banner ad

„Ani złego słowa” Uzodinmy Iweali ? walcząc ze stereotypami

10 października 2019


„Ani złego słowa” to druga powieść Uzodinmy Iweali, amerykańskiego pisarza nigeryjskiego pochodzenia, który zasłynął głośnym debiutem „Bestie znikąd” zekranizowanym w 2015 roku przez serwis Netflix. Po 13 latach autor wraca z historią, która mogłaby wyjść spod pióra Jamesa Baldwina i traktuje o dokonywaniu wyborów, odmienności, poszukiwaniu wolności, imigracji oraz brutalności policji.

„Ani złego słowa” to książka zaliczana do nurtu Nowej Czarnej Estetyki. Ów termin wymyślony przez pisarza Treya Ellisa odnosi się do dzieł, których twórcy przeciwstawiają się ukazywaniu Afroamerykanów w stereotypowy sposób. Dobrym przykładem tego jest właśnie główny bohater powieści Uzodinmy Iweali. Niru to czarnoskóry chłopak, który jednak w niczym nie przypomina młodzieńców przesiadujących na ulicach w hip-hopowych teledyskach. Jego rodzice przybyli do Stanów Zjednoczonych z Nigerii i zrobili wszystko, aby zapewnić swoim dwóm synom ? w tym urodzonemu już na „nowej ziemi” Niru ? godziwe życie. Mieszkają w prestiżowej dzielnicy, gdzie posesje pooddzielane są szlakami do jazdy konnej. Niru chodzi do prywatnego liceum, wakacje spędza z rodzicami w Wenecji albo w Pradze czy Rio de Janeiro. W odróżnieniu od rówieśników nie ciągnie go do alkoholu, nie „buja się” ze znajomymi, uprawia sport z dobrymi wynikami i może być niemal pewny, że uda mu się dostać na medycynę na Harvardzie. Jak zauważa jego przyjaciółka, Meredith, obiektywnie patrząc, chłopak wiedzie niemal doskonałe życie.

Niru wciąż musi jednak konfrontować swoją uprzywilejowaną pozycję z rzeczywistością, w której jego prawa są nieustannie ograniczane lub kwestionowane. Po pierwsze, jako czarnoskóry w Ameryce musi liczyć się z tym, że podczas zatrzymania przez policję będzie traktowany z wyjątkową podejrzliwością, niczym potencjalny przestępca. Po drugie, choć nie sprawia rodzicom większych problemów wychowawczych, wciąż jest wystawiany na duże oczekiwania dumnego ze swoich osiągnięć, apodyktycznego ojca, przy którym każdy z członków rodziny traci swą niezależność. Jest jeszcze jedna, chyba najważniejsza kwestia. Niru ukrywa bowiem sekret, którym nie dzieli się z nikim. Kiedy wraz z kolegą ćwiczył zapasy na dywanie, a ich ciała się splotły, poczuł coś, czego zgodnie z tradycją i wychowaniem nie powinien czuć do innych chłopców. Homoseksualizm jest przecież obrzydliwością i grzechem pleniącym się w Ameryce, przed czym pastor wielokrotnie przestrzegał w kościele. Nie potrafiąc poradzić sobie ze sprzecznymi emocjami, Niru ? zarówno w szkole, jak i w domu ? przyodziewa więc maskę heteroseksualisty. To pociąga za sobą cały łańcuch wydarzeń, które ostatecznie doprowadzą do dramatycznego finału.

Bohater staje się celem zalotów przyjaciółki z klasy, Meredith, która pewnego zimowego dnia próbuje go uwieść u siebie w domu. Nic jednak z tego nie wychodzi. W obliczu porażki Niru po raz pierwszy wyznaje komuś, że chyba jest gejem. Dziewczyna przyjmuje wiadomość ze zrozumieniem. Co więcej, postanawia pomóc przyjacielowi „wyjść z szafy”, chociaż on sam na takie wyjście najwyraźniej nie jest jeszcze gotowy, a jeśli już, to wolałby uczynić to na własnych warunkach. Meredith zakłada Niru profil na portalu randkowym dla homoseksualistów, namawia go do pójścia na pierwsze spotkanie z innym chłopakiem. W końcu staje się najgorsze, co w mniemaniu bohatera mogłoby się stać: o wszystkim dowiadują się głęboko religijni, konserwatywni rodzice. A potem okazuje się, że to wcale nie było najgorsze, co mogło mu się przytrafić.

W „Ani złego słowa” Uzodinma Iweala w chwytający za serce sposób opisuje zmagania chłopaka ze swoją tożsamością. Wprawdzie motywem przewodnim fabuły jest seksualność głównego bohatera, to powieść nie koncentruje się jedynie na tej kwestii. Niru musi wciąż walczyć ze stereotypami dotyczącymi Afroamerykanów. Wbrew powszechnym poglądom o czarnoskórych nie jest skłonny do bójek, nie ma nadmiernego popędu seksualnego i nie zależy mu na szybkiej utracie dziewictwa, nie myśli też o kultywowaniu imigranckich korzeni rodziny. Czy zdoła wygrać i udowodnić światu, że los wszystkich Afroamerykanów wcale nie jest przesądzony? A może czeka go porażka?

„Myśląc o powieści na temat imigrantów, zacząłem się zastanawiać, jak ona mogłaby wyglądać. Są pewne rzeczy, które zawsze powinny się pojawić. Ale jakie problemy są specyficzne dla czasu, w którym żyjemy, i mogą uzmysłowić, co to znaczy brać udział w tych globalnych wędrówkach? Jednym z takich problemów może być seksualność lub identyfikacja seksualna, dlatego Niru jest gejem. To jedna z rzeczy, które mogą spaść na rodziców, z którą muszą się zmierzyć. Mogą odnosić sukcesy w wielu dziedzinach, ale są pewne kwestie, których nie pojmują. Są rzeczy, o których nie potrafią mówić, mając dziecko, które urodziło się w nowym kraju, gdzie nawiązuje się kontakty w zupełnie inny sposób, niż to było w ich przypadku. Nie znaczy to oczywiście, że ktoś jest zły. Chodzi po prostu o to, że nie ma między takimi rodzicami i dziećmi komunikacji lub nie może być, ponieważ nie znają pewnych słów, sposobów wyrazu i nie mają zdolności emocjonalnych. Żeby je zdobyć trzeba do tego dojrzeć, a to może być bardzo, bardzo bolesny proces” ? mówi Uzodinma Iweala, przyznając, że właśnie o tym traktuje jego powieść „Ani złego słowa”.

Książka „Ani złego słowa” Uzodinmy Iweali ukazała się w przekładzie Piotra Tarczyńskiego nakładem Wydawnictwa Poznańskiego. Fragment powieści przeczytacie, klikając tutaj.

[am]
fot. Uzodinma Iweala
W tekście wykorzystano materiały zamieszczone w Wikipedii i wypowiedzi autora z podcastu Time Sensitive.

Tagi: , , , , , , ,

Kategoria: premiery i zapowiedzi