banner ad

Donos jako gatunek literacki

24 maja 2016

biografie-odtajnioneJoanna Siedlecka „Biografie odtajnione. Z archiwów literackich bezpieki”, wyd. Zysk i S-ka
Ocena: 9 / 10

Wiek dwudziesty był czasem największych zbrodni w dziejach ludzkości. Dwa zbrodnicze totalitaryzmy – narodowy socjalizm i komunizm – pochłonęły miliony ofiar. Ciężko wyobrazić sobie, by w powojennym świecie publicznie z sympatią wypowiadać się o nazizmie. Jednak po 1945 roku komuniści byli jedną z wiodących sił politycznych we Francji czy Włoszech. Przez całe dekady zachodni intelektualiści życzliwie oceniali politykę ZSRS i z uporem godnym lepszej sprawy ukrywali przed światem prawdę o sowieckich „fabrykach śmierci” – syberyjskich łagrach (np. Sartre w 1954 roku po powrocie ze Związku Radzieckiego zapewniał, że tamtejsi obywatele nie wyjeżdżają na Zachód, ponieważ w ojczyźnie żyje im się bardzo dobrze). Komunizm nie miał swojej Norymbergi, bowiem przypadła mu wydatna rola w zwycięstwie nad „faszyzmem”. W związku z tym zamiana okupanta polskich ziem w 1944/1945 roku z nazistowskiego na sowieckiego do dziś nazywana jest „wyzwoleniem”. I tu zaczyna się opowieść Joanny Siedleckiej.

Książka „Biografie odtajnione. Z archiwów literackich bezpieki” ma swoich konkretnych bohaterów, których losy wyznaczają kolejne rozdziały; są to: Władysław Broniewski, jego żona i córka, Alicja Lisiecka, Barbara Witek-Swinarska i Witold Gombrowicz, Marek Piwowski i Janusz Głowacki, Jerzy Zawieyski, Jerzy Andrzejewski, Anna Kamieńska i Marta Tomaszewska, Krystyna Siesicka. Te w większości niewiele mówiące dzisiaj nazwiska to postaci znane i ważne, w niektórych przypadkach wręcz sztandarowe dla literackiego życia PRL. Ponadto Siedlecka przywołuje wielu innych twórców i polityków (wystarczy przejrzeć bogaty indeks osobowy), dzięki czemu opowieść zatacza bardzo szerokie kręgi, obejmując świat polityki, sztuki i kultury całego okresu istnienia tzw. Polski Ludowej.

W PRL, państwie centralnie sterowanym przez partię komunistyczną, wszystkie życiowe aktywności nabierały charakteru politycznego. Dlatego praca Siedleckiej dotyczy zarówno literatury, jak i polityki, bowiem były one ze sobą ściśle związane. Z racji, że po II wojnie światowej zainstalowano w Polsce marionetkową władzę z nadania Stalina, której społeczeństwo było przeciwne, koniecznością był masowy terror. Józef Mackiewicz powiadał, że Niemcy nas mordowali, ale sowieci ześwinili. Bolszewicy łamali przede wszystkim wolę i zatruwali ducha kłamliwą propagandą, fałszywą mową zmieniającą znaczenie pojęć (o czym wiedział Orwell). By skutecznie przeprowadzić swój eksperyment tworzenia nowego, „sowieckiego człowieka”, potrzebowali wykonawców. „Biografie odtajnione” opowiadają o ludziach, którzy służyli pomocą w realizowaniu tego planu w Polsce „na odcinku” literatury.

Autorka skupia się na dwóch najważniejszych formach współpracy, wpierw z sowieckim okupantem i jego lokalnymi akolitami, a później z władzami państwa realnego socjalizmu: jawnej, utrwalającej władzę ludową z poziomu administracyjnego, i niejawnej, polegającej na relacjach z aparatem bezpieczeństwa. Do pierwszej grupy należą ludzie bezpośrednio związani z partią, politycy i działacze zajmujący urzędowe czy partyjne stanowiska, odpowiedzialni za wprowadzanie konkretnych decyzji. Drugą tworzą ludzie będący konfidentami, donoszącymi na znajomych, kolegów, rodzinę. Książka jest wyjątkowo smutną kroniką ludzkiej niegodziwości, partykularyzmu i nikczemności, ale również tragicznych losów naszej powojennej państwowości. Mimo wielu różnych przykładów i okresu liczącego ponad cztery dekady wszystkie historie są do siebie bardzo podobne; impulsem do agenturalnej współpracy w głównej mierze jest chęć zdobywania osobistych profitów. Donoszenie na kolegów z literackiego światka umożliwiało wyjazdy, zagraniczne stypendia, prestiżowe nagrody, masową publikację książek, niszczenie konkurencji. Krzyżujące się życiorysy licznego środowiska sprawiają, że fabuła przypomina powieść szkatułkową, gdzie jedna opowieść przenika w drugą. Wyjątkowo bolesne są przypadki poety Andrzeja Słomianowskiego, który mieszkając pod jednym dachem, w roli zięcia, pisał donosy na Jerzego Andrzejewskiego, a później również na swoją byłą żonę. Z kolei Marta Tomaszewska, autorka książek dla dzieci, wieloletni tajny współpracownik niszczący Annę Kamieńską, mamę Pawła Śpiewaka, po 1990 roku odznaczona została Orderem Uśmiechu. Niezwykle ciekawe są momenty, gdy autorka konfrontuje już byłych współpracowników z ich przeszłością. To nie film, więc nie dochodzi do spektakularnych aktów skruchy i ujawnienia trudnej prawdy. A gdy dowiadujemy się, że ukrywający swoją kolaborację wspomniany Słomianowski został szefem Klubu Gazety Polskiej, jest trochę śmieszno, trochę straszno. Dzięki wsparciu aparatu bezpieczeństwa i masowej popularności w czasach PRL, mimo słabych książek, współpracujący pisarze fetowani byli również w III RP, jakby siłą rozpędu. Tematem na osobną dyskusję pozostaje kwestia kanonu naszej współczesnej literatury, której duża część powstawała w okolicznościach wykluczających zdrową konkurencję, gdy autorzy wybitni, a niewygodni, nie mieli możliwości publikowania i dotarcia do szerszej publiczności.

Książka stawia nas w sytuacji, gdy nie sposób bronić agenturalnej przeszłości opisywanych pisarzy, opowiadając sztampowe hasła o tym, że „nikomu nie szkodził” (udanie zostało to przedstawione w historii Marka Piwowskiego, który właśnie w taki sposób się bronił). Siedlecka udowadnia nieprawdziwość tego typu stwierdzeń, powołując się na niezliczoną ilość przykładów. Mówiąc szerzej, twierdzenia o nieszkodzeniu są pozbawione jakiejkolwiek racji bytu, ponieważ to nie konfident decydował o tym, co jest istotne, a co nie. Dla funkcjonariuszy bezpieki nie było informacji nieważnych, tajny współpracownik nie miał pojęcia, w jaki sposób służba je wykorzysta.

Współpracą innego typu, której wiele smutnych przykładów można odnaleźć w książce, jest ta jawna, instytucjonalna, z początkowego okresu istnienia „Polski Ludowej”. Osoby piastujące ważne stanowiska w tym czasie ? członkowie związków pisarzy, krytycy literaccy, recenzenci, szefowie wydawnictw ? walczyli o literaturę zgodną z partyjnymi wytycznymi. Dbali o „higienę moralną” i „czystość” socjalistycznej twórczości, zmuszali do publicznej samokrytyki lub usuwali w niebyt niepokornych autorów. Przerażającym tego przykładem jest Janina Broniewska, żona Władysława, przyjaźniąca się z Wandą Wasilewską i Julią Brystigerową, osławioną „Krwawą Luną”, która w bezlitosny sposób obchodziła się z wrogami politycznymi. Sprawą dobrze znaną jest fakt, że przedwojenne polskie elity zostały niemal doszczętnie zgładzone przez Niemców, resztę zlikwidowali Rosjanie. W związku z tym Polskę powojenną tworzyli „popi”, czyli osoby pełniące obowiązki Polaków (czyt. sowieci) i Polacy ze społecznego awansu, często po zaledwie kilku klasach szkoły powszechnej. Złożone z nich kadry decydowały o tym, jakie książki stały na półkach w polskich domach.

W moim odczuciu o zaletach tej bardzo wartościowej publikacji decyduje zajmująca tematyka, przystępny publicystyczny sznyt, przypisy odsyłające do konkretnych dokumentów i bogaty materiał ilustracyjny, m.in. skany archiwaliów i fotografie operacyjne. Autorka w niewielkim stopniu komentuje opisywane przez siebie wydarzenia i postawy, historia broni się sama.

Na koniec dwie uwagi. W pracy mowa o „dokumentach IPNu” lub „materiałach IPNu”, na podstawie których powstała. Otóż nie są to materiały i dokumenty IPNu, ale materiały zgromadzone w archiwach IPN, a wytworzone przez aparat bezpieczeństwa w latach 1944-1990. Dla ułatwienia i lepszego zrozumienia Siedlecka używa określenia tajny współpracownik/tw w całym omawianym okresie dla konkretnej formy współpracy. Jedynie dla porządku przypomnę, że kategoria tw funkcjonowała w resorcie w latach 1957-1990; w latach wcześniejszych werbowano informatorów i agentów. Podobnie w przypadku wymiennie stosowanych nazw UB i SB – formalnie Służba Bezpieczeństwa istniała od 1956 roku.

Kasper Linge

Tagi: , , , , , , , ,

Kategoria: recenzje