banner ad

„Cela” Jonasa Winnera – mroczny thriller, który do samego końca będzie trzymał cię w niepewności

12 maja 2017


Dzięki wydawnictwu Initium polscy czytelnicy mają możliwość poznać wstrząsający thriller Jonasa Winnera, niemieckiego pisarza i doktora filozofii. „Cela” to mocno niejednoznaczny, a przez to niezwykle interesujący obraz szaleństwa i zbrodni. W tej wciągającej, mrocznej i błyskotliwej opowieści do samego końca nie wiadomo, co jest prawdą, co manipulacją, a co wytworem obłędu.

Książka zaczyna się swoistą spowiedzią zapisaną w pamiętnikarskiej formie. Anonimowy (przynajmniej początkowo) bohater wspomina czasy swojego dzieciństwa. Ten dorosły już człowiek dzieli się z czytelnikami niepokojącym wyznaniem: „Kiedy wracam myślami do Berlina, moje dłonie wilgotnieją od zimnego potu, a nogi ogarnia niepokój. Słyszę wrzask, ale nie widzę, kto krzyczy”. Odpowiedź na pytanie, kto jest prawdziwą ofiarą, a kto bezwzględnym oprawcą, otrzymamy dopiero w samym epilogu „Celi”.

Główny narrator historii to 11-letni Sammy Grossman, który przeprowadza się wraz z rodzicami i starszym bratem do Berlina, gdzie jego mama dostała angaż w operze. Ich nowym domem staje się stara secesyjna willa ulokowana przy małej, krętej uliczce. Z jednej strony dom budzi poczucie majestatycznego piękna, z drugiej zaś – wywołuje przerażenie i trwogę. Miejsce wydaje się być nad wyraz odpowiednie dla małżeństwa artystów, zwłaszcza dla ojca Sammy’ego, wziętego kompozytora odpowiedzialnego za tworzenie muzyki do wyjątkowo makabrycznych filmów.

Tego lata chłopak nie miał nic do roboty. Był nowy w mieście, więc nikogo nie znał. Matka spędzała całe dnie na próbach, a ojciec siedział zamknięty w pracowni, skąd dobiegały żywiołowe dźwięki. Sammy pluskał się więc w przydomowym basenie albo kręcił się po posesji. Pewnego razu zauważa, jak pogrążony w myślach ojciec znika w zbitej z desek komórce. Jako że drzwi do komórki do tej pory zawsze były zamknięte, wiedziony ciekawością, podąża za rodzicem, żeby odkryć, że w komórce znajduje się wejście do przestronnego schronu przeciwlotniczego. Tam w zamkniętej celi dokonuje wstrząsającego odkrycia – w pomieszczeniu przetrzymywana jest niewiele starsza od niego dziewczyna o azjatyckich rysach twarzy. Próbuje jej przekazać, że postara się ją uwolnić. Kiedy jednak udaje się w to samo miejsce następnego dnia, spostrzega, że jednoosobowe więzienie jest puste. Sammy dochodzi do wniosku, że w zagadkową sprawę zamieszany może być tylko jeden człowiek: jego ojciec.

Jonas Winner

Jonas Winner zadbał o to, aby zajmujący dreszczowiec stanowił interesujące spojrzenie na relacje międzyludzkie w gronie najbliższych. Rodzina Sammy?ego z pewnością nie jest idealna. Chłopak, a wraz z nim nieco starszy brat Linus, są na dobrą sprawę zdani jedynie na opiekunkę, dziewiętnastoletnią dziewczynę o imieniu Hannah. Rodzice poświęcają się bowiem wyłącznie swojej pracy, niemal zapominając o domowych powinnościach. Szczególnie widać to na przykładzie Nathana Grossmana, ojca, który tworzy demoniczne ścieżki dźwiękowe do przerażających filmów, poddając się atmosferze zła. Z kolei matka chłopaków jest właściwie gościem we własnym domu, żyjąc od próby do próby.

Niepokój, strach, a także nastrój wewnętrznego, jak i zewnętrznego zagrożenia ? to emocje, które są nieodłącznymi częściami składowymi „Celi”. Toksyczne relacje pomiędzy najbliższymi, brak zrozumienia oraz bliskości stanowią tak naprawdę przyczynek do katastrofy, której echo pobrzmiewać będzie przez długie lata, o czym przekonują już słowa wypowiedziane w prologu. Autor potrafi bardzo sugestywnie opowiadać o ludzkich lękach, tworząc jednocześnie szereg moralnych dylematów, dzięki którym każdy z bohaterów „Celi” jawi się w niejednoznaczny sposób.

Wydaje się, że szczególnie trafionym pomysłem było uczynienie z małoletniego chłopca głównego narratora powieści. Świat widziany oczami dziecka zasadniczo różni się bowiem od rzeczywistości dorosłych. Sammy dzieli się zatem licznymi, często emocjonalnymi spostrzeżeniami. Dzięki temu odbiorca ma szansę, aby chociaż po części zrozumieć, czym powodowany był bohater, gdy chciał dotrzeć do prawdy związanej z przeznaczeniem celi.

„Cela” nosi w sobie znamiona mocnej powieści psychologicznej, w której autorowi udaje się interesująco podjąć problem zła, szaleństwa, zbrodni oraz kary. Co warte podkreślenia, tytuł ten potrafi niejednokrotnie zaskakiwać, a przy okazji wytrącić czytelnika z poczucia wewnętrznego spokoju. Książka Jonasa Winnera to fascynujący thriller, w którym ważna jest nie tylko odpowiedź na pytanie, kto dopuścił się makabrycznych czynów, ale również po co i dlaczego. Czy zło zostanie ukarane, a ofiary pomszczone?

Autor powieści posiada tytuł naukowy doktora filozofii. Zawodowo związany był z prasą oraz telewizją. Najpierw pracował w redakcji kulturalnej, później tworzył filmy dokumentalne i reportaże, a w 2000 roku zaczął pisać scenariusze do filmów, głównie kryminałów i thrillerów. Jego wydany własnym sumptem w formie e-booka thriller „Berlin Gothic” spotkał się z wielkim zainteresowaniem ze strony internautów, przez 66 dni nie schodząc z listy bestsellerów Amazon Kindle. Powieść „Der Architekt” (z niem. „Architekt”) tylko wzmocniła jego pozycję jako specjalisty od dreszczowców. „Cela” to jego najnowsza powieść, pierwsza, którą mają okazję poznać polscy czytelnicy. Książka w przekładzie Agnieszki Hofmann ukazała się nakładem wydawnictwa Initium.

Marcin Waincetel
fot. tło: Montecruz Foto/Flickr (CC BY-SA 2.0)

Tematy: , , , , , ,

Kategoria: premiery i zapowiedzi