banner ad

I w kamień się obrócisz…

25 czerwca 2012

Cornelia Funke „Reckless tom 1: Kamienne ciało”, Wyd. Egmont
Ocena: 8 / 10

Wbrew stopniowemu zanikaniu czytelnictwa wśród dzieci, rynek młodzieżowych powieści fantasy to wciąż żyła złota. Współczesne latorośle nie zadowalają się jednak prostą i oderwaną od prawdziwego życia bajeczką, dlatego też i literatura dla nich przeznaczona musiała wykonać duży krok do przodu. Przykre jest to, że wielu pisarzy bezczelnie wykorzystuje fakt, że młodzi czytelnicy nie znają klasyki literatury fantastycznej i nie dostrzegają ewidentnych plagiatów. Są jednak i tacy, którym pisanie dla młodzieży nie wyłącza obszarów mózgu, odpowiedzialnych za świeże i oryginalne pomysły. Doskonałym tego przykładem jest „Reckless: Kamienne ciało” autorstwa Cornelii Funke.

Już samo nazwisko bohatera (Jakub Reckless) wiele nam o nim mówi. Można je tłumaczyć jako lekkomyślny, można jako brawurowy, ale rzecz sprowadza się do jednego: ryzykanctwa. Odkąd Jakub odkrył świat po drugiej stronie lustra, ten sam, w którym pewnego dnia zniknął jego ojciec, rodzina i zwyczajne życie przestały się dla niego liczyć. Bo czy nasz świat ma jakieś szanse z pełną magii, przygód i niebezpieczeństw, baśniową krainą? Kiedy Jakub jest już zaprawionym w bojach poszukiwaczem magicznych przedmiotów, który w lustrzanym świecie niejedno przeżył i widział, pozwala, by na drugą stronę przeszedł jego młodszy brat Will. Wkrótce okazuje się, jak wielkim było to błędem, bowiem, w wyniku czaru Czarnej Nimfy, ciało chłopca zamienia się w nefryt. W świecie gdzie Goyle, istoty zbudowane z kamieni szlachetnych, prowadzają wojnę z ludźmi, najgorsze co może spotkać człowieka, to stanie się jednym z nich. Logika i fakty mówią, że dla Willa nie ma już nadziei, jednak Jakub z pomocą ukochanej swego brata i wiernej Lisicy podejmuje desperacką akcję ratunkową. Mimo swojej baśniowości, świat za lustrem nie różni się tak bardzo od naszego. Swoje potwierdzenie znajduje prawda, że w życiu nie ma nic za darmo, a polityka stoi wyżej od ludzkiego dobra. Jednak lojalność i odwaga potrafią zwyciężyć, nawet jeśli trzeba będzie zapłacić za to wysoką cenę.

Tak naprawdę, ciężko „Kamienne ciało” traktować tylko jako rzecz dla młodszego czytelnika. Owszem, są baśnie, bajkowe stwory, młodzi bohaterowie i misja do wykonania… czyli to, co praktycznie w każdej książce fantasy. W dodatku, świat powieści, mimo że żywcem wyjęty z baśni, nie jest z pewnością cukierkowy i bezpieczny. Zgodnie z panującą od kilku lat modą, wykorzystywanie bajek wiążę się z ich urealnieniem, wykręceniem na drugą stronę i nasyceniem dość sugestywną przemocą, co daje lepsze lub gorsze efekty. Cornelia Funke wie jednak, jak to się robi. Nie potrzebuje rozdmuchanej objętości, żeby zmieścić praktycznie wszystko, co pasuje do gatunku, oraz dorzucić swoje trzy grosze. Na kartach powieści spotkamy więc wszelkie stwory, jakie możemy sobie wyobrazić: elfy, skrzaty, czarownice, nimfy, jednorożce, syreny? a błyskawicznie biegnąca akcja uraczy nas morzem przygód, walk i pościgów. Aktualna historia, będąca typową dla fantasy opowieścią typu quest, umiejętnie wplata klasyczne baśnie i eksploatuje bajkowe artefakty, jednocześnie dorzucając mnóstwo nawiązań do barwnej przeszłości bohatera. I to wszystko bez uczucia, że powieść jest przeładowana. Jeśli dodać do tego zwięzły, ale szczegółowy styl narracji oraz świeże potraktowanie klasycznych motywów, możemy otrzymać tylko świetną powieść dla młodszych i starszych czytelników, którzy cenią sobie lekkie i błyskotliwe fantasy. Czapki z głów, pani Funke!

Katarzyna Lasek

Gdzie kupić:
Kup książkę w księgarni Selkar
Kup książkę w księgarni Lideria

Tematy: , , , , ,

Kategoria: recenzje