banner ad

„Zima” Ali Smith – kolejna odsłona cyklu „Pory roku” to opowieść o pamięci, rodzinie i odnajdywaniu porozumienia

12 marca 2021

Wydawnictwo W.A.B. opublikowało drugi tom tetralogii „Pory roku” Ali Smith. W „Zimie” świat jest skuty lodem, biel, poprzez kontrast, uwidacznia skazy, ale niektóre z nich litościwie kryje jednak śnieg. Dni są krótkie, a noce długie. Trzeba przetrwać, by móc narodzić się na nowo.

Bohaterowie „Zimy” spotykają się dość nieoczekiwanie z okazji Bożego Narodzenia. Sophia ma 60 lat i właśnie zaczęła widywać w swoim domu tajemniczą, pozbawioną ciała głowę, unoszącą się swobodnie w powietrzu. Arthur, syn Sophii, na co dzień prowadzący bloga przyrodniczego, zmaga się właśnie z wirtualną zemstą byłej dziewczyny, Charlotte, która podaje się za niego w mediach społecznościowych, skutecznie psując mu reputację. Arthur miał się zjawić na świątecznym spotkaniu w towarzystwie partnerki – ponieważ nie wyobraża sobie tłumaczenia matce sytuacji, płaci tysiąc funtów przypadkowo poznanej emigrantce z Chorwacji, Lux, by wcieliła się w rolę Charlotte. Gdy para przybywa na miejsce, psychiczny stan Sophii niepokoi ich na tyle, że decydują się zaprosić jej starszą siostrę, Iris, bujną osobowość z rewolucyjną przeszłością, chociaż obie panie od dłuższego czasu nie mają ze sobą kontaktu. Stoją bowiem po dwóch różnych stronach barykady – Sophia jest chłodną racjonalistką i w sumie konformistką, realizującą przede wszystkim własne interesy, zawsze jednak trzymając się utartych kolein, Iris to buntowniczka gotowa walczyć ze wszystkim, co postrzega jako niesprawiedliwość: niegdyś należała do Pokojowego Obozu Kobiecego Greenham Common, sprzeciwiającego się programowi zbrojeń.

Arthur dowie się co nieco o swoim dzieciństwie (przede wszystkim tego, że wspomnienia nigdy nie są obiektywne), Lux nie da rady utrzymać roli Charlotte, chociaż ostatecznie wyjdzie to wszystkim na dobre, a obie siostry nie przestaną się bynajmniej różnić, ale może znajdą nową płaszczyznę komunikacji?

Ali Smith, pochodząca ze Szkocji pisarka, ma na koncie kilkanaście wyróżnień, w tym kilka nominacji do Nagrody Bookera. „Jesień”, otwierającą cykl „Pory roku”, wydała w 2016 roku, niecałe cztery miesiące po brytyjskim referendum w sprawie Brexitu. Książka została uznana przez krytyków za pierwszą ważną „powieść po Brexicie”. Dla samej autorki to jednak część większej i długo planowanej całości. „Myślałam o napisaniu cyklu książek powiązanych z porami roku przez niemal 20 lat. W 2014, po zakończeniu pracy nad 'How to Be Both', zrozumiałam, że czas ten pomysł zrealizować (…) Nasze życie pozornie przebiega w sposób linearny, w rytmie wyznaczonym chronologią narzucaną przez nas samych i otoczenie, począwszy od narodzin, skończywszy na śmierci, w międzyczasie zaś musimy godzić się z tym, co życie zazwyczaj nam przynosi: rok po roku, dzień po dniu, minuta po minucie” – mówi Smith i dodaje, że w każdym momencie naszego życia zawiera się wspomnienie przeszłości i obietnica przyszłości, jest w tym cykliczność i struktura, a nie zwyczajne następstwo zdarzeń.

Idea „Zimy” zasadza się na tym, że to pora roku, która zawiera w sobie jednocześnie ubywanie, jak i ponowne przybywanie światła. „Kiedy piszesz o współczesności w ścisłym powiązaniu z odwieczną cyklicznością pór roku, uświadamiasz sobie, że bliższa i dalsza perspektywa spotykają się i wzajemnie sobie przypominają o kontekście, trwaniu, konsekwencjach, cyklu, a przede wszystkim o tym, że czas płynie, będzie płynął, więcej – że w ogóle może przeminąć. (…) Zima oznacza zarówno mróz, jak i jego następstwa, czyli odwilż: i z obu czerpie swą siłę” – wyjaśnia pisarka.

Ali Smith pracowała nad „Zimą” między majem i sierpniem 2017 roku, kiedy w Wielkiej Brytanii konserwatyści utracili bezwzględną większość podczas przedterminowych wyborów do Izby Gmin, Donald Trump został właśnie wybrany amerykańskim prezydentem i zapewnił społeczeństwo, że znów można „świętować Boże Narodzenie”, a globalne nastroje antyemigranckie sięgały szczytu. „Czuję się bardziej ponuro niż kiedykolwiek w całym moim życiu. Jednocześnie jednak to właśnie zimą możemy dostrzec, z czym naprawdę mamy do czynienia. Nie było ucieczki od ciemności, w którą się zanurzaliśmy, i myślę, że książka to odzwierciedla. Niemniej wciąż istnieje światło, możemy zmienić perspektywę, zmienić nasze postępowanie. Istnieje szansa na zmianę, nawet jeśli jesteśmy jej przeciwni i zaprogramowani tak, by do niej nie dopuścić” – ocenia Smith i dodaje: „w ciemności uświadamiamy sobie, czym jest światło, to zima przynosi nam zrozumienie, dlaczego potrzebujemy wiosny, nadzieję wypracowujemy tam, gdzie odczuwamy jej brak”.

Inspiracji Smith szukała również w dziełach Williama Szekspira, a konkretnie w tych należących do najpóźniejszego okresu jego twórczości. „Późne sztuki łączą w sobie komedię, tragedię, historię i to, co niespodziewane, trudne do wyobrażenia” – komentuje pisarka. W drugim tomie cyklu „Pory roku” możemy znaleźć echa „Cymbelina”, niegdyś niezwykle popularnej, dzisiaj nieco już zapomnianej sztuki, przez niektórych badaczy uważanej za autoparodię. „W 'Cymbelinie' ludzie opowiadają o sobie kłamstwa i te kłamstwa sieją spustoszenie. Fałszywe doniesienia, posługiwanie się władzą i jej nadużywanie, zatruwanie rzeczywistości – to wszystko sięga czasów starożytnych. Jest obecne w greckich tragediach, jak i w dziełach Szekspira” – dodaje Smith.

„Zima” to opowieść o prawdzie, na tej samej zasadzie, jak „Jesień” koncentrowała się na szoku, buncie i podziałach. „Potrzebujemy prawdy i zawsze będziemy jej potrzebować. Cierpimy, kiedy ona cierpi. Prawda nie jest względna, nigdy nie przestanie istnieć. Fikcja natomiast to jeden z najbardziej tajemniczych, a jednocześnie skutecznych przewodników, które prowadzą nas do prawdy ukrytej bądź trudnej do wyrażenia” – zauważa Smith.

W „Jesieni” spotkaliśmy Paulinę Boty, pionierkę brytyjskiego pop-artu. „Zima” z kolei przypomina postać Barbary Hepworth, awangardowej rzeźbiarki z lat 30. XX wieku, a także szkockiej portrecistki Ethel Walker. Ethel Walker u szczytu swojego artystycznego rozkwitu namalowała portret Barbary Hepworth, gdy ta była jeszcze młodziutką dziewczyną – obraz wypłynął na eBayu wiele lat później, kiedy sława, którą cieszyły się obie artystki, uległa niejako odwróceniu. Za pośrednictwem tej historii Ali Smith pokazuje, „co dzieje się z naszym życiem, co świat uczyni z naszym kwadransem chwały”, jednocześnie zastanawiając się nad tym, co z nas przetrwa: „miłość, tak (…), ale również energia, zanonimizowana kreatywność, strzępek imienia”.

Podsumowując „Zimę” i jej miejsce w cyklu o porach roku, Ali Smith mówi: „Zima to czas, gdy wszystko zamiera, dochodzi do oczyszczenia bałaganu, który pozostawiła po sobie jesień. Czas przygotowania. Drzewo przygotowuje się do wypuszczenia liści i do owocowania, oczekując na otwarcie pierwszych pąków”. Kolejną odsłonę, „Wiosnę”, przeczytamy w połowie kwietnia. Daty polskiej premiery zakończenia cyklu, czyli „Lata”, jeszcze nie znamy.

Karolina Chymkowska

Tematy: , , , , , , ,

Kategoria: premiery i zapowiedzi