banner ad

„Zły”, „Dziennik 1954” i opowiadania zebrane – wznowienia dzieł Leopolda Tyrmanda w nowej szacie graficznej

6 listopada 2015

tyrmand-wznowienia-premiera
Nakładem wydawnictwa MG ukazały się wznowienia trzech dzieł Leopolda Tyrmanda. „Zły”, „Dziennik 1954” oraz wszystkie opowiadania pisarza zebrane w tomie „Gorzki smak czekolady lucullus i inne opowiadania” opublikowano w nowej szacie graficznej. Booklips.pl jest patronem medialnym tych wydań.

Tyrmand był jedną z najbarwniejszych postaci w polskiej literaturze połowy XX wieku. Wyróżniał się nie tylko ubiorem (kolorowe, pasiaste skarpetki, eleganckie koszule i marynarki, a spodnie „tak wąskie, że zdawało się, że wkładając je, musi używać łyżki do butów”, jak mówił Lech Terpiłowski) i zachowaniem (wolał spędzać czas w towarzystwie sobie podobnych, roztańczonych muzyków jazzowych niż ułożonych literatów), ale też twórczością. W swoich utworach potrafił czerpać z literatury popularnej, gatunkowej, jednocześnie zachwycając intelektualistów i gospodynie domowe.

Urodził się w Warszawie w zasymilowanej rodzinie żydowskiej. Przed wojną zdążył jeszcze przez rok studiować w Paryżu na wydziale architektury tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych. Po wybuchu wojny, który zastał go w Warszawie, wyjechał do Wilna, gdzie jednak w 1940 roku został aresztowany przez NKWD za przynależność do organizacji antyradzieckiej i skazany na więzienie. Udało mu się uciec z rozbitego transportu po ataku nazistów na Wilno. Nie chcąc być zidentyfikowany jako Żyd, wyrobił sobie fałszywe papiery i trafił do Niemiec na roboty. Pracował jako tłumacz, kelner, robotnik kolejowy i marynarz. W tej ostatniej roli próbował przedostać się w 1944 roku do neutralnej Szwecji, został jednak schwytany w Norwegii i osadzony w obozie koncentracyjnym Grini.

Po wojnie pozostał jeszcze przez rok w Danii i Norwegii, pracował dla Czerwonego Krzyża, był też korespondentem Polpressu. Pobyt zagranicą przyniósł Tyrmandowi znajomość języka norweskiego i materiał do pierwszej książki ? zbioru opowiadań „Hotel Ansgar”, który ukazał się w 1947 roku. Po powrocie do Polski podjął pracę jako dziennikarz „Przekroju”. Od 1950 zaczęło się stopniowe wyrzucanie go z kolejnych gazet, w końcu przygarnął go „Tygodnik Powszechny”. Jednak, kiedy w marcu 1953 roku, redakcję zamknięto po odmowie druku oficjalnego nekrologu Stalina, Tyrmand został obłożony nieoficjalnym zakazem publikowania. Wtedy to wpadł na pomysł pisania dziennika.

tyrmand-dziennik-premiera

Nie przypadkiem w tytule tej książki znalazła się data jej powstania. Stało się tak przede wszystkim dlatego, że „Dziennik 1954” jest kroniką określonego czasu, i to czasu jak na dziennik wyjątkowo krótkiego: nie jednego roku nawet, lecz zaledwie jednego kwartału, okresu od 1 stycznia do 2 kwietnia 1954. Stało się tak też dlatego, że w postaci książki dziennik Tyrmanda ukazał się po raz pierwszy po ćwierćwieczu od napisania, w roku 1980 i autor pragnął zaznaczyć ten dystans. Stało się tak wreszcie chyba dlatego, że rok 1954 był w biografii i twórczości Tyrmanda rokiem przełomowym.

Kim zatem był Tyrmand w roku 1954? To zależało od punktu widzenia. Dla niektórych był nikim, człowiekiem przegranym, któremu podwinęła się noga. Wariatem, co nie chce zrozumieć dziejowej konieczności i nie bierze udziału w realizacji postulatów socrealizmu. Dla niektórych był barwną postacią Warszawki, cynicznym bikiniarzem, arbitrem elegancji, propagatorem zachodnich nowinek. Dla niektórych wreszcie był Tyrmand wzorem postawy niezłomnej, człowiekiem, który niedostatek i brak możliwości publikowania przedłożył nad ewentualną karierę i zaszczyty ? z lojalności dla swoich przekonań. Co ciekawsze, autor w trakcie dziennika sam ? zależnie od nastroju chwili ? patrzy na siebie z tych trzech perspektyw.

tyrmand-zly-premiera

„Dziennik 1954” kończy się w połowie zdania, niejako w trakcie długiego wywodu. „Ostatniego wieczoru, zmęczony pisaniem, jak zdarzało się często, urwałem zdanie zamierzając nazajutrz do niego wrócić. Lecz już nie wróciłem. Następnego dnia ‚Czytelnik’ zaoferował mi kontrakt na napisanie ‚Złego'” – wyjaśnia Tyrmand.

„Zły” – książka?legenda. Najpoczytniejszy kryminał napisany w czasach PRL-u. A tak naprawdę niezwykle inteligentny opis Polski Ludowej, przebrany w strój ni to kryminału, ni to romansu, ni to westernu. Zaczyna się od tajemniczych napadów. Z tym, że wszyscy atakowani ? to bandziory. Ludowa milicja staje na głowie, by dostać jedynego sprawiedliwego, szeryfa bez twarzy, który sprawia, że ludzie zaczynają się czuć bezpieczni. Podziemny światek Warszawy rusza na wojnę. Bohater ma tylko jeden znak rozpoznawczy, niezwykłe, świetliste spojrzenie. A dodatkowo w tle historia miłosna, której osią jest Marta Majewska, niechcący wciągnięta w przestępcze życie Warszawy.

Jak pisze swej książce „Niebieskie ptaki PRL-u” Wojciech Kałużyński, sukces „Złego” sprawił, że „Tyrmand wrócił do łask. Za honoraria sprowadził sobie z Niemiec opla, którym rozbijał się jak wariat po Warszawie. Znów zaczął brylować w kawiarnianych salonach. Kupował rozmaite sprzęty do nowego mieszkania na Bielanach. Gdy kupił pralkę, zapakował ją ponoć do dorożki i kilka razy przemierzył Trakt Królewski, oparty z miną zwycięzcy o luksusowy nabytek”.

tyrmand-opowiadania-premiera

Passa literacka Tyrmanda trwała do roku 1958. Zdążył jeszcze opublikować pierwszą część mini powieści „Wędrówki i myśli porucznika Stukułki”. Fragmenty „Życia towarzyskiego i uczuciowego”, które ukazały się w „Kulturze”, wywołały wściekłość tzw. Salonu. Potem już cenzura zatrzymywała jego kolejne książki, odmawiano też wznowień. Nie miał poparcie w środowisku literackim. Wreszcie w 1965 roku otrzymał paszport i wyjechał z Polski. Decyzję o powrocie uzależnił od szans na wydanie „Życia towarzyskiego i uczuciowego”, ale powieść została zatrzymana przez wydawnictwo. Resztę życia spędził na emigracji.

Uzupełnieniem dwóch najważniejszych pozycji z dorobku pisarze wznowionych przez wydawnictwo MG jest zbiór „Gorzki smak czekolady Lucullus i inne opowiadania”. W utworach tych znajdziemy mozaikę, z której można poskładać całe życie pisarza. Mozaikę barwną i niezwykłą. Opisywał swoje przeżycia wojenne, fascynację sportem, snuł rozważania nad naturą ludzką. Ale przede wszystkim pisał o sobie, a pisząc o sobie ? opisywał otaczający go świat. A miał z czego czerpać.

Tagi: , , , , , ,

Kategoria: premiery i zapowiedzi