banner ad

„Ordesa” Manuela Vilasa ? osobista i szczera opowieść o rodzicach autora, która stała się prawdziwym fenomenem w Hiszpanii

27 czerwca 2019


Dzieło Manuela Vilasa to szczególny przypadek sukcesu. „Ordesa” jest intymną i wzruszającą powieścią, która przywraca pamięć o rodzicach autora, a zdobyła w Hiszpanii popularność, jaką cieszą się tam zazwyczaj thrillery i kryminały. W ciągu niespełna roku od premiery wydawca musiał zlecić czternaście dodruków ? ostatecznie książkę nabyło ponad 100 tysięcy czytelników. O tym, w czym tkwi fenomen „Ordesy”, możemy przekonać się osobiście, ponieważ powieść trafiła niedawno do polskich księgarń nakładem wydawnictwa Rebis.

„Ta książka jest moim podziękowaniem. Dlatego rozpoczyna się cytatem z piosenki Violety Parry: ‚Dzięki wielkie, życie, żeś mi tyle dało’. To wdzięczność dla tych, którzy pozwolili mi żyć” ? mówi Manuel Vilas. „Książka zrodziła się z wdzięczności dla mojego ojca i mojej matki, którzy już nie żyją. To list miłosny do moich rodziców. Urodziłem się w 1962 roku w rodzinie z klasy średniej niższej. Zwykłej rodzinie, ale dla mnie najlepszej na świecie. Nie można zwyciężyć śmierci, ale pewne piękno zostaje: mam na myśli zagadki przeszłości, uczucie nostalgii za tymi, których straciliśmy, których kochaliśmy, mieszanka bardzo silnych emocji. Kiedy opowiadamy o swoim życiu, jesteśmy sami. Ale literatura pozwala nam wrócić i uchwycić to, co minęło”.

„Ordesa” to historia mężczyzny, który w wieku pięćdziesięciu dwóch lat postanawia przyjrzeć się swojemu życiu w świetle relacji, jakie miał z nieżyjącymi już rodzicami. W środku osobistego kryzysu narrator zaczyna prowadzić dialog z przeszłością. Dzięki temu powoli odzyskuje ojca i matkę ? przywraca ich do życia na kartach książki. Wspomina, jacy byli, począwszy od ubrań, poprzez zwyczaje, a na poglądach skończywszy. W tle zarysowuje zaś portret Hiszpanii z lat 60. i 70. To ? jak mówi pogrążony w smutku i bólu narrator ? opowieść o istotach z tamtych czasów, o duchach, o zmarłych, o rodzicach, o miłości, jaką do nich czuł, miłości, która nigdy nie odchodzi.

Zdjęcia rodzinne z prywatnego archiwum autora, które znajdziemy w powieści „Ordesa”.

Manuel Vilas zaczął pisać powieść po śmierci swojej matki. Ojciec nie żył już od blisko dekady. Zdał sobie sprawę, że wraz z odejściem drugiego z rodziców cała jego przeszłość runęła w przepaść. Był to dla niego ciężki okres jeszcze z innego powodu. Przeszedł rozwód, zmagał się z alkoholizmem. Jak sam mówi, picie uważał za ważniejsze od życia. Kilka dni po pogrzebie matki pewien bank przyznał mu kredyt hipoteczny na zakup apartamentu. Podpisał umowę i poszedł do baru obok, żeby uczcić ten fakt „kilkoma” lampkami wina. Po paru godzinach był tak pijany, że padł na ulicę jak ścięty. Policja zabrała go i odwiozła do szpitala, gdzie odzyskał przytomność. To nie był pierwszy raz, gdy doszło do czegoś takiego, ale ostatni. Następnego dnia przestał pić. Postanowił uciec na chwilę i wyjechać do Ordesy, pirenejskiej doliny, do której jego ojciec miał niemal nabożny stosunek. „Moją obsesją stało się uratowanie pamięci o mojej przeszłości” ? tłumaczy. Tak narodziła się książka.

„Ordesa” to poetycka, niezwykle osobista i przejmująca opowieść o autorze i jego bliskich. W zasadzie moglibyśmy ją nazwać autobiografią, ale Manuel Vilas twierdzi, że sprawa jest o wiele bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać, dlatego traktuje swoje dzieło jako powieść. „To książka zrodzona z pamięci, a pamięć jest fragmentaryczna, kapryśna” ? mówi pisarz. „Treść jest autobiograficzna, ale wciąż mamy do czynienia z powieścią: opowiada w pierwszej osobie zdarzenia, które mi się przytrafiły, ale narrator wysysa moje życie i opisuje je tak, jak je widzi. Powstaje zatem punkt widzenia, który sprawia, że jest to powieść”.

Jakby jej nie nazwać, w jednym krytycy są zgodni ? „Ordesa” jest arcydziełem hiszpańskiej literatury XXI wieku. Powieść zyskała tytuł książki roku takich gazet, jak „El País”, „La Vanguardia”, „El Mundo” czy „El Correo”. „Ordesa” w pewien sposób przypomniała w tych zdehumanizowanych czasach, żeby wrócić do tego, kim byliśmy: istotami ludzkimi, że ??ojciec i matka są nadal ważni, że dzieci są nadal ważne. Do odkrycia na nowo tej oczywistej prawdy potrzebna była ta swoista, do bólu szczera powieść konfesyjna.

„Ordesa” Manuela Vilasa ukazała się w polskim przekładzie Carlosa Marrodána Casasa, tłumacza dzieł Márqueza, Llosy i Zafóna. Przejdź tutaj, żeby przeczytać fragment książki.

[am]

Tagi: , , , , , ,

Kategoria: premiery i zapowiedzi