banner ad

Jarle – człowiek, który został ojcem

27 kwietnia 2012

Tore Renberg „Charlotte Isabel Hansen”, Wyd. Akcent
Ocena: 6,5 / 10

Masz dwadzieścia pięć lat, mieszkasz z dala od rodziców, uganiasz się za panienkami, pijesz na umór z intelektualną przyszłością narodu, piszesz pracę magisterską, w mieszkaniu masz plakaty Adorno i Blur, fascynujesz się swoim wykładowcą, który otwiera ci umysł, a pewnego dnia dowiadujesz się, że jesteś ojcem siedmioletniej dziewczynki. Co gorsza, masz się nią zająć przez najbliższy tydzień. Ot, zwyczajne studenckie życie.

Norweski pisarz Tore Renberg stworzył serię książek, której bohaterem jest Jarle Klepp. W zeszłym roku ukazała się nakładem wydawnictwa Akcent pierwsza część cyklu „Człowiek, który pokochał Yngvego”. „Charlotte Isabel Hansen” jest trzecią z kolei powieścią z Jarle w roli głównej. Akcja dzieje się we wrześniu 1997 roku w Bergen, gdzie bohater studiuje literaturoznawstwo. Jakiś czas wcześniej zgłosiła się do niego policja w celu potwierdzenia ojcostwa. Okazało się, że owszem, jest ojcem dziewczynki, a jego ojcostwo rozpoczęło się już siedem lat temu, w 1990 roku na imprezie, gdzie kompletnie pijany, przy współpracy z równie kompletnie pijaną Anette począł dziecko, któremu dano na imię Charlotte Isabel (wydarzenie opisano w „Człowieku, który pokochał Yngvego”). Teraz otrzymał list z informacją o tym, że matka wyjeżdża na wakacje do ciepłych krajów, w związku z czym on jako ojciec musi w tym czasie zająć się małą.

Usiadłbyś zapewne w fotelu i zastanowił, co tak naprawdę się dzieje. Tak właśnie zrobił Jarle Klepp, który kategorycznie stwierdził, że nie chce słyszeć o dziewczynce, a zwłaszcza o sobie w roli ojca tejże dziewczynki. Jaki ojciec? Przecież nie ma pojęcia, kim w ogóle jest Anette, nie mówiąc o jej córce. Przecież on studiuje, pisze magisterkę o proustowskiej onomastyce! Gdzie tu miejsce na tak komplikujący życie element jak dziecko? Jego życie jest na swój sposób ustatkowane i ułożone, nie ma to jednak nic wspólnego z typowo mieszczańską egzystencją. Jest w luźnym związku erotycznym z przepiękną koleżanką z uniwersytetu, choć jak to zwykle bywa, zaczyna do niego docierać, że ta relacja przeradza się powoli w coś poważniejszego. Czas mu schodzi na czytaniu opasłych knig o Heglu i wyczekiwaniu na pojawienie się w szanowanej gazecie jego recenzji książki o Prouście. Oczywiście nie może się obyć bez pijaństwa w towarzystwie promotora, guru studentów literaturoznawstwa oraz kolegów, z których co jeden to większy dziwak i geniusz.

Renberg w bardzo łagodnym tonie (choć mniej łagodnym językiem) pisze o ponoszeniu odpowiedzialności w życiu i radzeniu sobie z problemami, które wydają się nas przerastać. Dużą uwagę skupia na relacjach międzyludzkich, niemalże każdego z każdym, kto pojawia się w książce. To powoduje, że opowieść mocno się urealnia, można by powiedzieć, że jest bardzo życiowa. Historia płynie jak żywot sąsiadów za oknem; codzienność, każdemu coś się tam przydarza. Ciekawe (choć czasem wydumane lub oczywiste) są przemyślenia Jarlego, buntowniczego studenta literaturoznawstwa, na różne tematy: od śmierci księżnej Diany, poprzez feminizm, do balów przebierańców. Dodatkowo mała Charlotte Isabel jest tak urocza, że potrafi uwieść od pierwszego ?spojrzenia?. Jeżeli zastanawiasz się, czy dziecko to dobra sprawa, Charlotte z pewnością skutecznie cię do tego przekona.

„Charlotte Isabel Hansen” nie jest okazem wykwintnej formy czy stylu, na pewno się przy niej nie spocisz, nie spalisz na raz paczki fajek ani nie przeciążysz kory mózgowej, ale to solidna proza, niegłupia. Może nie zawiruje twoim światopoglądem, ale w sam raz nada się do autobusu na drogę do pracy.

Kasper Linge

Gdzie kupić:
Kup książkę w księgarni Selkar
Kup książkę w księgarni Lideria

Tematy: , , , , ,

Kategoria: recenzje