banner ad

Alicja w krainie konwenansów

10 listopada 2015

dom-po-drugiej-stronie-lustVanessa Tait „Dom po drugiej stronie lustra”, tłum. Krzysztof Cieślik, Klementyna Wohl, wyd. Czwarta Strona
Ocena: (brak)*

Debiutancka powieść Vanessy Tait, prawnuczki Alicji Liddell, która była pierwowzorem bohaterki „Alicji w krainie czarów”, przywołuje okoliczności powstania dzieła Lewisa Carrolla, ale jej literackie korzenie sięgają twórczości innego brytyjskiego klasyka.

Wśród przodków autorki „Domu po drugiej stronie lustra” znajduje się pewna szczególna i wyjątkowa dziewczynka. To prababka Tait – Alicja Liddell, która jako dziecko była jedną z ulubienic niejakiego Charlesa Dodgsona, lepiej znanego pod pseudonimem Lewis Carroll. Tak, zgadza się. Prababka autorki nie tylko znała twórcę „Alicji w krainie czarów”, ale przede wszystkim była pierwowzorem bohaterki tego klasycznego dzieła, które ponoć jest trzecim (po Szekspirze i Biblii) najczęściej cytowanym utworem literackim na świecie. To właśnie Alicję Liddell wielebny Dodgson bawił surrealistycznymi opowieściami o dziewczynce, która wpadła do króliczej nory.

W posłowiu Tait zapewnia, że przedstawiona w jej debiutanckiej powieści historia jest prawdziwa. Miejscami podkoloryzowana „szczyptą dramaturgii”, opowiedziana bez zachowania chronologii, niektórzy z bohaterów drugiego planu są postaciami fikcyjnymi, ale same wydarzenia są autentyczne. Co więcej, były tematem plotek ówczesnego oksfordzkiego światka.

Główna bohaterka „Domu po drugiej stronie lustra”, Maria Prickett, pracuje jako guwernantka w domu państwa Liddell (on jest oksfordzkim wykładowcą, ona ? panią domu). W chwili gdy ją poznajemy, ma 28 lat i uważa się za starą pannę. Maria nie jest osobą szczególnie interesującą ani wybitną. Ot, zwykła, prosta, młoda kobieta z nizin społecznych, dla której praca guwernantki trzech córek to znaczny awans społeczny.

Maria usilnie pragnie znaleźć sobie męża, najlepiej bogatego lub z liczącej się społecznie socjety, ale jednocześnie zdaje sobie sprawę z płonności swych marzeń. Nadzieje kobiety odżywają, kiedy na horyzoncie pojawia się wielebny Charles Dodgson, wykładowca Christ Church i przyjaciel rodziny Liddellów, który jednak od Marii zdaje się darzyć większą sympatią Alicję, średnią córkę jej pracodawców. Każda kolejna wizyta wielebnego Dodgsona budzi w Marii nie tylko nadzieję, ale i wstydliwą pasję, która sprawia, że jej serce bije szybciej, a w pewnych częściach ciała rozpala się grzeszny ogień.

„Dom po drugiej stronie lustra” najłatwiej zakwalifikować do romansu obyczajowego z naciskiem na obyczajowy. Bo choć główny szkielet fabuły opiera się na uczuciu, jakim Maria darzy Dodgsona (od narodzin tego uczucia, przez jego rozwój, aż po smutny koniec), to nie ono jest w powieści najważniejsze. Ani historia powstania klasycznego dzieła czy nie do końca zdrowa relacja między Dodgsonem i Alicją. Zarówno romans, jak i okoliczności powstania „Alicji w krainie czarów” oraz przyjaźń między leciwym wykładowcą i małą dziewczynką schodzą na dalszy plan, podczas gdy na plan główny wysuwają się obyczaje epoki oraz przyjęte w owym czasie konwenanse i normy społeczne.

Dzięki temu „Dom po drugiej stronie lustra” staje się niczym zwierciadło, w którym przegląda się brytyjska inteligencja drugiej połowy XIX wieku. I trzeba przyznać, że nie jest to zbyt pochlebny wizerunek, zwłaszcza jeśli przyłożyć do niego współczesną miarę. To, co rzuca się od razu w oczy, to pościg za statusem społecznym. Maria wstydzi się swojego ubogiego pochodzenia i ukrywa fakt, że jej ojciec jest woźnym na jednej z uczelni. Liddellowie chcą uchodzić za oksfordzką elitę, a środkiem do osiągnięcia tego celu mają być kontakty i relacje z królewskim dworem.

Jednak wraz z rozwojem akcji pogoń za statusem społecznym zostaje przyćmiona przez niską wartość społeczną kobiety i to jej miejsce w patriarchalnym społeczeństwie przywiązanym do sztywnych, opresyjnych i zdominowanych przez konwenanse norm urasta na prawdziwego bohatera powieści. Wyciąganie wniosków pozostawię czytelnikom, tu powiem tylko, że większość negatywnych stereotypów o kobietach wywodzi się z czasów, kiedy to mężczyźni uważali się za jedynych prawdziwie ważnych członków społeczeństwa, odmawiali kobietom pełnowartościowej edukacji, a ich funkcję sprowadzali do roli matki i pani domu. „Dom po drugiej stronie lustra” portretuje to celnie i bez wojowniczo-rewolucyjnego nastawienia.

Choć powieść Tait odwołuje się do początków „Alicji w krainie czarów? Lewisa Carrolla, to jej korzenie sięgają twórczości innego klasyka literatury brytyjskiej ? Charlesa Dickensa. Tait, podobnie jak autor „Wielkich nadziei”, wykorzystuje wątek romansu, by nakreślić portret społeczeństwa w pełnej krasie. I dzięki temu ukazać jego wady, a przede wszystkim stosunek do roli, jaką ma w nim pełnić kobieta. Jednocześnie pozostawia z pytaniem: Czy w społeczeństwie spętanym okowami sztywnych norm i konwenansów można być naprawdę szczęśliwym tylko w dzieciństwie?

Krzysztof Stelmarczyk

*Nie poddajemy ocenie książek, które ukazały się pod naszym patronatem.

Tagi: , , , , , , , , ,

Kategoria: recenzje