień dżindoberkiem. Cóż, legenda może istnieć tylko podszyta niewiadomą, zgadzam się więc na Twoje reguły gry.
Nie wiem, czy masz świadomość, kto przyniósł nam tę korespondencję, całą książkę właściwie. A zadanie było to niełatwe, w końcu adresatów-czytelników można liczyć w tysiącach (foch). Koleżanko Agnieszko, wypij zdrowie Karoliny Felberg?Sendeckiej, to dzięki niej dostaliśmy od Ciebie kolejny list.

Twoja N.

A!

Mam nadzieję, że wzniosłaś toast za swą kronikarkę. Ja też piję, ale z rozpaczy. Twoja posłanniczka postanowiła okrasić wszystkie prasowe wycinki i wywiady niezliczoną ilością not. Ot, na przykład Twoje wspomnienie o domu rodzinnym. Jak pamiętasz, ten fragmencik ma zaledwie dwie strony, dokładnie tyle samo, ile… przypisy pod nim. Z tym że te ostatnie są pisane mniejszą czcionką, jak się domyślasz. Próbuję wymyślić jakiś jasny system, plan czytania, szukam sposobu na ten tygiel dat i faktów zapisanych dziesiątką. Ratunku wołam, bo tonę.

Idę się napić, Twoja N.

PS Aga, olśnienie! Podzieliłam lekturę na dwie części. Teraz czytam tylko tekst główny, a kiedy prasuję białą bluzkę albo załatwiam coś w urzędach ? kartkuję usystematyzowane niczym w archiwum przypisy w poszukiwaniu perełek.

Agnieszko,

nie krzycz już. Czerwony atrament naprawdę nie jest potrzebny. Przecież doceniam pracę, jaką Karolina Felberg wkłada w odtworzenie Twojej biografii. Jej pieczołowitość i dokładność jest warta szacunku, przyznaję to dziś ? już na trzeźwo. Jak wiesz, ja po prostu nie wierzę w moc faktów. Daty opolskich nagród Twoich piosenek i biografie przyjaciół nie rozjaśniają mi Twojej postaci. Wolę, kiedy Felberg?Sendecka zajmuje się czymś innym: wybiera wspomnienia o Tobie, komponuje je w większe całości, tak by się uzupełniały, zazębiały wspólnym motywem, dołącza do nich trafnie dobrany Twój komentarz.
To zebrane przez autorkę „Koleżanki” opowieści ludzi, z którymi żyłaś, pisałaś, a czasami i piłaś, pozwalają choć na moment dostrzec Cię między faktami. Nie daty i adresy, ale drobiazgi takie, jak: ciasto w skrzynce na mieście, chińska wódeczka, rękawiczki, skradziony pierścionek czy pistolet Prawina odsłaniają Cię na moment, by po krótkiej chwili stać się kolejnymi cegiełkami legendy. Wiesz, Magda Umer napisała, że w ostatnim roku życia wyjmowałaś pamiątki z szuflad, nadaremnie próbując je uporządkować. Jakże byś się zdziwiła, widząc, że one nadal wysypują się z komódek i skrytek tych, którzy Cię znali. Nie potrafiąc Ciebie zaszufladkować, dookreślić, trzymają się ich kurczowo, wokół nich budują swoje opowieści o Tobie. Ściskając zielone kamyki w dłoniach, mówią, jak byłaś dla nich ważna. Pars pro toto. Tylko nielicznych dopuściłaś do siebie tak blisko, by dziś mogli szkicować Twój portret ponad szczególikiem i anegdotą. Udało się to Magdzie Czapińskiej, Janowi Borkowskiemu, Katarzynie Ważyk i autorowi najpiękniejszego wspomnienia o Tobie, pass-jonatce życia, Danielowi Passentowi.
Jesteś ciekawa, ile osób się o Tobie wypowiada? Oj, podobałaby Ci się ta liczba, zawodowa Gawędziaro: czterdzieści cztery wspominki. Nawet Grzegorz Lasota zdążył opowiedzieć o Tobie tuż przed śmiercią.
Wypij wino za kolegów do dna, Agnieszko, należy im się.

N.

A!

Mam nadzieję, że nie masz kaca. Na wszelki wypadek jednak dziś zwięźle:

1. Tak jak prosiłaś, skserowałam wszystkie wiersze o Tobie i schowałam do białej teczki. Za ich zebranie w jednej książce i ja się z Tobą za Sendecką stuknę. Cheers!
2. Musisz wiedzieć, że w ostatnim roku nie tylko K. Felberg?Sendecka opracowała książkę o Tobie. Oto lista:
– P. Derlatka, „Zdradziecka Osiecka” – bardzo zręczne połączenie biografii, świetnie przeprowadzonych wywiadów i Twojej twórczości. W tej lekturze odnajduję też moją Agnieszkę:),
– U. Ryciak, „Potargana w miłości” – nie zataczaj się ze śmiechu, to nie Harlequin, choć tytuł ? przyznaję – rozpaczliwy. Za nim jednak kryje się napisana pięknym językiem, poetycka opowieść o Tobie.
3. Nie będę przyznawać złotego, srebrnego ani brązowego medalu. Książka skomponowana przez K. Felberg jest idealną lekturą dla zakatarzonego studenta rozpoczynającego znajomość z Tobą. Z młodymi na przód iść zawsze lubiłaś, Agnieszko, a ci bezczelnie młodsi ode mnie nie są już przyzwyczajeni do tropienia śladów i ślęczenia w archiwach. „Koleżanka” będzie więc dla nich idealnym rozwiązaniem: dostaną jednocześnie owiany legendą, lekko rozmyty portret poetki, kobiety i… koleżanki wyłaniający się ze wspominek oraz całą encyklopedię wiedzy o Tobie (patrz: dobór wspomnień, przypisy, kalendarium życia, twórczości i recepcji).
4. Wyprasowałam białą bluzkę, ale poplamiłam winem, przepraszam.

N.

A!

Wpadłam do Ciebie tydzień temu do Opola. Przysiadłam na krzesełku w słońcu, ciszy i zieleni z „Koleżanką” rozłożoną na kolanach. Milczałaś, a ja czytałam wspomnienia o Tobie. Cieszę się, że ta książka powstała, że ostatnio napisano wszystkie trzy. Pamiętasz, wysłałam Ci listę. Cieszę się i czekam na więcej, bo nadal Cię nie znam.
Agnieszko, nie wstydźmy się słów.

Twoja N.

Natalia Hennig

1Nie poddajemy ocenie książek, które ukazały się pod naszym patronatem.
2Wszystkie wplecione w tekst cytaty A. Osieckiej pochodzą z piosenek: „Pijmy wino za kolegów” oraz „Nalej mi wina”.

Tagi: , , , , , , , , ,

Kategoria: recenzje