banner ad

Don Kichot w natarciu, czyli kosmiczne życie Terry?ego Gilliama!

8 sierpnia 2018

Terry Gilliam, Ben Thompson „Gilliamesque. Przedpośmiertna autobiografia”, tłum. Adam Czarniecki, wyd. Planeta
Ocena: 9 / 10

Ależ Terry Gilliam potrafi opowiadać! O sztuce, życiu, przemijaniu… wszak tytuł książki „Gilliamesque. Przedpośmiertna autobiografia” nie może być dziełem przypadku. Choć bywało, że to właśnie przypadek, ten bezczelnie kapryśny los, rządził egzystencją współtwórcy grupy Monty Pythona. Jeden z najciekawszych reżyserów współczesnego kina zaprasza nas do świata swoich wyobrażeń ? nie sposób nie skorzystać!

Autor takich filmów, jak „Brazil”, „Las Vegas Parano” czy wchodzący właśnie na polskie ekrany „Człowiek, który zabił Don Kichota”, jest niezrównanym gawędziarzem, który nawet małe rzeczy potrafi opisywać w prawdziwie wielki sposób. Nadawać sens i znaczenie chwilom, określonym momentom w czasie. Widać to choćby, gdy pisze o fascynacji pracami Harveya Kurtzmana i komiksowo-satyrycznym magazynem „MAD”. Dowiadujemy się również, że zanim Gilliam zajął się tworzeniem komiksowych pasków, to przez krótką chwilę studiował fizykę, następnie uczęszczał na akademię sztuk pięknych, a koniec końców uzyskał dyplom z politologii. W historii zapisze się jednak przede wszystkim jako niepozbawiony przebłysków geniuszu reżyser.

O kinie Gilliam pisze w sposób niezwykły. Czuć, jak wiele serca włożył w realizację wszystkich swoich dzieł. Jak pracowało mu się z Bradem Pittem, Johnnym Deppem czy Beniciem Del Toro? Dlaczego zdecydował się na stworzenie filmowego widowiska na motywach baśni braci Grimm? Czy „Las Vegas Parano” to zapis amerykańskiego snu, a może jednak rodzącego się koszmaru? Autobiograficzna książka Gilliama jest w bardzo dużej mierze lekturą przeznaczoną dla prawdziwych kinomanów, maniaków kultury popularnej. Amerykanin legitymujący się brytyjskim paszportem to niebywały erudyta, który ze znawstwem i naturalnie absurdalnym humorem opisuje swoje różne fascynacje i zainteresowania. Choćby muzyką Beatlesów.

Do cudownych chłopców z Liverpoolu bywała zresztą czasami porównywana grupa Pythonów, na temat której Gilliam pisze z niesłabnącym uczuciem, ale też kronikarskim zacięciem. To zresztą wielka wartość całej publikacji. Z jednej strony dostajemy bardzo osobisty, rzec by można, pamiętnik, wyraz osobistych doświadczeń związanych z pierwszymi miłościami czy światem wartości Gilliama, z drugiej zaś ? wgląd w społeczno-cywilizacyjne zmiany, których świadkiem był i jest ten uznany autor. Sam reżyser słusznie napisał, że ta książka to „Grand Theft Auto-biografia: dynamiczny wyścig przez życie, z mnóstwem poślizgów i kraks”. Zadziwiająca to i fascynująca lektura!

A przy tym wszystkim… prawdziwie zachwycająca wizualnie. Sposób, w jaki wydana została ta publikacja tylko wzmacnia siłę czytelniczego doświadczenia. Pasjonująca treść została wzbogacona o mnóstwo grafik, szkiców, archiwalnych zdjęć, plakatów, wycinków z gazet… Eksperymenty z czcionkami i zabarwieniem fragmentów stron (ślady kleksów!) dają cudowny efekt. Wydawnictwo Planeta wykonało kosmiczną pracę. Ale czy można się dziwić? Terry Gilliam to artysta, który ? jak się wydaje ? swoim wzrokiem sięga gwiazd! A swoimi filmami znacząco poszerza horyzonty. Książka-perełka.

Marcin Waincetel

Tagi: , , , , ,

Kategoria: recenzje