banner ad

Katharsis według Schulza

16 listopada 2013

Fistaszki zebrane 1967-1968Charles M. Schulz „Fistaszki zebrane 1967-1968”, wyd. Nasza Księgarnia
Ocena: 8 / 10

Masowo uwielbiany cykl komiksowy „Fistaszki” jest najlepszym dowodem na stwierdzenie, iż przenikliwa fabuła oraz stosunkowo proste ilustracje mają większą wartość niż niejedna efekciarska opowieść graficzna, tworzona przez zespół doświadczonych artystów. Morał z powstającej nieprzerwanie przez prawie pięćdziesiąt lat serii amerykańskiego rysownika Charlesa M. Schulza płynie następujący: oryginalny pomysł i filozoficzno-humanistyczne zacięcie są w stanie przezwyciężyć wszystkie niedogodności związane z tymże zawodem. Poznajcie kolejne problemy, z jakimi przyjdzie się zmierzyć Charliemu Brownowi i jego kamratom, w „Fistaszkach zebranych 1967-1968”.

Od dobrych pięciu lat Nasza Księgarnia kontynuuje przygodę z opasłymi wydaniami perypetii pociesznych brzdąców i rozbrajającego pieska rasy beagle. Recenzowany album to już dziewiąta część cyklu, który w sumie ma składać się aż z dwudziestu pięciu tomów. Będziemy mieli niepowtarzalną okazję, po raz pierwszy w Polsce, przeczytać blisko osiemnaście tysięcy pasków, jakie stworzył w swoim życiu Schulz (w przeciągu prawie półwiecza wymyślił on, budzącą spory szacunek, liczbę 17 897 krótkich opowiastek).

Historie zebrane w „Fistaszkach” można śmiało określić mianem: osobliwej galaktyki codziennych błahostek, marzeń, pragnień i lęków, poniekąd będących katalizatorem wewnętrznych odczuć artysty w danym okresie jego bujnego życia. Amerykański twórca, jak mało który inny literat, potrafił doskonale oddać ówczesne emocje, jakie targały jego rodaków, np. związane z aferą Watergate czy wojną w Wietnamie. Dlatego też paski pojawiające się w dziesiątkach gazet na całym świecie są czymś więcej niż tylko refleksyjnymi dykteryjkami małoletnich protagonistów. To kapitalna forma uwolnienia własnych zwątpień, coś na wzór psychologicznego katharsis. Charlie Brown słusznie został uznany za głos całego pokolenia, dorastającego w niepewnych, zimnowojennych czasach. Trudno odnaleźć w sztuce komiksowej drugą tak uniwersalną, ponadczasową postać.

W „Fistaszkach zebranych 1967-1968” na pierwszy plan wysuwają się osobliwe hobby Snoopy’ego: wcielanie się w pilota myśliwca z okresu pierwszej wojny światowej, uporczywe ćwiczenia przed mistrzostwami świata w siłowaniu się na rękę odbywającymi się w fikcyjnej Petalumii oraz udawanie sępa. Ponadto obowiązkowo pojawia się cała masa komiksów opowiadających o: spowitej piętnem klęski drużynie baseballowej, poradach psychiatrycznych, negatywnie nastawionej do Charliego Lucy czy Linusie i jego kocyku bezpieczeństwa. Schulz subtelnie nawiązuje również do popularnej powieści Lewisa Carrolla, czyli „Alicji w Krainie Czarów”. Konkretnie chodzi o porównanie Snoopy’ego do Kota z Cheshire: zagadkowy uśmieszek pieska, który zostaje po jego nagłym zniknięciu. Jest to znakomity przykład idealnego wyczucia wybitnego scenarzysty i jego literackiego obycia.

„Fistaszki zebrane” to jedna z najlepszych serii komiksowych obecnie wydawanych w naszym kraju. Idealny prezent na każdą możliwą okazję zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Z pełną świadomością rekomenduję owe opowieści każdej wrażliwej osobie, lubiącej jednocześnie pośmiać się oraz lekko zasmucić. Jako zawodowy nauczyciel natomiast składam publiczny wniosek o umieszczenie wybranych pasków w podręcznikach szkolnych i przybliżenie młodym uczniom sylwetek poszczególnych bohaterów – co sam dość często, z wielkim pietyzmem, czynię. Nie ma co ukrywać, oczyszczenie strapionego ducha według Schulza sprawdza się wprost perfekcyjnie.

Mirosław Skrzydło

Tagi: , , , , ,

Kategoria: recenzje