banner ad

Duchy pośród ludzi, czyli rosyjska baśniowość z mroków średniowiecza

15 marca 2019

Katherine Arden „Niedźwiedź i słowik”, „Dziewczyna z wieży”, tłum. Katarzyna Bieńkowska, wyd. Muza
Ocena: 9 / 10

Na dalekim wschodzie w średniowiecznych czasach życie toczyło się w rytmie wyznaczanym przez Matkę Naturę. O tym, że Rosja była ? ba ? jest ciągle krainą niezwykłą, nie tylko z uwagi na faunę i florę, ale również folklor i legendy, przekonuje Katherine Arden w swojej Trylogii Zimowej.

Opowieść, którą snuje Arden, znawczyni literatury rosyjskiej i francuskiej, jest doprawdy magnetyzująca. Amerykańska pisarka potrafi w bardzo przekonywający sposób oddać szczególną aurę ? piękną, liryczną, ale też nieco upiorną, nasączoną elementami fantastycznymi ? dzięki której w czasie lektury możemy sobie powiedzieć: „tak, średniowieczna Ruś musiała wyglądać dokładnie tak, jak jest to opisane w powieściach!”. A co konkretnie w nich znajdziemy?

W „Niedźwiedziu i słowiku”, pierwszej części trylogii, autorka zaprasza nas do rodzinnego stołu Piotra Władimirowicza i jego żony Mariny, która swoje ostatnie tchnienie wyda niemal równocześnie z krzykiem nowo narodzonej córki Wasilisy. W ten właśnie sposób Arden uświadamia nam, że śmierć jest naturalną częścią życia. Pojawienie się dziewczynki łączy się zaś ze sferą magii, starodawnych wierzeń ? duchów, które w zadziwiający sposób manifestują się w średniowiecznej rzeczywistości, czasem jako śnieżna zamieć, innym razem pod postacią sędziwego wędrowca, który szuka śmiertelnej kochanki?

Piotr miał jeszcze troje dzieci ? Aloszę, Saszę oraz Olgę. Każde z nich inne, każde na swój sposób wyjątkowe. Jednym pisane będzie religijne oświecenie, drugim przyjdzie dbanie o domowe ognisko, odkrywanie rodzinnych sekretów. Arden przygotowała dla swoich bohaterów wydarzenia trudne, bolesne, ale taki właśnie jest ich los ? naznaczany przez krew i łzy. Również łzy szczęścia. Ich droga jest daleka i emocjonująca, prowadzi przez dzikie knieje, puszcze i pustkowia. Cel wędrówki dla każdego bohatera jest jednak odmienny. Autorce udało się zarysować wielowątkową akcję, która angażuje czytelniczą uwagę.

Na kartach „Niedźwiedzia i słowika” zapisano tajemnice. Jedną z nich jest pochodzenie babki rodzeństwa, niezwykłej osoby, która nie wiadomo jak, nie wiadomo skąd przed laty znalazła się na moskiewskim dworze. Szczególne geny nestorki rodu przekazane zostały Wasi, która posiadła dar widzenia duchów ? wodników, rusałek, lesowików. Arden sprawiła, że magiczne istoty ze słowiańskiego folkloru zyskały drugie życie. Funkcjonują w charakterze patronów różnych obszarów życia, ale także jako symbol dawnej Rosji. Wierzeń, które tracą na znaczeniu i zostają wyparte przez chrześcijaństwo.

Amerykańska autorka z wyczuciem nakreśla granice pomiędzy tym, co było, jest, a co dopiero będzie. Symboliczną postacią jest w tym kontekście Anna, druga żona Piotra, bogobojna, nabożna, starająca się wyplenić ludowe rytuały w domostwie bojara i jego dzieci. Kontrastuje to z wrażliwością Wasi, która fascynacje dawnymi wierzeniami przejęła po Duni, sędziwej niani. Siłą (może nawet największą) powieści są właśnie historie przekazywane przez bohaterów. W blasku księżyca i gwiazd, przy domowym palenisku ? w nieprawdopodobnie sprzyjających okolicznościach, aby wsłuchać się w podania i legendy.

Katherine Arden przejawia wyjątkowy talent do kreślenia opowieści, w których wyczuwalna jest trudna do jednoznacznego zdefiniowania melancholia, ale też przewrotność, ludowa mądrość znana choćby z bajek Puszkina, który przywoływany jest we wstępie każdego tomu trylogii. W „Niedźwiedziu i słowiku”, podobnie jak i w „Dziewczynie z wieży”, znajdują się też odwołania do historii o Dziadku Mrozie czy baśni znanej jako „Dwanaście miesięcy”. Jest w nich utrwalone fascynujące piękno, ale też mroczna nastrojowość rodem z najbardziej złowieszczych podań spisanych przez braci Grimm.

Obcowanie z prozą Arden to obcowanie z bohaterami, którzy stopniowo dojrzewają do różnych ról i postaw. Mądrego, choć targanego wątpliwościami mnicha, mistycznej, charyzmatycznej, acz nieokrzesanej wojowniczki, dobrotliwej matki, przyszłego władcy wspólnoty? W „Dziewczynie z wieży”, drugiej części trylogii, mamy w większym stopniu możliwość zobaczyć kulturowe, społeczne, ale i polityczne przemiany w Wielkim Księstwie Moskiewskim, nad którym włada książę, przemożny wpływ wywierają przedstawiciele cerkwi, a na horyzoncie wciąż majaczy niebezpieczeństwo ze strony tatarskich wojsk.

Zagrożenie, całkiem realne, wiąże się również z bandyckimi napadami na wsie, do czego dochodzą porwania dziewczynek. Ludzie potrafią być prawdziwymi bestiami, choć w „Dziewczynie z wieży” przekonamy się, że bóstwa patronujące śmierci istnieją naprawdę. A przeciwstawić się im może Wasia, która w rodzinnej wiosce uznana została za zmarłą i czarownicę. Wygnana, przeklęta, tymczasem może okazać się świętą. Tylko czy dla wszystkich? I w czym zawiera się ta świętość?

Katherine Arden w drobiazgowy sposób przedstawia obrazy średniowiecznej Rusi. Wielkiej, pięknej, niebezpiecznej. Obrazy, które przypominają mozaikę, splecione są bowiem z prawdy i fikcji, historycznych podań, ale też legend i mrocznych przypowieści. Urok historii tkwi w tajemnicy, którą odkrywamy razem z dojrzewającymi bohaterami. Ludźmi szukającymi własnego przeznaczenia, ale też prawd uniwersalnych, a przecież to w nich, między innymi, zawiera się niesłabnąca moc baśni.

Marcin Waincetel

Tagi: , , , , , , , , ,

Kategoria: recenzje