banner ad

„Każda historia miłosna jest historią o duchach” – premiera biografii Davida Fostera Wallace’a

21 maja 2022

Nakładem Wydawnictwa W.A.B. ukazała się biografia Davida Fostera Wallace’a zatytułowana „Każda historia miłosna jest historią o duchach”. Autor książki, D.T. Max, odtwarza pełną udręki, lecz często triumfalną batalię pisarza o sukces literacki, naznaczoną zmaganiami z depresją i uzależnieniem.

David Foster Wallace jeszcze za życia stał się ikoną amerykańskiej literatury, godnym kontynuatorem takich tuzów postmodernizmu, jak John Barth, Thomas Pynchon czy Don DeLillo. Doceniano go m.in. za inwencję stylistyczną i uważano, że jego pisarstwo przetarło ścieżki innym twórcom. Nazywany przez niektórych Kurtem Cobainem literatury nie tylko wyglądem przypominał lidera Nirvany – długie, nieumyte włosy przewiązane bandaną, rozsznurowane robociarskie buciory i stare kraciaste koszule – ale też życie miał równie burzliwe.

„Obwołany geniuszem po dwudziestce, przed trzydziestką był już wypalony i hospitalizowany z powodu depresji, alkoholizmu i narkomanii, a jednak odbił się od dna, by napisać 'Niewyczerpany żart’, 1079-stronicową powieść (…), uznawaną teraz powszechnie za przełomową amerykańską powieść lat dziewięćdziesiątych i najlepszą jak dotąd próbę uchwycenia rzeczywistości w nierealnym świecie” – wylicza D.T. Max. Podobnie też jak Cobain Wallace sam zakończył swoje krótkie życie, popełniając samobójstwo.

Niektórzy porównywali społeczny żal, jaki zapanował w Stanach Zjednoczonych po jego odejściu, do atmosfery, którą dało się odczuć po zabójstwie Johna Lennona. „To, że innym pisarzom będzie brak Wallace’a, nie było zaskoczeniem podczas licznych spotkań upamiętniających go po samobójstwie. A cóż dopiero mówić o młodzieży zebranej tłumnie na nabożeństwie w Uniwersytecie Nowojorskim, na które poszedłem w miesiąc po jego śmierci – dla nich Wallace był nie tylko ulubionym pisarzem, ale właściwie jedynym pisarzem. Po ceremonii jeszcze długo kręcili się na miejscu, nie chcieli się rozejść. To byli czytelnicy bliscy statusu groupies, których Wallace, jak się dowiedziałem, miał wielu. Niektórzy tatuowali sobie jego słowa na ciele. Jedna z kobiet nosi na ramieniu daty rozpoczęcia i zakończenia lektury 'Niewyczerpanego żartu'” – opisuje D.T. Max.

Po śmierci sława i wpływ Wallace’a rozprzestrzeniły się jeszcze bardziej. W Stanach Zjednoczonych zaczęto organizować konferencje jemu poświęcone. Niektóre uniwersytety zaoferowały nawet studentom seminaria z języka angielskiego na temat twórczości pisarza. Nakręcono również film biograficzny „Koniec trasy”, w którym w Wallace’a wciela się Jason Segel. Ta rosnąca fascynacja dorobkiem pisarza przez długi czas omijała Polskę. Pierwsza jego książka ukazała się w naszym kraju dopiero w 2015 roku, czyli siedem lat po samobójczej śmierci autora. Były to opowiadania zebrane w tomie „Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi”. Później Wydawnictwo W.A.B., które podjęło się przybliżenia dorobku Wallace’a, opublikowało zbiór esejów i rozważań zatytułowany „Rzekomo fajna rzecz, której nigdy więcej nie zrobię”, kolejny tom opowiadań „Niepamięć” oraz ostatnią, nieukończoną i wydaną pośmiertnie powieść „Blady król”. Na najsłynniejsze dzieło pisarza, najbardziej wymagający translatorsko „Niewyczerpany żart”, przyszło czytelnikom czekać długie lata. Premiera przekładu Jolanty Kozak zapowiedziana jest wstępnie na lipiec. Przedtem do księgarń trafiła biografia „Każda historia miłosna jest historią o duchach. Życie Davida Fostera Wallace’a”.

D.T. Max

D.T. Max przyznaje, że nie poszukiwał pisarza, o którym mógłby napisać książkę. Czytał wprawdzie dokonania Wallace’a i cenił, ale to samo mógłby powiedzieć o wielu innych twórcach. Zaczęło się tak naprawdę od dłuższego artykułu, stworzonego w 2009 roku na zlecenie „The New Yorkera”. Po napisaniu tekstu odnosił wrażenie, że nie wgryzł się w temat wystarczająco głęboko, że skoncentrował się głównie na późniejszych latach, a sam Wallace było na tyle fascynującą i złożoną postacią, że po prostu nie dało się go w pełni sportretować w ograniczonej formie prasowej. „Poczułem się jakbym ledwo zarysował powierzchnię” – przyznał. Podobne zdanie musieli mieć również inni. „Bardzo poruszyły mnie wypowiedzi ludzi, którzy mówili mi: 'Był znacznie szczęśliwszy, niż go przedstawiałeś’ lub 'Nie uchwyciłeś jego śmiechu’. Więc stwierdziłem, że spróbuję napisać książkę i uchwycić ten jego śmiech. (…) Poczułem powołanie, by to zrobić, i to powołanie stale rosło” – powiedział.

Choć D.T. Max obiecał sobie i innym, że książka będzie bardziej pozytywna niż artykuł, to jednak nie ma jednoznacznej odpowiedzi, czy udało mu się należycie z tego wywiązać. Okazało się, że pisanie biografii to skomplikowana, bolesna praca, zwłaszcza gdy bohater wzbudza podobne emocje jak Wallace, a na dodatek kres jego życia nastąpił w takiej, a nie innej formie. „Książka jest wynikiem wywiadów i wymiany e-maili z około dwustoma osobami. Wśród nich są jego rodzina, żona, nauczyciele, uczniowie, których uczył, kobiety, z którymi się umawiał, chłopacy, z którymi grał w tenisa w liceum, a nawet pracownik wypożyczalni, z której brał filmy. David nie tylko ocierał się o ludzi, on próbował na pewnym poziomie zamieszkać ich umysły. A potem odszedł” – tłumaczy biograf. „Z powodu jego nagłej śmierci wszyscy ci ludzie wciąż próbują pogodzić osobę, którą znali, z zakończeniem, które znają” – dodaje.

„David pozostawił wiele smutku – żalu w swojej rodzinie, w żonie, przyjaciołach. Znam to z pierwszej ręki – stosunkowo wcześnie straciłem oboje rodziców, dlatego wiem, że smutek ma wiele oblicz – częścią żałoby jest czasem opowiadanie o kimś, mówienie o nim, zanim pewne rzeczy zostaną zapomniane. Smutek może również powrócić i chwycić kogoś po raz drugi, trzeci. Zbieranie materiałów do takiej książki nie prowadzi cię po prostej ścieżce. Nie piszesz o Thomasie Hardym czy Plotynie. Piszesz o człowieku, którego ludzie znali i kochali zaledwie kilka, kilkanaście lat temu. Moje podejście było takie, że jeśli nie chcieli się ze mną spotkać, to nie musieli, ale w końcu prawie wszyscy się godzili” – kontynuuje D.T. Max.

Rozmowy z bliskimi to oczywiście nie jest jedyne źródło informacji, z którego czerpał D.T. Max. Miał również możliwość zapoznać się z dziennikami pisarza, manuskryptami, licznymi wywiadami, a także ok. 850 stronicami listów, które Wallace wymieniał z innymi. A wśród jego korespondentów byli tacy autorzy, jak Don DeLillo, Jonathan Franzen, Dave Eggers, Jeffrey Eugenides, Richard Powers czy George Saunders. Z tych listów zresztą zrodził się tytuł książki. „Przez większość czasu, kiedy pracowałem nad biografią Wallace’a, nie miała ona tytułu. Ale potem Alice Elman, żona zmarłego pisarza Richarda Elmana, wysłała mi kopie listów, które David napisał do Richarda” – wyjaśnia D.T. Max. „W liście z 1986 roku znalazłem zdanie: 'każda historia miłosna jest historią o duchach’. Byłem oczarowany. To mnie uderzyło. Kiedy piszesz biografię, zdarzają się chwile, kiedy czujesz, że temat tylko czeka na to, abyś go odkrył. Co oznacza 'każda historia miłosna jest historią o duchach’? Myślę, że oddaje daremność poszukiwań Wallace’a. Który pisarz miał kiedykolwiek bardziej namiętny romans z językiem? Dla niego rzecz nie istniała, dopóki nie została zapisana” – zauważa D.T. Max.

Dzięki dostępowi do obszernych zasobów materiałów autor w biografii „Każda historia miłosna jest historią o duchach” odmalowuje obraz skomplikowanego, niepozbawionego wad człowieka, który stoczył prawdziwą batalię o swój sukces literacki. David Foster Wallace poszedł dalej niż wielu pisarzy i stworzył fikcyjne ja nie tylko dla swojej beletrystyki, ale też osobne dla literatury faktu i prowadzonej z drugimi korespondencji. Nie ma prostych odpowiedzi na pytanie, jaki rzeczywiście był. D.T. Max stara się jednak zbliżyć do odpowiedzi, jak to tylko możliwe, nakreślając jego liczne oblicza.

[am]
fot. Laura Bielak
Wypowiedzi D.T. Maxa pochodzą z wywiadów prasowych i książki „Każda historia miłosna jest historią o duchach. Życie Davida Fostera Wallace’a” w tłum. Jolanty Kozak


Tematy: , , , , , , , ,

Kategoria: premiery i zapowiedzi