banner ad

Do dwóch razy sztuka

8 stycznia 2012

Fabrizio Battistelli „Niewidzialne Kolegium”, Wyd. Oficynka
Ocena: 5 / 10

Do „Niewidzialnego Kolegium” autorstwa Fabrizio Battistelliego podchodziłam z dużą rezerwą. Winą obarczyć należy tragiczne rozczarowanie, jakim było „Konklawe”, pierwsza część przygód kawalera Riziero. Opis na okładce znowuż sugeruje wartką akcję, zapowiada nawet pojawienie się samego Casanovy… Podejrzewałam, że streszczenie, tak jak w przypadku poprzedniczki, będzie ciekawsze od zawartości. Na szczęście okazało się, że nie jest aż tak źle.

Książki tej z pewnością nie można nazwać wielkim dziełem. Materiał historyczny i wspaniałość inspiracji każą oczekiwać zdecydowanie więcej. Nie jest też wolna od wad swojej poprzedniczki. Postęp jednak da się zauważyć naprawdę duży. Część pierwsza, jako wstęp do planowanego z rozmachem cyklu, miała połączyć wprowadzenie do świata powieści i przedstawienie postaci z zagadką kryminalną. Temu zadaniu autor nie podołał zupełnie. Część druga natomiast mogła już skupić się tylko na bieżącej intrydze, co jakiś czas dodając jedynie pewne elementy do charakterystyki bohatera. I właśnie dlatego jest o wiele lepsza. Skupiwszy się na opowiadaniu historii, Battistelli nareszcie odrobinę się odprężył. Widać to zarówno w luźniejszej, zabawniejszej manierze językowej, jak i równowadze rozmieszczenia wydarzeń. Pisarz nie zbywa już całej podróży jednym zdaniem, po to żeby zbyt długo rozwodzić się nad sceną, którą uznał za interesującą. Również intryga kryminalna, chociaż nadal potraktowana zbyt pospiesznie, ma swój logiczny ciąg. Wciąż jednak na każdym kroku widać zmarnowany potencjał.

W „Niewidzialnym Kolegium” kawaler Rizero wyrasta na awanturnika pierwszej wody: siecze szabelką, ucieka i ściga, pojedynkuje się i zdobywa względy rokokowych femme fatales. Powieść zawiera też dużo więcej smaczków obyczajowych, co wynika głównie z tego, że z kręgów typowo kościelnych przeskakuje do dworsko-mieszczańskich. Dostajemy zatem wycinek z dolce vita arystokracji, wędrujemy po obozie wojskowym, uczestniczymy w procesie sądowym i zebraniu masonerii. Wraz z Riziero i jego adwersarzem bierzemy też udział w turnieju rycerskim, organizowanym przez słynącą z libertyńskich przekonań markizę. Ponownie zawodzą jednak sceny erotyczne, które mniejszą ilość nadrabiają perwersją, a mimo to nadal wypadają komicznie.

Zamiłowanie autora do historii było wprawdzie widoczne w poprzedniej części, jednak tam forma balansowała między szkicem a podręcznikiem dziejów papiestwa. Natomiast „Niewidzialne Kolegium” jest już powieścią. Na pewno nie do końca udaną, ale dającą nadzieję na sukcesywną poprawę w dalszych odcinkach cyklu. Jest tylko jeden problem: dalsze części nie istnieją, i zważywszy na to, że obie powieści pochodzą sprzed 20 lat, zapewne kontynuacja już nigdy nie powstanie. Skąpe informacje o autorze, dostępne w Internecie, sugerują, że po zakończeniu przygody z literaturą piękną, powrócił do pisania o socjologii. Po lekturze „Konklawe” byłam skłonna tej decyzji przyklasnąć, jednak część druga odrobinę tą chęcią zachwiała.

Oczywistym jest, że błędy popełniane przez Battistelliego są typowe dla początkującego autora. Niepotrzebnie jednak wydano te powieści w tak szczątkowej formie. Gdyby pełniły rolę notatek i szkiców, które pisarz z czasem, nabrawszy wprawy, rozwinąłby do pełnowymiarowych powieści, moglibyśmy otrzymać coś naprawdę godnego uwagi. A tak mamy do czynienia z karygodnie zmarnowanym potencjałem. I dowodem na to, że „risercz” historyczny i lektura klasyków nie wystarczą, żeby samemu stworzyć dobrą powieść w tym gatunku. Taką, która nie tylko nie nudzi, ale i nie razi śmiesznością. Zaniechanie cyklu może wskazywać, że Fabrizio Battistelli doszedł do podobnego wniosku. Zważywszy na przepaść, która dzieli obie powieści, można wysnuć nieśmiałą myśl: „Trochę szkoda”.

Katarzyna Lasek

Gdzie kupić:
Kup książkę w księgarni Selkar
Kup książkę w księgarni Lideria

Tagi: , , , , , ,

Kategoria: recenzje