banner ad

„Berlin” Jasona Lutesa ? historia upadku Republiki Weimarskiej i dojścia do władzy nazistów

2 lipca 2018


„Berlin” ? powstające od dwudziestu pięciu lat monumentalne dzieło Jasona Lutesa opisujące upadek Republiki Weimarskiej i okoliczności dojścia do władzy nazistów doczeka się w tym roku finału. Z tej okazji wydawnictwo Kultura Gniewu przypomina pierwszy tom trylogii, zatytułowany „Miasto kamieni”, a w sierpniu dostaniemy też wznowienie drugiego tomu.

Historia opisana przez Jasona Lutesa zaczyna się we wrześniu 1928 roku. W pociągu do Berlina spotykają się Kurt i Marthe. On jest dziennikarzem wracającym do redakcji ze zlecenia, ona początkującą artystką, która przyjeżdża do dużego miasta, aby podjąć naukę w szkole plastycznej. Na kartach komiksu śledzimy losy tej dwójki postępowców szukających miłości w wielkim świecie. Ale opowieść krąży po mieście, zaczepiając dziesiątki postaci, których drogi częstokroć się przecinają. Ich historie układają się w kronikę jednego z najsmutniejszych okresów w dziejach XX wieku.

Zdawało się, że lata 20. to był czas nieograniczonych możliwości. Po I wojnie światowej ludzie próbowali zbudować ład na nowo. Kwitły nowe nurty w sztuce, a nowinki technologiczne, jak telefon czy radio, radykalnie odmieniły życie. Berlin był wówczas jednym z najbardziej postępowych miast w Europie. Jednak z każdym rokiem rosły w siłę skrajne ruchy polityczne, które chciały przejąć kontrolę nad krajem. Aż w końcu nadzieje na długoterminową stabilizację niemieckiej demokracji rozwiały się, a Berlin, uznawany za drugi po Paryżu największy ośrodek europejskiej kultury, przemienił się w epicentrum zła i represji.

Amerykanin Jason Lutes świadomie wybrał właśnie ten szczególny okres w historii naszych zachodnich sąsiadów. Jak twierdzi, chciał na nowo uczłowieczyć Niemców, zdjąć z ich barków cały ten ciężar nikczemności i zła, który znalazł się tam w wyniku II wojny światowej. Nie chodzi jednak o wybielenie czyichś postępków, ale uniknięcie stereotypizacji. Zwolennicy nazizmu przedstawiani są często w sposób karykaturalny, pozbawiony ludzkich cech, a przez to traktuje się ich jak potwory. „Chcę pokazać, że ci naziści byli tylko ludźmi. Każdy z nich podejmował w swoim życiu decyzje, które uczyniły go tym, kim był” ? tłumaczy autor. „Uważam, że nigdy nie należy zapominać, że to ludzie robili te rzeczy i że mieli ku temu swoje powody. Oczywiście to nie były dobre powody, ale mówienie, że czynili to, ‚ponieważ byli źli’, nie jest dobrą odpowiedzią”. Zdaniem Lutesa podważanie tak oczywistego faktu może stworzyć grunt pod kolejną podobną zbrodnię.

Aby czytelnik jeszcze lepiej uświadomił sobie, że historia przedstawiona w „Berlinie” ma charakter uniwersalny, a zło może zalęgnąć się w ludziach mieszkających pod każdą szerokością geograficzną, autor podjął artystyczną decyzję, by nie rysować na kartach komiksu swastyki. „Obecny problem ze swastykami to zmienione znaczenie tego symbolu. Kiedy swastyka weszła w Niemczech w użycie, była tylko abstrakcyjnym symbolem niezrozumiałej partii politycznej. Nikt nie wiedział, co z tego później wyniknie. Fakt, że naziści dokonali potem wszystkich swoich okropnych czynów, zmienił symboliczną treść swastyki. W tym czasie była jednak tylko symbolem” ? wyjaśnia Lutes. Co ciekawe, ponoć niektórzy czytelnicy po lekturze są gotowi przysiąc, że widzieli na rysunkach swastykę. „Ona jest w ludzkich umysłach” ? tłumaczy autor. W komiksie pojawi się dopiero w ostatnim tomie.

Warstwa graficzna „Berlina” mocno inspirowana jest stosowaną przez Hergé’a w „Przygodach Tintina” techniką rysowniczą zwaną ligne claire (z fr. czysta linia). Tyle że Jason Lutes użył jej w bardziej realistycznej konwencji. Jego ilustracje wyraźnie dążą ku klasycznej, przezroczystej formie, czym kontrastują ze sposobem opowiadania historii, unikającym narracyjnych konwencji, takich jak chociażby trzyaktowa struktura dramatyczna stosowana w Hollywood. „Chciałem pozwolić mojemu instynktowi na przejęcie narracji, żeby to była eksploracja możliwości opowieści, które mogłyby się wtedy wydarzyć. Ale czasem muszę też być psem pasterskim, upewniającym się, że wszystko zmierza w jednym kierunku, nie grzęźnie ani nie jest przeładowane” ? komentuje artysta.

Jason Lutes

„Berlin” to dzieło życia Jasona Lutesa i jedno z najważniejszych osiągnięć medium komiksowego. Projekt powstaje od ćwierćwiecza i jesienią tego roku doczeka się ostatniego rozdziału. Opowieść zakończy się na styczniu 1933 roku, kiedy to Adolf Hitler został kanclerzem Rzeszy. Autor nie zamierza zajmować się wojną. Wszystko, co się podczas niej wydarzyło, zostało wielokrotnie opisane i sfilmowane, dlatego Lutes uznał, że nie ma sensu robić tego po raz kolejny.

Poniżej znajdziecie okładkę pierwszego tomu trylogii, „Miasto kamieni”, oraz drugiego tomu, „Miasto dymu”, który ukaże się w sierpniu. Część trzecia swoją polską (i światową) premierę będzie miała w październiku.

[am]
Wypowiedzi Jasona Lutesa pochodzą z wywiadów udzielonych CBR, The Daily Cross Hatch, Spiegel, POV.

Tagi: , , , , ,

Kategoria: premiery i zapowiedzi