banner ad

„Xerxes” ? powrót Franka Millera do świata „300”

4 lutego 2020


Wydany nakładem oficyny Egmont komiks „Xerxes” stanowi powrót Franka Millera do starożytnego świata przedstawionego w bestsellerze „300”, ale też jest pierwszą od siedmiu lat samodzielną (nie licząc kolorów) publikacją autora takich dzieł, jak „Sin City” czy „Ronin”.

Gdy w marcu 2007 roku na ekrany kin wszedł film „300” nakręcony na podstawie powieści graficznej o tym samym tytule, jej autor, Frank Miller, znalazł się u szczytu popularności. Wciąż głośno było o niedawnej ekranizacji jego serii „Sin City”, co rusz trzeba było dodrukowywać dziesiątki tysięcy egzemplarzy najsłynniejszych komiksów. Przesiąknięta testosteronem, niemal mityczna opowieść o spartańskim królu Leonidasie i jego trzystu towarzyszach broni, którzy w swojej ostatniej, bohaterskiej bitwie wspólnie stawili czoła przeważającym siłom wojsk perskich pod wodzą Kserksesa, stała się globalnym hitem.

Frank Miller.

Sukces filmu naturalnie wywołał spekulacje o kontynuacji. Trudno jednak traktować poważnie takie pomysły, kiedy niemal wszystkie główne postacie na końcu zginęły. Frank Miller znalazł jednak sposób, aby wrócić do tego świata. Postanowił skoncentrować się na antagonistach z „300”, a konkretnie na perskim królu Kserksesie. Lata mijały, a projekt nowego komiksu nie wyszedł poza wstępne przymiarki. Najpierw Miller wyreżyserował nieudany film „Spirit ? Duch miasta”, który miał być hołdem dla Willa Eisnera, potem wydał kontrowersyjny komiks „Holy Terror” i… niemal zupełnie znikł z mediów.

Ostatecznie filmowcy sami nakręcili kontynuację zatytułowaną „300: Początek imperium”. Bazowali na przesłanym przez autora zarysie opowieści oraz kilku gotowych planszach, na podstawie których powstał scenariusz o ateńskim generale Temistoklesie prowadzącym Greków przeciwko flocie perskiej. Starcie to miało miejsce podczas tych samych trzech dni co bitwa pod Termopilami, gdy Leonidas stawiał czoła Persom w Gorących Wrotach. Film trafił do kin, podobnie jak poprzedni zarobił krocie i zszedł z afiszy, ale wokół wyczekiwanego komiksu panowała cisza. Miller nigdy publicznie nie wyjaśnił, dlaczego zrobił sobie niezapowiedzianą kilkuletnią przerwę. „Rozproszyło mnie prawdziwe życie” ? powiedział enigmatycznie w jednym z wywiadów, dodając, że wolałby nie wchodzić w szczegóły. W prasie znaleźć można nieoficjalne informacje, że borykał się z poważną chorobą, która znaczącą odbiła się na jego kondycji i wyglądzie. W końcu jednak po długim czasie Miller wrócił do aktywności, najpierw pomagając w pisaniu kolejnej części „Mrocznego Rycerza”, a potem publikując pierwszą samodzielną pracę, którą był właśnie „Xerxes”.

Od czasu zrealizowania filmu „300: Początek imperium” pomysł fabularny ewoluował. Starcie przedstawione w produkcji wyreżyserowanej przez Noama Murro stanowi tutaj jedynie epizod. Bo wprawdzie nowy album powstał w podobnej stylistyce, co „300”, to jednak ostatecznie opowieść ma zupełnie inny charakter. Główna akcja „300” rozgrywała się podczas trzech dni i koncentrowała na ograniczonej grupie bohaterów. „Xerxes” to znacznie obszerniejsza historia, która swym zasięgiem obejmuje całą epokę. Zaczyna się od Dariusza, ojca Kserksesa, potem przechodzimy przez okres panowania samego Kserksesa, a następnie jego syna, który zostanie podbity przez Aleksandra Wielkiego. To właśnie ten macedoński król jest „wschodzącym bohaterem” tej historii. To również wskazówka, w którą stronę może w przyszłości podążyć autor. „Od momentu gdy skończyłem ‚300’, myślałem, że jest to punkt wyjścia do kolejnych opowieści. Myślę, że historia to wspaniały temat dla komiksów” ? mówi Miller. Pytany przez dziennikarzy przyznaje, że całkiem prawdopodobnie Aleksander Wielki pojawi się jeszcze w kolejnej odsłonie, niewykluczone nawet, że właśnie jemu poświęcony będzie cały album.

Tak samo jak w przypadku „300” nie można „Xerxesa” traktować jako wiernej historycznie relacji, lecz kolejną zmitologizowaną opowieść o świecie starożytnym. Na dużą swobodę Miller pozwolił sobie szczególnie w warstwie graficznej. „Mój wizerunek Kserksesa tak naprawdę w niczym nie przypomina tego, jaki jest zawarty w istniejących źródłach. Nie chciałem, żeby cokolwiek go obciążało. Gdybym narysował Spartan w ‚300’ ubranych tak, jak prawdziwi Spartanie, przypominaliby robale z gigantycznymi głowami, które nie mogły się zbyt dobrze poruszać. Nie byli w stanie poruszać się szybko, ponieważ zbroja ważyła połowę tego, co oni. A ja chciałem, żeby byli szybcy i żeby wyglądali heroicznie. Zdjąłem więc warstwy skór, które nosili, a elementy zbroi użyłem jedynie jako ozdoby” ? mówi artysta. Zastosował to podejście również w „Xerxesie”.

Komiks „Xerxes” Franka Millera znajdziecie już w księgarniach. Kolory na rysunki artysty nałożył Alex Sinclair.

[am]
na podst. materiałów: Warner Bros., CBR, The Guardian, ComicBook

Tagi: , , , , ,

Kategoria: premiery i zapowiedzi