banner ad

Czy Kartezjusz się mylił?

10 października 2015

znikaszChristian Jungersen „Znikasz”, tłum. Mateusz Borowski, wyd. Znak
Ocena: 6 / 10

Od jakiegoś czasu literatura skandynawska kojarzy się z mrocznymi powieściami kryminalnymi, których nastrój wpisuje się jakoś w surowy klimat tamtejszych krain. Powieść Jungersena kryminałem nie jest, aczkolwiek również charakterystyczna dla niej jest dosyć mroczna atmosfera, tak mroczna, jak mroczna potrafi być okaleczona dusza ludzka. To proza nie tyle psychologiczna, co psychologizująca, próbuje nakreślić portret psychologiczny człowieka, w którego mózgu zaszły nieodwracalne zmiany na skutek choroby.

Mia jest skromną nauczycielką, żoną charyzmatycznego dyrektora prywatnej szkoły podstawowej. Ich życie nie było idealne: Frederick oprócz tego, że codziennie przesiadywał w szkole do późnych godzin, nie był też obojętny na wdzięki swoich koleżanek z pokoju nauczycielskiego. Jakiś czas temu niewierny mąż postanowił zerwać z dotychczasowymi romansami i poświęcić się rodzinie. Spokój nie trwał jednak długo. Frederick, za sprawą guza, który wyrósł mu w płacie potylicznym mózgu, zmienia się nie do poznania. Przestaje kontrolować własne emocje, robi się wybuchowy, podatny na pierwotne, zwierzęce instynkty, nie blokowane przez naturalną barierę ochronną (freudowskie Superego). Jego stan z dnia na dzień się pogarsza, jedynym ratunkiem wydaje się operacja, po której i tak nigdy nie będzie już dawnym mężczyzną. Wkrótce wychodzi też na jaw, że Frederick zdefraudował pieniądze należące do szkoły, której był dyrektorem. Miję czeka trudne zadanie: musi bronić męża przed samym sobą, przed sądem, który chce go skazać za kradzież, ale musi też chronić siebie oraz nastoletniego syna przed zmieniającym się nie do poznania ojcem.

Jungersen jest utalentowanym pisarzem i zachęca czytelników do zastanowienia się nad tematyką zawsze aktualną i prowokującą dyskusje, taką jak wolna wola oraz połączenie ciała i umysłu. Odwołuje się między innymi do Kartezjusza twierdzącego, że istnieje podział na ciało i psychikę, które są od siebie odseparowane. Stawia też pytanie, na które nie ma ? jak się wydaje ? jednoznacznej odpowiedzi: czy powinniśmy czuć jakiekolwiek zobowiązanie wobec kogoś (tutaj: małżonka), kto przestał być tą samą osobą? Powierzchowność być może pozostała identyczna, ale wewnątrz Frederick stał się zupełnie kimś innym. Mia jest sfrustrowana stałym poczuciem winy, a oprócz tego czuje się bardzo samotna, wiedząc, że osoba, której przysięgała miłość i wierność na dobre i na złe, nie może okazać jej miłości, opieki i towarzystwa, jakich ona tak rozpaczliwie potrzebuje. Jest rozdarta między poczuciem obowiązku wobec chorego męża a skrywanym pragnieniem posiadania partnera, który będzie ją rozumiał i dbał o nią. Bohaterka stara się za wszelką cenę dotrzeć do resztek świadomości męża. Tragizmu całej sytuacji dodaje fakt, że Mia nie jest pewna, kiedy guz zaczął zmieniać jej męża. Czy jej „prawdziwy” mąż był tym, który zdradzał; czy raczej tym, który był ukochanym, troskliwym ojcem i głową rodziny. Za które chwile ich wspólnego życia jest odpowiedzialny mąż, a za które guz w jego głowie?

Christian Jungersen

Christian Jungersen

Autor wykreował pogłębione psychologicznie postacie, potrafi pisać o nich sugestywnie i trafnie. Szczególnie opis zmian zachodzących w zachowaniu Fredericka działa na wyobraźnię. Metamorfoza bohatera przebiega stopniowo, ale konsekwentnie, zastanawiamy się, co się stanie dalej. Nieco inaczej ma się sprawa z Mią. Początkowo jawi się ona jako kobieta przerażona postępującą przemianą męża, sprawia wrażenie, jakby pod jego wpływem sama się zmieniała. Moim zdaniem jej wątpliwe czasami zachowanie nie wynika z faktu, że nie potrafi poradzić sobie z małżonkiem. Mia odkrywa przed czytelnikami swoje najbardziej intymne myśli i czyny (czasami dosyć żenujące, jak na przykład obsesyjne rozmyślanie o życiu seksualnym syna). To pokazuje, że sama w głębi duszy jest jakoś okaleczona emocjonalnie, infantylna. Zachowuje się jak mała dziewczynka.

Jungersen swoją książką zabrał głos w dyskusji na temat wolnej woli i tego, co czyni nas tym, kim jesteśmy. W tradycyjnej wersji istniało przeciwieństwo: natura ? kultura, geny ? wychowanie; tutaj nieco zbaczamy z tego toru i zastanawiamy się razem z autorem, na ile procesy neurologiczne zachodzące w mózgu kształtują nasze jestestwo. Nie chodzi już o kwestię wychowania czy też odejścia od natury, ale o uszkodzenia (nazwijmy je umownie mechanicznymi), które mogą zajść w mózgu i wpłynąć na psychikę, a tym samym osobowość, ostatecznie doprowadzając do fundamentalnych zmian. Autor wzbogaca swoją powieść o materiały źródłowe, wplatając w treść wyjątki z prac naukowych bądź popularnonaukowych dotyczących zagadnień neurologicznych uszkodzeń mózgu oraz tego, jak one wpływają na chorych.

Książka skandynawskiego autora byłaby świetna, gdyby nie nagła zmiana ciężaru narracji, od przemian osobowości Fredericka do egotycznych i nieco żałosnych obsesji Mii, która sama ma niemałe problemy emocjonalne. Ze studium neurologiczno-behawiorystycznych zmian zachodzących w mózgu fabuła zmienia się w dosyć nudny i zawstydzający opis rozterek niedojrzałej emocjonalnie kobiety.

Rafał Siemko

Tematy: , , , , , ,

Kategoria: recenzje