banner ad

„One płoną jaśniej” Shobhy Rao ? codzienność niektórych kobiet to przedzierać się do przodu lub odpychać to, co im zagraża

29 lipca 2019


4 września nakładem wydawnictwa Otwartego ukaże się mocno zapadająca w pamięć powieść Shobhy Rao, amerykańskiej pisarki urodzonej w Indiach. „One płoną jaśniej” to poruszająca historia dwóch dziewczyn z małej indyjskiej wioski, które skazane są na życie w brutalnym męskim świecie, w rzeczywistości handlarzy żywym towarem i skrajnego seksizmu. Książka ukaże się w tłumaczeniu Joanny Jurewicz.

„One płoną jaśniej” zaczyna się w małej indyjskiej wiosce, gdzie kobiety pracują najciężej i są najmniej cenione w społeczeństwie, gdzie daty urodzin dziewcząt nie są nawet rejestrowane. Czytelnikowi zostają przedstawione dwie nastoletnie bohaterki: Purnima, która musi stawić czoła zbliżającemu się aranżowanemu małżeństwu i Sawitha, która jest wynajęta przez ojca Purnimy do pracy przy krosnach. Dziewczyny bardzo szybko stają się sobie bliskie. Przyjaciółki inspirują siebie nawzajem i podtrzymują nadzieję na życie w lepszej rzeczywistości niż ta, w której się urodziły.

Ale nagle Sawitha ucieka, po tym jak doświadczyła przemocy ze strony ojca Purnimy i wkrótce dostaje się w ręce handlarzy żywym towarem. Purnima musi pozostać w zaaranżowanym małżeństwie, ale gdy sama staje się ofiarą przemocy, wyrusza w podróż, żeby odnaleźć przyjaciółkę.

Shobha Rao pytana o inspirację do napisania powieści odpowiedziała: „Wiele lat temu pracowałam w agencji pomagającej ofiarom przemocy w rodzinie, jedną z moich klientek była ofiara handlu ludźmi z Azji Południowej(?). Miała w sobie tak niesamowite ciepło i tak głębokie człowieczeństwo i tę jasność ? jej oczy i jej śmiech mogły zapełnić pokój. Byłam tak głęboko poruszona jej żywotnością i wytrwałością, że to zostało ze mną”.

Autorka powieści „One płoną jaśniej”, Shobha Rao.

Inspiracja Rao jest dwojaka ? jak jej powieść, zaczynając od przestrzeni wybitnie intymnej i przekładając to na coś powszechnie rozumianego. „Myślę, że każdy, kto chodzi po świecie i jest świadkiem wielu zbrodni popełnianych na kobietach, a na pewno przeciwko kobietom, nie może nie zauważyć, że ta okrutna przemoc jest wszędzie wokoło nas” ? mówi Rao. „Możesz mieszkać w dowolnym miejscu na świecie. Ja akurat napisałam o dwóch indyjskich dziewczynach, ale w moim przekonaniu nie jest to żadna wyjątkowa dla tego kręgu kulturowego sytuacja. Powieść jest skupiona na tym, co zdarza się wszędzie i z dużą częstotliwością, dotyczy to kobiet na całym świecie”.

Oprócz poruszania się w podziemnym świecie handlu ludźmi, „One płona jaśniej” wchodzą głębiej, w najbardziej mroczne i najpilniejsze problemy, z którymi dziś muszą sobie radzić kobiety na całym świecie: ubóstwo, brak dostępu do edukacji, przemoc domowa, przemoc seksualna, emigracja, nierówność społeczna i wiele więcej. Ale w obliczu takiej ciemności Rao i jej postacie zawsze znajdują sposób na przejście w stronę światła.

„Jasność i ciemność, na swój sposób, oświetlają nasze życie. Niezależnie od tego, czy mamy na myśli ‚światło’ w kontekście religijnym, czy rzeczywiste światło słoneczne. Nawet mrok może nas zainspirować, może nas pchnąć w dobrą stronę, może nas nasycić wewnętrznym ogniem potrzebnym do walki z nim. Pisząc powieść, chciałam, aby moje postacie i ? miejmy nadzieję ? czytelnicy, doświadczyli tego, że nic samo w sobie nie jest ani dobre ani złe. To właśnie to, co robimy z każdą siłą w naszym życiu, jest znaczące” ? mówi Rao. „W życiu tych dziewcząt ? najbardziej pozbawionych praw obywatelskich, biednych i bezbronnych dziewcząt na świecie ? jest to ciągła walka. Myślę, że dziewczęta i kobiety mają głęboką świadomość wyzwań związanych z poruszaniem się po tym świecie. Ta świadomość jest naszym własnym światłem, naszą własną jasnością. Myślę, że większość dziewczyn na świecie musi walczyć, by je utrzymać ? i robimy to całkiem nieźle”.

Ta gra światła i ciemności jest dynamiką, która jest nawet odzwierciedlona w imionach, które Rao nadała swoim postaciom ? Purnimie, dziewczynie nazwanej na cześć pełni księżyca, i Sawicie, urodzonej podczas zaćmienia słońca i nazwanej na cześć słońca. „Księżyc bez słońca nie byłby oświetlony” ? mówi Rao. „Z pewnością można mieć słońce bez księżyca, ale bez tego kontrastu słońce nie byłoby tak uderzające, tak zniewalające ? to przecież dawca życia. Tak więc chciałam, żeby te postacie pożyczały od siebie nawzajem. Chciałam, aby każda z nich czerpała siłę i odwagę od drugiej. Dzięki temu obie utrzymują się na powierzchni i myślę, że utrzymują też to światło”.

Podążanie za tym światłem jest wyborem dla bohaterek książki Rao, ale nigdy nie jest wyborem, który przychodzi lekko lub łatwo. Każdy musi walczyć z niezrozumiałymi przeciwnościami losu, praktycznie od chwili narodzin, żeby móc podążać w kierunku tego światła.

W jednym szczególnym fragmencie książki ojciec Purnimy opowiada jej o tym, jak jako dziecko bawiła się na brzegu rzeki. Kiedy poślizgnęła się i wpadła do wody, jej ojciec przez chwilę zastanawiał się czy warto ją ratować: „Tak to jest z dziewczynami, prawda? Ilekroć stoją na krawędzi czegoś, nie możesz powstrzymać tej myśli. Myślisz, popchnij. Tak niewiele potrzeba. Tylko jedno małe pchnięcie”.

„Pamiętam, że jak pisałam tę scenę, to próbowałam sobie wyobrazić dziecko na brzegu wody, które właśnie wczołgało się tam przez chwilę nieuwagi. On lub ona wyglądałoby jak coś bardzo niewielkiego. Po prostu wyglądałoby jak mały kawałek czegoś” ? mówi Rao o tym fragmencie swojej powieści. „Kiedy dziewczynki są kulą u nogi ? wtedy taka osoba, która nie jest w stanie wziąć na siebie tej odpowiedzialności, pomyślałaby, że to tak, jak odłączyć przyczepę przywiązaną do samochodu, pozbycie się czegoś, co sprawia więcej kłopotu niż jest użyteczne”.

Podczas gdy ojciec Purnimy wyobraża sobie, że wpycha swoją córkę do wody, ta sama córka ? i jej przyjaciółka ? tak często popychają siebie, choć w zupełnie inny sposób. Pchają się, nieumyślnie, bezpośrednio w oblicze ciemności, a potem, stojąc na krawędzi katastrofy, udaje im się wykonać niemożliwe zadanie wepchnięcia siebie z powrotem w stronę światła.

„Wydaje mi się, że ten niezwykły wysiłek odepchnięcia czegoś lub parcia do przodu może wymagać podjęcia okropnych decyzji przez dziewczęta i kobiety na całym świecie. (?) Mam wrażenie, że ciągle jesteśmy zmuszane do takich wyborów: czy przejdziemy tą ciemną alejką; czy wejdziemy do domu osoby, której nie znamy dobrze, może faceta, którego właśnie poznałyśmy; czy zgłaszamy niestosowne zachowanie kogoś, jeśli odbije się to na naszej karierze? A to są przecież tylko przykłady ze świata zachodniego” ? komentuje pisarka. „Są tylko dwa wyjścia, codzienność niektórych kobiet: przedzierać się do przodu lub odpychać to, co nam zagraża. Czasami podjęcie tej decyzji powoduje, że zachowujemy naszą pełnię, a czasem ją niszczy ? i nie wiadomo na początku, czym to może się skończyć. Ale każdy nacisk, który przychodzi potem, jest określany przez tę początkową decyzję, żeby popchnąć lub odepchnąć, decyzję, którą wszyscy musimy podjąć i którą wszyscy podejmujemy. Konsekwencje nie zawsze są tak tragiczne i żałosne, jak te w powieści, ale są to duże bądź małe wybory, które podejmujemy codziennie”.

Rao mówi, że żaden z wyborów dokonywanych przez jej bohaterki w „One płona jaśniej” nie został napisany bez intensywnych rozważań i przezorności. Jednym z wyborów dokonanych przez Sawithę w powieści jest utrata jednej ręki ? coś, co byłoby druzgocące dla każdego, ale szczególnie dla Sawithy, która jest tkaczką i której wartość pieniężna jest bezpośrednio zależna od pracy jej rąk.

„Chciałam wycisnąć jak najwięcej z pytania: jaka jest wartość ręki? Ponieważ to pytanie przechodzi bezpośrednio w większe: ile jest warta dziewczyna? Nie tylko jej ręka, ale także jej ciało; ile warte jest ciało kobiety? I nie tylko ciało, ale także to, kim ona jest? Ile są warte jej wspomnienia? Ile jest warta jej melancholia? Jak jest wartość tej dziewczyny? Dla mnie było to główne pytanie, które chciałam zadać w powieści” ? mówi.

Nie powinien zdziwić nas fakt, że Rao nie udzieliła na nie odpowiedzi. Ale, jak mówi, to jest właśnie najlepsze w powieściach: zadawanie pytań i pozostawienie czytelnikom odpowiedzi na nie we własnym zakresie. „Najlepsze książki pozostawiają nas wciąż z tymi samymi pytaniami. Idziemy dalej, widzimy więcej świata i doświadczamy więcej życia wokół nas, ale powtarzamy wciąż te same pytania. Byłabym zmartwiona, gdyby ktoś odpowiedział mi na to pytanie i podał jej cenę. Pamiętam jednak, że każdego dnia, w tym samym czasie dziewczyny są kupowane i sprzedawane, w różnych celach. Ktoś podał tę cenę ? każdy z nas ją ma. Każdy z nas jest wart rzeczywistej, pieniężnej kwoty. Nie wiemy tego. Nigdy nie chcemy tego wiedzieć, ale tak jest. I myślę, że to właśnie jest najbardziej niedopuszczalne ? że wiele dziewczyn na tym świecie jest sprowadzanych do tej ceny, to jest dla mnie absolutnie nie do przyjęcia” ? mówi pisarka.

Koniec tej powieści może cię zaskoczyć, będzie cię prześladował i pozostawi z chęcią rozpoczęcia „One płona jaśniej” od nowa, choćby po to, aby odkryć, czy dotrzesz do innego zakończenia w drugim czytaniu. A potem trzecim. „Chcę, żeby każdy wszedł do nowego świata z tym zakończeniem: chodźmy przez ten nowy świat” ? mówi Rao. „Chcę, aby każdy czytelnik pozostał w tym momencie tak, jak ja. Myślę, że powieści powinny nas poruszać. Powinny naruszać równowagę”.

Polska premiera powieści „One płoną jaśniej” Shobhy Rao już 4 września nakładem Wydawnictwa Otwartego. Wywiad z autorką oraz fragment książki przeczytacie, klikając tutaj.

fot. pisarki: Carlos Avila Gonzalez
źródło: mat prasowe Wydawnictwa Otwartego

Tagi: , , , ,

Kategoria: premiery i zapowiedzi