Bóg to stary gringo, który nas lubi

1 listopada 2011

Olivier, Jérôme i Anne-Claire Jouvray „Lincoln”
Ocena 8,5 / 10

Uwielbiacie niepoprawnych złośliwców, gburowatych tetryków i wszelkiej maści innych ponuraków? Wydawnictwo Mroja Press przygotowało komiks specjalnie dla was. Poznajcie ?Lincolna? ? skrzyżowanie Walta Kowalskiego, Smerfa Marudy z Lucky Luke?m w jednym.

Żywot Lincolna nie należał do najprzyjemniejszych. Wychowywany przez prostytutki w podrzędnym saloonie, w równie podrzędnej mieścinie na zapyziałych krańcach Dzikiego Zachodu od początku manifestował swoje niezadowolenie z otaczającego świata. A że wyszczekany był bardziej niż trzeba, w końcu sprowadziło to na niego niechęć wszystkich okolicznych mieszkańców. Najczęściej owa niechęć przejawiała się przez zamykanie go w piwnicy albo spuszczanie porządnego kopa na dupsko. Jak tylko osiągnął wiek dojrzałości, mieszkańcy stwierdzili, że tyłek chłopaka jest wystarczająco twardy, aby wykopać go wreszcie raz a porządnie z miasteczka. I kiedy los postawił Lincolna przed złowieszczym znakiem zapytania, na jego drodze pojawił się Bóg. Ale nie metaforyczny ani objawiony ? Bóg ma postać dobrotliwego gringo, który chce przekonać Lincolna, że świat nie przedstawia się tylko w czarnych barwach, że warto cieszyć się życiem. W tym celu czyni go swoim posłannikiem, stróżem sprawiedliwości i wyruszają razem w prerię nieść pomoc zgnębionym.

Nie jest to hollywoodzka przypowiastka, roztkliwiająca się nad cudem istnienia, chociaż dociekliwi znajdą tutaj garstkę życiowych mądrości. Nie jest to również western, chociaż dzieje się w typowo kowbojskiej scenerii. Nie można też nazwać ?Lincolna? klasycznym komiksem humorystycznym, bo zdarzają się momenty zupełnie do tej estetyki nie pasujące. Francuska rodzinka Jouvray, autorzy komiksu, za nic mają gatunkowe klisze. Z lekkością opowiadają własną historię, która wymyka się utartym schematom.

Podczas lektury może i nie będziemy chichotać bez ustanku, jak to miało miejsce przy najlepszych albumach spółki Goscinny ? Morris, ale szeroki i szczery uśmiech na pewno nie zniknie z naszych twarzy. Bo w tym komiksie wszystko odmalowane jest z wdziękiem, wzbudzając tym samym niekłamaną sympatię. Poczciwina Bóg czyli bezzębny staruszek balansujący pomiędzy przynależnym jego metryce rozkojarzeniem a cechującą Najwyższego świadomością i rozsądkiem; sympatyczny diabeł, ociupinę rogaty, ale w sumie bardziej swój chłop niż siła nieczysta; wreszcie sam Lincoln, wiecznie nachmurzony (odlew z jego wygiętej gęby powinien stanowić wzorzec niezadowolenia w Sevres), ale wzbudzający pozytywne uczucia czarną jak smoła ironią. Nawet ?kurwy?, które czasem padają z jego ust wydają się mniej ?kurewskie? niż w innych komiksach.

Jérôme Jouvray, odpowiedzialny z całej trójki za rysunki, z jednej strony tworzy w sposób ?przyjazny? masowemu odbiorcy, z drugiej jednak odbiega od klasycznie pojmowanego rysunku frankońskiego. Jego kreska wydaje się mniej ugładzona, a nerwowe cieniowanie może wręcz przywoływać rysunki Christophe’a Blaine?a – chociaż Jouvray nie osiąga tego poziomu przerysowania postaci, co twórca ?Pirata Izaaka?.

Godna podziwu jest subtelność, z jaką autorzy posługują się tematyką, mogącą w innych okolicznościach wzbudzać kontrowersje (religia, wyzysk człowieka, śmierć). Tutaj nikt nie sili się na skandal, dowcip albo wzruszenie ? nienachalność wylewa się praktycznie z każdego kadru.

Stustronicowy albumik przywołuje tym sposobem zupełnie niekomiksowe skojarzenia z ?Rockmannem? Wojciecha Manna. Jest podobnie przesympatycznie opowiedziany i pozostawia nas z równie podobnym niedosytem.

Ci przeklęci Francuzi mają Lincolna dużo więcej ? ukazało się już kilka następnych albumów. Jak Bóg da to podzielą się z nami tymi skarbami. A że Bóg to stary gringo, który przecież lubi ludzi, pozostaje mieć nadzieje, że wydawca też nas darzy sympatią i nie będziemy musieli zbyt długo czekać na ciąg dalszy.

Artur Maszota

Gdzie kupić:
Kup komiks w księgarni Selkar
Kup komiks w księgarni Lideria

Tagi: , , , , , , ,

Kategoria: recenzje