banner ad

Wznowienie w jednym tomie „Dzienników więziennych” Jeffreya Archera zapowiedziane na 5 grudnia

23 listopada 2017


Dom Wydawniczy Rebis przyszykował niespodziankę miłośnikom twórczości Jeffreya Archera, zapowiadając na 5 grudnia wznowienie w jednym tomie od dawna niedostępnych „Dzienników więziennych” stanowiących zapis pobytu pisarza w więzieniu.

Aura skandalu od zawsze spowijała urodzonego w 1940 roku Jeffreya Archera. Może dlatego, że podejmował się działań spektakularnych (już w college?u na Oksfordzie zaprosił Beatlesów na spotkanie ze studentami, z którego dochód przeznaczony był na cele charytatywne), ale też nie do końca wyjaśnionych. W jego biografii jest tyle samo blasku, blichtru, rozgłosu i sławy, co oskarżeń i infamii.

Archer swoją karierę na wielką skalę rozpoczął jako polityk. Miał 29 lat, kiedy dostał się do Izby Gmin z ramienia Partii Konserwatywnej (torysi). W 1974 roku padł ofiarą oszustwa finansowego i stracił wszystkie pieniądze. Miał długi, przez które nie mógł ponownie kandydować do parlamentu. Dziś zaprzecza, że pierwszą powieść napisał dla pieniędzy, ale w praktyce to właśnie sukces jako literata uratował Archera, w tym także jego późniejszą karierę polityczną. Obie zresztą dobrze się wzajemnie napędzały.

Zaczął pisać powieści sensacyjne, często z wątkami i postaciami z otaczającej go rzeczywistości. Pierwsza, „Co do grosza”, ukazała się w 1974 roku. Od tamtej pory sława Archera jako pisarza nie przestawała rosnąć. Jako skandalisty również.

Do polityki wrócił w latach 80., na prośbę swojej przyjaciółki, Margaret Thatcher. W 1986 roku musiał zrezygnować z fotela wiceszefa partii torysów z powodu skandalu nagłośnionego przez brukowce, oskarżające go o płatny seks z prostytutką. Archer pozwał brukowce, wygrał, dostał odszkodowanie, sprawa wydawała się zakończona. Do czasu.

W roku 1999 z poparciem dwojga premierów, Margaret Thatcher i Johna Majora, został kandydatem torysów na fotel burmistrza Londynu w wyborach w roku 2000. Wtedy to dziennikarze dokopali się do nowych faktów na temat procesu sprzed lat. Archera oskarżono o krzywoprzysięstwo i o nakłanianie do tego świadków. Pisarz wycofał się z wyborów, stanął przed sądem i został uznany za winnego. Z zasądzonych czterech lat w więzieniu spędził dwa. A ponieważ prasa patrzyła na ręce służbom więziennym, te ? chcąc uniknąć oskarżeń o zbyt pobłażliwe traktowanie sławnego skazanego ? umieszczają go w o wiele surowszych warunkach, niż na to zasłużył.

Przez dwa lata odbywania kary Jeffrey Archer był osadzony w pięciu więzieniach. Dzienniki są dokładnym zapisem tego okresu. Autor podzielił je na „Piekło”, „Czyściec” i „Niebo” ? stopniując natężenie dramatu od szoku po pogodzenie się z losem. Na kartach „Dzienników” często analizuje swoją sytuację, raportuje postępy pracy prawników i odnosi się do wydarzeń, które mają wpływ na jego sytuację. Oskarża system, że przez to, kim jest, władze więzienia usiłują udowodnić opinii publicznej, że nie traktują go ulgowo. W praktyce oznacza to, że traktują Archera surowiej niż innych skazanych. Kiedy w końcu udaje mu się dostać do więzienia otwartego, o znacznie lżejszym rygorze, gdzie może nawet jeździć do pracy, do teatru w Lincoln, znowu następuje dramat. W trakcie przepustki Archer z żoną uczestniczą w przyjęciu znajomej, ktoś dzwoni do naczelnika więzienia, wybucha skandal. Pisarz natychmiast trafia z powrotem do więzienia zamkniętego.

Archer wykorzystał czas spędzony w więzieniu, żeby poznać i opisać autentyczne historie sprawców najróżniejszych przestępstw (od handlu narkotykami przez oszustwa do najcięższych zabójstw). Często drąży historię do punktu, w którym okazuje się, że sprawca sam jest ofiarą biedy, systemu albo pecha. Archer jednoznacznie potępia tylko narkotyki i z bólem notuje, jak wielkie jest ich użycie w brytyjskich więzieniach. Sytuacja Archera wśród więźniów jest bardzo ciekawa: traktują go jak lorda, ale szacunek, jaki dla niego mają, wynika głównie z tego, że czytają jego powieści. Niektórzy ? nałogowo. Co ciekawe, Archer jest najbezpieczniejszy na oddziałach dla więźniów dożywotnich, oni są najspokojniejsi, pogodzeni z rzeczywistością, mądrzy mądrością ludzi bez złudzeń. Autor prawie w ogóle nie porusza wątku seksu, homoseksualizm jest tabu, temat właściwie nie istnieje.

Nie ulega wątpliwości, że okres spędzony za kratami był dla 60-letniego wówczas Archera, przyzwyczajonego do dostatniego życia, czasem trudnym. Dziś nie bardzo chce o tym opowiadać, odsyła do „Dzienników więziennych”, w których opisał dokładnie swoje przejścia i więzienną codzienność. Trudno sobie wyobrazić, że mógłby do tego jeszcze coś dodać.

Skandal, proces i uwięzienie ostatecznie zakończyły karierę polityczną Archera, ale nie pisarską. Regularnie wydaje nowe powieści. Niedawno polscy czytelnicy mieli okazję przeczytać „To był człowiek!”, czyli ostatnią część cyklu „Kronik Cliftonów”. Teraz otrzymują wznowienie jedynego dzieła z literatury faktu w dorobku pisarza ? zebranych w jednej książce wszystkich trzech tomów dzienników pisanych w więzieniu.

Tagi: , , , ,

Kategoria: premiery i zapowiedzi