banner ad

Zmarł Andrzej Polkowski, tłumacz „Opowieści z Narnii” i „Harry’ego Pottera”

10 września 2019


W czwartek 5 września, dokładnie w swoje 80. urodziny, zmarł Andrzej Polkowski, ceniony tłumacz, autor przekładu m.in. „Opowieści z Narnii” i „Harry’ego Pottera”. Pogrzeb odbędzie się w środę na Cmentarzu Wawrzyszewskim w Warszawie.

Polkowski z wykształcenia był archeologiem, przez wiele lat pracował jako redaktor m.in. w Instytucie Wydawniczym PAX, ale i tak u szerokiego grona odbiorców zostanie zapamiętany przede wszystkim jako znakomity tłumacz. Przełożył ponad 40 tytułów, w tym wiele klasycznych już dziś dzieł literatury dziecięcej, fantasy i SF. Tłumaczenie książek dla dzieci i młodzieży znacznie ułatwiał mu doskonały kontakt z młodymi ludźmi. „W czasach, kiedy o tłumaczu ledwie ktoś napomknie, recenzując książkę, o Andrzeju Polkowskim mówi się jak o autorze oryginalnego tekstu. Spotkałem się nawet z opiniami, że jego przekład jest lepszy od oryginału!” ? komentuje Bronisław Kledzik, dyrektor wydawnictwa Media Rodzina, z którym Polkowski związany był od lat.

Pierwszą książkę przetłumaczył na początku lat 80. Był to „Całun Turyński” Iana Wilsona. Na zawodowstwo przeszedł jednak dopiero w 1998 roku. Począwszy od „Opowieści z Narnii”, przekładał dla wydawnictwa Media Rodzina książki, które na stałe znalazły swoje miejsce w panteonie klasyki światowej. Po serii C.S. Lewisa przyszła pora na „Księgę dżungli” Rudyarda Kiplinga, „Opowiadania dla dzieci” Isaaca Bashevisa Singera, „Opowieść wigilijną” Charlesa Dickensa, „Wyspę skarbów” Roberta Louisa Stevensona i „Harry?ego Pottera” J.K. Rowling.

Ten ostatni tytuł przyniósł mu największą sławę. „Bywają przekłady, które doprowadzają redaktorki wydawnictwa (bo to panie najczęściej towarzyszą autorowi w drodze do sławy) do białej gorączki. Współpraca z panem Andrzejem zawsze była aktem poszukiwania najlepszych rozwiązań. Od pierwszego zdania czy akapitu chciało się być razem z tłumaczem/autorem, towarzyszyć mu w jego zmaganiach ze słowem. Najlepiej dało się to odczuć, gdy tłumacz postanowił dać odpowiednie rzeczy słowo. Widać to doskonale w warstwie słowotwórczej utworu, co znalazło swoje apogeum w ‚Harrym Potterze’. Andrzej Polkowski, tworząc neologizmy, zmusił nas w redakcji do zamieszczania na końcu każdego tomu słynnych słowniczków. To ewenement na skalę światową, godny właśnie ‚Harry?ego Pottera'” ? zauważa Bronisław Kledzik. „Każdy twórca chciałby pozostawić po sobie widoczny ślad oryginalności. Rzecz w tym, że u tłumacza ‚Harry?ego Pottera’ była to naturalna oczywistość. Żadnych udziwnień, żadnych pompatycznych uniesień. Czytelnicy wyczuli to momentalnie. Już po pierwszym tomie, ‚Kamieniu Filozoficznym’, zaczęła tworzyć się coraz liczniejsza rzesza fanów Polkowskiego. Na nic zdały się próby prześcignięcia pracy tłumacza przez ad hoc tworzone brygady piratów internetowych”.

Polkowski miał mnóstwo zainteresowań, był znawcą haiku i filozofii o. P. Teilharda de Chardin, o którym napisał książkę. Przez wiele lat działał w Towarzystwie Nasz Dom, które pomaga dzieciom pozbawionym opieki rodzicielskiej. „I jeszcze jedna cecha warsztatu tłumacza. Mądry, ciepły humor. Nie bez powodu, jak wspomina jego syn Tomasz, w domu rodzinnym nazywano nestora rodu Dumbledore’em” ? wyjawia Kledzik.

[am]
fot. Media Rodzina
źródło: Media Rodzina, Znak, PAP

Tagi: , , , , ,

Kategoria: newsy