banner ad

Charles Bukowski „O piciu” – z butelką na dobre i złe

11 września 2020

Nakładem Oficyny Literackiej Noir sur Blanc ukazał się czwarty tematyczny zbiór tekstów Charlesa Bukowskiego. Po pisarstwie, kotach i miłości przyszedł czas na alkohol, który był jednym z nieodłącznych rekwizytów autora „Faktotum”. W książce „O piciu” znalazły się wiersze, listy, opowiadania, felietony, fragmenty prozy, a nawet wywiady – zarówno niepublikowane, jak i te dobrze znane czytelnikom.

Alkohol pełnił ambiwalentną rolę w życiu Bukowskiego. Picie prawie wpędziło go do grobu i sprawiło, że na dziesięć lat praktycznie przestał pisać (choć, jak twierdzą badacze, bliższe prawdy jest stwierdzenie, że raczej ograniczył aktywność literacką, ale że zdarzało mu się tworzyć mity na swój temat, stąd wersja o całkowitym zarzuceniu pisania). Krwawa kulminacja tego długiego ciągu nastąpiła, gdy doznał krwawienia wrzodu żołądka. „Niemal umarłem. Wylądowałem w szpitalu, bo krew lała mi się z ust i tyłka. Miałem umrzeć, ale nie umarłem. Podali mi mnóstwo glukozy i pięć albo sześć litrów krwi. Pompowali to we mnie bez przerwy” – wspominał Bukowski w cytowanym na kartach książki wywiadzie.

Można powiedzieć, że ze szpitala wyszedł odmieniony. Nie był już spięty i nerwowy, lecz dużo spokojniejszy. I zasiadł znowu do maszyny do pisania. Oczywiście dalej pił, ale tym razem alkohol działał na niego zupełnie inaczej – utrzymywał go przy życiu, dodawał odwagi i dostarczał nieustającej inspiracji. „Zasadniczo jestem bardzo nieśmiałym człowiekiem – mam mnóstwo wątpliwości dotyczących mojej osoby – ale jednocześnie rozsadza mnie olbrzymie ego. Coś w alkoholu likwiduje te wątpliwości i pozwala uwolnić się ego. Mam bogate doświadczenie i, jak myślę, jedną z rzeczy związanych z piciem jest to, że prowadzi człowieka na ścieżki, których nigdy na trzeźwo by nie znalazł. Ryzykuje się” – powiedział w jednym z wywiadów.

W ocenie Bukowskiego picie przypominało zabijanie samego siebie, a potem ponowne narodzenie. „Myślę, że przeżyłem już dziesięć albo piętnaście tysięcy takich cykli” – przyznawał. Posiadana reputacja sprawiła, że stał się swego rodzaju patronem ludzi z marginesu, którzy tak jak on przesiadywali w tanich barach lub snuli się po torze wyścigowym. Był jednym z nich, tyle że wyróżniała go wysoka wrażliwość i ambicje literackie.

Wraz z rosnącą popularnością Bukowski zamienił tanie sikacze na lepsze wina, a zamiast udać się do cuchnącego baru, wolał wyprawić się do sklepu monopolowego, a potem wrócić do domu z brązową torbą wypełnioną butelkami, by oddać się konsumpcji trunków w samotności. I choć przypominał zadowolone lwisko, żyjące wygodnie z małżonką w San Pedro, to po dziś dzień pozostał idolem nonkonformistów i wszystkich tych, którzy nie chcą wpaść w pułapkę „normalnego życia”.

W tomie „O piciu” redaktor Abel Debritto zgromadził szerokie spektrum wierszy, listów, zapisków, fragmentów prozy i wywiadów oraz refleksji Bukowskiego na temat roli alkoholu w życiu jego samego i jemu współczesnych. To czasem bardziej, a czasem mniej autentyczne relacje z codziennego życia pisarza upadłego. Słowa „piwo” i „wymioty” pojawiają się tu niemal na każdej stronie, i to często w bliskim sąsiedztwie. Taki jednak jest świat Bukowskiego, cuchnący niczym tania mordownia na przedmieściach.

„Literaturoznawcy zwykle lekceważą Bukowskiego, ponieważ myślą, że był pijanym lubieżnikiem, który nie umiał napisać niczego dobrego. ‚No cóż, pieprzcie się’ – odpowiadał im Bukowski. To prawda, że Bukowski nie miał czasu na metafory, synekdochy czy pentametry jambiczne, i całe szczęście. Napisał kilka rymowanych wierszy – ‚rymowanek’, jak je nazywał – ale były to zwykłe ćwiczenia dla zabawy. Zależało mu tylko na następnym wersie, a w większości przypadków jego wersy były zrozumiałe, oszczędne i tak proste jak tylko można. Często też zabawne jak diabli. Bukowski mawiał, że po prostu rejestrował to, co widział, i właśnie to dokładnie robił: dawał nam piękne, pozbawione ozdób migawki z danej chwili, zabarwione śmiechem i pasją” – mówi Abel Debritto.

W odróżnieniu od zbiorów „O pisaniu” czy „O kotach” tym razem więcej miejsca w książce zajmują utwory (lub fragmenty) już znane czytelnikom z poprzednich książek pisarza, otrzymujemy też jednak obszerny zestaw niepublikowanych wcześniej materiałów, który powinien wynagrodzić zbędne powtórki.

[am]

Tagi: , , , , , , ,

Kategoria: premiery i zapowiedzi