banner ad

„Jedyna historia” Juliana Barnesa ? bolesna opowieść o miłości młodego mężczyzny do dojrzałej kobiety od 23 maja w księgarniach

17 maja 2018


Czy wolelibyśmy bardziej kochać i cierpieć więcej, a może mniej kochać i mniej cierpieć? Na tym pytaniu zasadza się fabuła nowej powieści Juliana Barnesa, która trafi do sprzedaży 23 maja nakładem wydawnictwa Świat Książki. „Jedyna historia” to bolesna opowieść o miłości młodego mężczyzny do dojrzałej kobiety autorstwa laureata Nagrody Bookera.

Historia zaczyna się w latach 60. XX wieku na statecznych przedmieściach Londynu. 19-letni Paul, student pierwszego roku Uniwersytetu Sussex, spędza trzy wakacyjne miesiące w rodzinnym domu. Większość jego przyjaciół mieszka daleko, o Internecie nikt jeszcze nie słyszał, a z telefonu nie korzystało się do czczych pogaduszek. Aby zabić nudę, młodzieniec za namową matki zapisuje się do lokalnego klubu tenisowego. Rodzice liczą, że może pozna tam rówieśniczkę, z którą będzie mógł założyć tradycyjną rodzinę, osiąść w tradycyjnym domu na przedmieściach i wieść równie tradycyjne życie. Podczas odbywającego się w klubie turnieju par mieszanych Paulowi zostaje przydzielona losowo 48-letnia Susan, matka dwójki dorosłych córek, która utknęła w pozbawionym miłości małżeństwie. Między tenisowymi partnerami zawiązuje się z wolna romans.

Jak podpowiada Barnes, bohaterów łączy obustronny pociąg i wewnętrzna pustka, którą starają się wypełnić. Pomiędzy rozgrywanymi na kortach meczami dochodzi wpierw do niezobowiązujących spotkań, potem ? coraz bardziej jednoznacznych, aż w końcu na temat związku Paula i Susan cała okolica huczy od plotek. Jeśli jednak ktoś z czytelników mniema, że otrzyma inicjacyjną opowieść o wakacyjnej miłości, skąpanej w prażącym słońcu, ulotnej namiętności i odgłosach skrzypiącego materaca w tanim motelu, to należy podkreślić, że to nie jest tego typu historia. Związek tych dwojga trwa wiele lat, a autora równie, co miłosne uczucie (a może nawet bardziej), interesuje jego rozpad. „Każda miłość jest potencjalnie niebezpieczna: wkładamy swoje serce w czyjeś ręce i dzięki temu posiadamy niesamowitą moc wywoływania różnego rodzaju bólu (i vice versa)” ? mówi Barnes.

Powieść podzielona jest na trzy części. W pierwszej Paul wraca do początków znajomości z Susan, kiedy to ułatwiał jej oderwać się od jałowego małżeństwa. Wydarzenia z tego czasu stara się wspominać dobrze, ponieważ „pamięć na pierwszym miejscu stawia to, co najbardziej pomaga posiadaczowi wspomnień żyć dalej”. Druga część opowiada o tym, jak tych dwoje próbowało ułożyć sobie życie, ale wszystko powoli zaczęło się rozsypywać, gdy ukochana Paula stopniowo pogrążała się w alkoholizmie. Trzecia część koncentruje się na życiu mężczyzny po rozstaniu z Susan. Znamienny jest sposób, w jaki Paul opowiada nam całą historię. Najpierw występuje narracja pierwszoosobowa. „Pierwsza miłość zawsze rozgrywa się w niczym nieograniczonej pierwszej osobie. (…) A także w niczym nieograniczonym czasie teraźniejszym. Dopiero później zdajemy sobie sprawę, że są też inne osoby i inne czasy” ? tłumaczy Barnes ustami swojego bohatera. Zgodnie z tymi słowami z czasem więc coraz częściej mamy do czynienia z drugoosobową narracją, aż w końcu górę bierze trzecioosobowa, jakby Paul „postrzegał i wiódł swoje życie w trzeciej osobie. Co, jak uważał, pozwalało mu właściwie je ocenić”. Albo jakby tylko wtedy był sobą, kiedy związał się z Susan, kiedy kochał naprawdę. Gdy uczucie zanikło, pozostała pusta skorupa, o której powinno się mówić wyłącznie per „on”.

„Jedyna historia” ma pewne punkty styczne z nagrodzą Bookerem powieścią Barnesa „Poczucie kresu”. „Nigdy nie zaczynam od wymyślania grupy postaci, żeby potem zastanawiać się, co może się im przydarzyć. Myślę o sytuacji, niemożliwym dylemacie, moralnej lub emocjonalnej rozterce, a następnie zastanawiam się, komu to może się przydarzyć, kiedy i gdzie. Po części powieść ta zrodziła się z ‚Poczucia kresu’, w której kluczowy był związek między młodym mężczyzną a kobietą w średnim wieku, o którym nic się nie dowiadujemy. Musimy po prostu wyczuć, jak to musiało być, na podstawie skąpych oznak. Tutaj mówi się nam wszystko, chociaż ta para różni się od tamtej pary” ? komentuje Barnes. Z „Poczuciem kresu” najnowszą powieść łączy jeszcze jedno ? rozważania nad istotą pamięci, która „jest niewiarygodna i uprzedzona”, „przebiera i przesiewa zgodnie z wymaganiami, jakie stawia jej ten, kto pamięta”.

Tym, co najbardziej zaprząta głównego bohatera, to próba uchwycenia, czym w rzeczywistości jest doświadczenie miłości, jak trudno ją analizować, jak oddani potrafimy być, a także bezwolni w obliczu uczucia. Ponieważ nie da się kontrolować tego, jak bardzo się kogoś kocha. „Jeśli potrafi się to kontrolować, nie można tego nazwać miłością” ? stwierdza Barnes. Według autora miłość przypomina projektowanie i budowanie własnej kuchni: „Nigdy nie uda ci się tego zrobić dobrze za pierwszym razem. Zawsze znajdzie się coś, co nie powinieneś w niej mieć, albo krany zostały umieszczone w niewłaściwym miejscu. A potem przeprojektowujesz ją i masz inną kuchnię, i pojawią się kolejne różne błędy”.

Powieść „Jedyna historia” Juliana Barnesa w przekładzie Dominiki Lewandowskiej-Rodak ukaże się 23 maja nakładem wydawnictwa Świat Książki.

[am]
W materiale wykorzystano wypowiedzi pisarza z wywiadów dla „The Guardian” i „NPR” oraz cytaty z „Jedynej historii” w tłum. Dominiki Lewandowskiej-Rodak.

Tagi: , , ,

Kategoria: premiery i zapowiedzi