banner ad

„Podmajordomus Minor” ? nowa powieść autora „Braci Sisters”

20 września 2016

podmajordomus-minor-premiera
W cztery lata po opublikowaniu powieści „Bracia Sisters” Patrick deWitt serwuje czytelnikom kolejne dzieło. Podobnie jak to miało miejsce w przypadku nominowanego do Bookera westernu o dwóch sympatycznych kowbojach-psychopatach, lektura „Podmajordomusa Minora” przywodzić będzie wam nam na myśl ulubione dokonania kinematografii. Jest też hołdem dla literatury minionej epoki. Tropów w powieści deWitta znajdziecie wiele.

Druga połowa XIX wieku. Bliżej nieokreślony region gdzieś w Europie Wschodniej. Siedemnastoletni Lucien „Lucy” Minor opuszcza dom w niedużej wiosce i udaje się w góry, aby objąć posadę podmajordomusa na zamku barona von Aux. Nowe miejsce pracy nie przyprawia o optymizm. Zamek wygląda jak opuszczony, baron prawie nie wychodzi ze swojej komnaty, większość służby dawno już została odprawiona, pomiędzy komnatami snuje się jedynie majordomus Olderglough oraz niezbyt utalentowana kucharka Agnes. Lucien stopniowo odkrywa mroczne tajemnice barona, poznaje lepiej zamek i znajdujące się w pobliżu miasteczko, zaprzyjaźnia się z dwoma jego mieszkańcami, złodziejaszkami Memelem i Mewem, a także spotyka Klarę, dla której traci serce. Wszystko to sprawia, że doświadcza nie tylko prawdziwej miłości i najdotkliwszego zawodu sercowego, ale także przekonuje się, czym jest trwoga pobladłej duszy oraz przemożna żądza mordu.

Po sukcesie „Braci Sisters” Patrick deWitt chciał przedstawić czytelnikom historię doradcy inwestycyjnego przypominającego Berniego Madoffa. Początkowo uważał, że wejście w umysł człowieka opętanego obsesją gromadzenia pieniędzy może by fascynujące, z czasem jednak zmienił zdanie, uznając tę ideę za potwornie nudną. Nie podobało mu się ani miejsce akcji (nowojorska Wall Street) ani czas (wydarzenia w większości rozgrywały się współcześnie). Kiedy w 2012 roku przeprowadził się wraz z rodziną do Paryża, w jednej z miejscowych księgarni anglojęzycznych zakupił kilka tomów europejskich bajek. „Czytanie tych historii sprawiało mi więcej radości niż praca nad własną książką” ? opowiadał później w rozmowie z dziennikarzem „The Globe and Mail”. „Były tak dziwne, często pełne przemocy, ale również urocze na swój sposób”. Porzucił więc książkę o doradcy inwestycyjnym i zaczął pracę nad nowym projektem. W szybkim czasie napisał czterdzieści stron. Tak zaczął rodzić się „Podmajordomus Minor”.

Powieść pełnymi garściami czerpie z klasyki literatury. DeWitt sam się zresztą tego nie wstydzi, wymieniając na końcu twórców, którzy mieli wpływ na kształt książki. Są to m.in. Thomas Bernhard, Roald Dahl, Bohumil Hrabal i Italo Calvino. „Moje ulubione dzieła literackie to takie, przez które nie trzeba się przedzierać, co nie znaczy, że nie mają głębi” ? tłumaczył deWitt w wywiadzie dla tygodnika „Maclean?s”. „Ludzie czytają z różnych powodów. Większość szuka chwilowej rozrywki, a potem zajmuje się swoimi sprawami(…)”. DeWitt liczy, że jego powieść spodoba się zarówno takim osobom, jak i tym czytelnikom, którzy są „skłonni do wgryzienia się nieco głębiej”. Takie wgryzanie się pozwoli nie tylko odkryć tropy literackie zaproponowane przez autora, ale również inne, zwłaszcza filmowe. Trudno bowiem nie doszukać się w „Podmajordomusie Minorze” atmosfery dzieł Wesa Andersona, odrobiny absurdu spod znaku Monty Pythona, gotyckiego czaru filmów Tima Burtona czy dokonań pokroju „Nieustraszonych pogromców wampirów” lub „Młodego Frankensteina”.

Jak tłumaczy nieopierzonemu Lucienowi majordomus Olderglough, śmiech to najpodlejszy dźwięk, jaki ciało ludzkie może z siebie wydobyć. Kontakt z powieścią Patricka DeWitta może was narazić na emisję tego typu podłości.

Poniżej możecie zobaczyć anglojęzyczny zwiastun powieści „Podmajordomus Minor”:

[am]
fot. Danny Palmerlee

Tagi: , , , ,

Kategoria: premiery i zapowiedzi