banner ad

„Syrena i Pani Hancock” Imogen Hermes Gowar ? morskie syreny i piękne kurtyzany w gregoriańskiej Anglii

7 lutego 2019


Opublikowana nakładem wydawnictwa Albatros „Syrena i Pani Hancock” Imogen Hermes Gowar to napisana pięknym, hipnotyzującym językiem, bogata w detale powieść rozgrywająca się w Anglii końca XVIII wieku. Oto fascynująca historia nieśmiałego kupca i pięknej kurtyzany, których życie odmieniła syrena.

Pewnego wrześniowego wieczoru w 1785 roku kupiec Jonah Hancock słyszy pukanie do drzwi. Jeden z jego kapitanów przybywa z niecierpiącą zwłoki wiadomością. Sprzedał statek Jonaha, aby zakupić od pewnego Holendra martwą syrenę. Uznał, że to świetny interes, na którym będzie można zarobić krocie. Kiedy plotki o stworzeniu rozchodzą się po dokach, kawiarniach, salonach i burdelach, wszyscy chcą zobaczyć przywiezione z dalekiego kraju dziwowisko. I co więcej, są skłonni zapłacić, żeby zaspokoić swoją ciekawość.

Pani Chappell, matrona prowadząca wytworny dom uciech, składa Jonahowi propozycję: chce wystawić syrenę w swoim przybytku, z należytym przepychem, tylko dla sprawdzonych i wpływowych gości. Jednocześnie prosi Angelikę, najlepszą kurtyzanę w mieście, by zaopiekowała się na przyjęciu nieco skrępowanym i nieobytym właścicielem osobliwego eksponatu. Spotkanie to będzie stanowić początek niekonwencjonalnego romansu, który sprawi, że życie tej dwójki zboczy na nieprzewidziany kurs. Przekonają się, że bezcenne rzeczy wiążą się z największym kosztem. Gdzie zawiodą ich ambicje? Czy uda im się uciec przed niszczycielską siłą, którą rzekomo posiadają syreny?

Zalążek pomysłu na powieść zrodził się, gdy Imogen Hermes Gowar pracowała w Muzeum Brytyjskim w Londynie. Jak przyznaje, pisać zaczęła bardzo wcześnie. Gdy miała osiem lub dziewięć lat zauważyła, że wydawcy umieszczają w książkach adresy redakcji, wysłała więc swoje „dzieło”. Dostała piękny list odmowny, w którym określono jej propozycję wydawniczą jako „bardzo słodką”, ale w taktowny sposób oświadczono, że książka nie nadaje się do publikacji. Nie była zadowolona, dlatego z czasem pisanie zeszło na dalszy plan. Skończywszy studia z zakresu archeologii, antropologii i historii sztuki na Uniwersytecie Wschodniej Anglii, dowiedziała się, że u jej matki zdiagnozowano raka. Wróciła więc do domu i podjęła pracę w charakterze asystentki w Muzeum Brytyjskim. Praca nie zapewniała jej intelektualnej stymulacji i poczucia spełnienia. Spędzając długie godziny przy eksponatach, zaczęła wymyślać historie o wystawionych tam przedmiotach ? starożytnych rzymskich wazach, średniowiecznych szachownicach, renesansowych zastawach stołowych. Z racji tego, że większość wieczorów musiała spędzać w domu, doglądając chorej matki, wieczorami spisywała historie, które zrodziły się w jej głowie w trakcie pracy.

Syrena z Fidżi ze zbiorów Muzeum Brytyjskiego.

Jeden artefakt szczególnie zwrócił jej uwagę. Była to pochodząca z Japonii XVIII-wieczna „syrena z Fidżi”, czyli złączone w jedno zmumifikowane zwłoki małpy i ryby. Tamtejsi rybacy często robili takie hybrydy do celów religijnych. Kiedy ludzie Zachodu przybyli do kraju Kwitnącej Wiśni i odkryli przedziwne, a zarazem bardzo misternie wykonane stwory, zaczęli je kupować, a potem handlować nimi w Europie i Stanach, twierdząc, że to prawdziwe syreny złowione w okolicach wyspy Fidżi na południowym Pacyfiku, co nadawało historii pożądanego elementu egzotyki. Z okazji najwyraźniej skorzystali też japońscy marynarze. To od nich amerykański kapitan statku Samuel Barrett Edes, jak twierdził, kupił w 1822 roku „syrenę” za kwotę 6 tysięcy dolarów. Nie mając wystarczających funduszy, „pożyczył” niezbędne środki z kasy statku. Swój eksponat wystawił w Londynie. Po jego śmierci stwora odziedziczył syn i sprzedał do Muzeum Bostońskiego, które zarabiało na wypożyczaniu eksponatu. Podobnymi artefaktami mogło też poszczycić się kilka innych instytucji. Nietrudno się domyślić, że historia kapitana znalazła odbicie w okolicznościach, w których swoją „syrenę” nabył główny bohater powieści Imogen Hermes Gowar.

Przez kilka lat autorka powoli przekształcała pomysł na historię w powieść, która ostatecznie ukazała się pod tytułem „Syrena i pani Hancock”. Zbierając materiały, wykonała imponującą pracę. Spędziła jakieś dziesięć miesięcy, intensywnie przekopując archiwa w Bibliotece Brytyjskiej i czytając wszystko, co mogło mieć związek z życiem w epoce gregoriańskiej, m.in. stare gazety, zapiski sądowe, teksty akademickie, biografie kurtyzan. Większość badań do powieści miała jednak charakter namacalny i polegała na analizie eksponatów z epoki. „Cała moja edukacja polegała na pytaniu, czego można się dowiedzieć o ludziach z przedmiotów, które do nich należały” ? mówi. „Historycy najpierw zajmują się pisemnymi zapiskami, ale uczą się od archeologów, że tak wiele można dowiedzieć się z tego, co nie jest napisane”. Imogen Hermes Gowar zastosowała też swoistą odmianę używanej przez aktorów metody Stanisławskiego. Chcąc lepiej zrozumieć swoją bohaterkę, kurtyzanę Angelikę, przygotowywała i jadła potrawy z XVIII-wiecznych książek kucharskich. Uszyła nawet suknię nazywaną chemise ? la reine, dzięki czemu osobiście doświadczyła, jak czuły się kobiety, które musiały nosić tak delikatny muślin.

Choć podjęła starania, aby możliwie realistycznie oddać klimat XVIII-wiecznej Anglii, umieściła też w powieści element ahistoryczny ? prawdziwą syrenę. Pisarka uważa, że folklor dotyczący syren mówi dużo o brytyjskim społeczeństwie i kulturze w tamtym czasie. Ludzie byli wtedy zafascynowani syrenami. Szukali dowodów na istnienie obcych form życia w niezbadanych miejscach. Eksploracja kosmosu nie była jeszcze możliwa, więc zainteresowanie skupiono na oceanach. Syreny postrzegano jednak jako dużo bardziej niebezpieczne, niż teraz się uważa. W folklorze traktowano je niczym kobiety fatalne o nieludzkim pochodzeniu, które uwodzą niewinnych mężczyzn. O dziwo, „syreny” przywożone ze Wschodu kompletnie nie odpowiadały temu opisowi. Były małe, brzydkie i przerażające. O przepaści między tym, co wyobrażone, a tym, co realne, również mówi powieść „Syrena i pani Hancock” Imogen Hermes Gowar. Książka w przekładzie Anny Dobrzańskiej ukazała się nakładem wydawnictwa Albatros.

[am]
źródło: BookPage, Bristol247, Foyles

Tagi: , , , , , , , ,

Kategoria: premiery i zapowiedzi