banner ad

Dzikus w metropolii

6 grudnia 2015

kong-the-kingOsvaldo Medina „Kong the King”, wyd. Timof i cisi wspólnicy
Ocena: 8 / 10

„Kong The King” to samodzielny projekt artystyczny portugalskiego twórcy komiksowego Osvaldo Mediny. Autor serwuje przewrotną opowieść o tubylcu o iście gargantuicznych rozmiarach, który zostaje sprowadzony do tętniącej życiem metropolii. Czy pocieszny gigant zdoła odnaleźć się w nowym świecie, w którym niepodzielnie króluje pieniądz, sława i wszechobecny blichtr?

Ekipa filmowa przypływa na parowcu do tropikalnej krainy. Ich celem jest nakręcenie kilku scen nowej produkcji o tematyce przygodowej. Tuż za skałą przypominającą trupią czaszkę odkrywają dziki świat pełen niebezpieczeństw i drapieżnych zwierząt. Podczas relaksujących chwil w jeziorze, ponętną aktorkę atakuje olbrzymi wąż boa. Z opresji ratuje ją wspomniany dzikus, który w mig rozprawia się z groźnym zwierzęciem. Półnagi barbarzyńca o twarzy zagubionego dziecka zostaje zachęcony przez pyszałkowatego reżysera do opuszczenia dżungli i wyruszenia w podróż do Big City. Kolos oczarowany przedstawioną wizją cudownego miasta decyduje się na ryzykowny krok. Porzuca swego wiernego towarzysza ? ćwierkającego tukana ? rozpoczynając w ten sposób swą spektakularną karierę.

kong-the-king-rys1

Scenarzysta wiarygodnie oddał amerykański przemysł filmowy lat trzydziestych poprzedniego stulecia. Mamy do czynienia z bezdusznymi rekinami biznesu, chciwymi typami spod ciemnej gwiazdy oraz zepsutymi kobietami fatalnymi, spragnionymi wyłącznie sławy i dobrobytu. Mimo chwilowej popularności wielkolud orientuje się, że ten świat jest o wiele bardziej bezlitosny niż miejsce, w którym się wychowywał. Ostoją spokoju i wartości wyższych wydaje się uprzednio uratowana aktorka. Protagonista opowieści jest zafascynowany jej urodą, seksapilem i wdziękiem. Świetnie oddaje to scena ich miłosnych uniesień, dodająca wyraźnej pikanterii do prostej opowieści.

Osvaldo Medina w udany sposób trawestuje popularnego „King Konga”, wielokrotnie przerabianego przez X Muzę. Autor ukazuje zatem grupę filmowców przybywającą do dżungli, wybryk natury sprowadzony do cywilizacji, brutalne zderzenie różnych światów oraz skomplikowaną relację łączącą bestię z piękną dziewczyną. Dokłada nowe elementy do ogranego schematu, choćby: demoralizującą machinę przemysłu filmowego, próby uczłowieczenia giganta czy jego chęć powrotu do tropików.

kong-the-king-rys2

Recenzowany komiks pozbawiony jest jakichkolwiek słów. Portugalczyk pojedyncze wypowiedzi bohaterów przedstawia za pomocą trafnych piktogramów. Brawurowo wyglądają poszczególne postaci, a zwłaszcza ich zgodne z charakterem twarze: orli nos i chytry uśmiech przedsiębiorcy, nieskalana figura wybranki dzikusa, a zwłaszcza tytułowy Kong ? postawny kolos o zagubionej, dobrotliwej twarzy. Bardzo dobrze wypadają sceny dynamiczne ? atak węża, walka z zapaśnikiem czy ucieczka samolotem, a także całostronicowe precyzyjne kadry (pierwsza wizyta w dżungli, widok ringu do walki z lotu ptaka). Uroku opowieści dodaje sepiowa kolorystyka, jakby wyciągnięta wprost ze starych filmów z tamtego okresu, pierwszorzędne cieniowania oraz zgodne z epoką stroje, miejska architektura, sprzęt do nagrywania.

Otrzymujemy wciągającą historię o wyobcowaniu, niezrozumieniu i samotności w wielkim mieście. W gruncie rzeczy, mimo poważnego tonu i poruszanej tematyki, Medina napisał ciepłą, wzruszającą opowieść z interesującym głównym bohaterem. Dodajmy do tego udaną szatę graficzną, a otrzymamy kolejny dobry komiks w dorobku wydawnictwa Timof Comics.

Mirosław Skrzydło

Tagi: , , , , ,

Kategoria: recenzje