banner ad

Kiedy forma wygrywa z treścią

7 kwietnia 2013

NeSTMarek Turek „NeST”, Wyd. Kultura Gniewu
Ocena: 6,5 / 10

„NeST” Marka Turka to jeden z tych komiksów, w których treść schodzi na dalszy plan, by ustąpić miejsca artystycznemu kunsztowi. A szkoda, bo kapitalny pomysł psują fabularne niedostatki.

Pomysł na historię opowiedzianą w „NeST” jest jak wyjęty z opowiadania Kafki lub Viana. Mamy rok 1940. Od dwóch miesięcy w małym miasteczku we Francji w oślepiającym błysku światła ludzie zamieniają się w kamienne posągi. Tajemnicza epidemia może dopaść każdego bez wyjątku. By odkryć jej źródło prowadzący śledztwo Inspektor Retlef decyduje się w wziąć udział w eksperymencie – synchronizowaniu jego umysłu z umysłem zabójcy. Będzie to wymagać przyjęcia potężnej dawki toksycznych psychotropów, cewki Tesli i pola elektromagnetycznego. Wizje towarzyszące eksperymentom naprowadzają inspektora na trop zabójcy, który najwyraźniej jest smokiem.

Wydany przez Kulturę Gniewu „NeST” powstawał dziesięć lat. Samo rysowanie go zajęło wg słów artysty dwa lata. Na przestrzeni lat Turek pokazywał na wystawach, konkursach komiksu i w Internecie jedynie jego skromne fragmenty. Podziwiając kunsztowne kadry i plansze, można zrozumieć, dlaczego skończenie tego albumu zajęło twórcy tyle czasu. Rysowanie „NeST” musiało być czaso- i pracochłonne. Turek znany jest ze swej bliskiej ekspresjonizmowi stylistyki – zniekształcone postacie, ostre kontrasty, czerpanie garściami z grafiki. Tu idzie jeszcze dalej niż w zaprezentowanym na kartach „Fastnachspiel” stylu.

We wcześniejszych pracach Turek operował prostymi kontrastami, opierając kształty na jednolitych czarno-białych bryłach. W „NeST” kadry są gęsto wypełnione kreseczkami i kropkami, przez co styl komiksu nasuwa skojarzenia z pracami Andreasa czy Moebiusa, ale rysownik zachowuje przy tym swoją wyrazistą kreskę. Dzięki temu zagęszczeniu „NeST” utrzymany jest w klaustrofobicznym nastroju podlanym psychodelicznym sosem, świetnie oddającym kafkowsko-vianowską fabułę.

NeST - rysunek

Za sprawą warstwy artystycznej komiks zasługuje bez wątpienia na tytuł dzieła sztuki z górnej półki historii obrazkowych. Niestety w warstwie tekstu nie udaje mu się przeskoczyć wysoko zawieszonej rysunkami poprzeczki. Nie bez powodu fabuły Turka porównuje się do onirycznych opowieści Kafki czy Viana. Podobnie jak ikony surrealizmu w literaturze, tak i Turek porusza się w obszarach sennej psychodelii, w której prawa fizyki i normalności zostają zawieszone na rzecz odbitego w krzywym zwierciadle obrazu świata i ludzkiego wnętrza.

Ale najwyraźniej rozciągnięcie w czasie prac nad „NeST” zaszkodziło komiksowi w sferze treści. Choć sam pomysł jest zaiste kapitalny, a prowadzenie fabuły niemal do końca bez zarzutu, to końcówka, choć początkowo zaskakuje, pozostawia posmak rozczarowania. Jakby im bliżej końca był Turek, tym szybciej chciał zamknąć opowieść i skupić się na rysowaniu, ale nie miał pomysłu na wyprowadzenie głównego wątku, więc wybrał łatwe rozwiązanie. Jeśli jest to Kafka czy Vian, to za sprawą końcówki mamy do czynienia ze sprzedawaną na miejskim targowisku podróbką. Kafka made in China.

Po przewróceniu ostatniej strony komiks, który miał szansę być arcyciekawą przypowieścią i niezwykłym komentarzem do ludzkiej natury, staje się pokręconym thrillerem z elementami grozy. Wciąż interesującym i zasługującym na uznanie, ale trudno się oprzeć wrażeniu, że wewnętrznie rozdartym. Jeśli „NeST” miał być flirtem Turka z mainstreamem, to jego bliska undergroundowi estetyka nie skusi czytelnika przyzwyczajonego do miłych dla oka obrazków z komiksu głównego nurtu. Jeśli był kierowany do wysmakowanego odbiorcy o wyszukanym guście, to niedociągnięcia fabuły mogą wywołać westchnienie żalu.

„NeST” to niewątpliwie utwór, który zajmie należne mu miejsce w historii polskiego komiksu (a może i światowego). Jednocześnie stanowi dowód, że rysownik i scenarzysta w jednej osobie nie zawsze sobie dorównują i treść przegrywa z formą. Jest dziełem ponadprzeciętnym, ale nie wybitnym, choć na takie się zapowiadał. A szkoda. Pozostaje jednak nadzieja, że wśród kolejnych albumów Turka takie dzieło się znajdzie i nie będzie trzeba na nie czekać dziesięć lat.

Krzysztof Stelmarczyk

Gdzie kupić:
Kup komiks na stronie wydawnictwa
Kup komiks w księgarni Selkar
Kup komiks w księgarni Lideria

Tagi: , , , , ,

Kategoria: recenzje